Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konkurs. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 lipca 2018

Wyniki konkursu

Wszem i wobec ogłaszamy, że wybory na nazwę dla stolicy zostają oficjalnie zakończone a wygrywa nazwa...
Soarta

Gratulujemy jej autorce Elheminie, która zgłosiła również nazwę, która zajęła drugie miejsce. Trzecie miejsce zajmuje nazwa Dagnir, którą zgłosił Izaya, jednak jako że dwa pierwsze miejsca zajmuje jedna osoba to Izaya otrzyma drugie miejsce a trzecie zajmuje Wilk z propozycją Frumusete a oto nagrody:

1 miejsce - Dowolny wierzchowiec ze sklepu + 200 monet i 400 pkt. doświadczenia - Elhemina
2 miejsce - Invizibil + 300 doświadczenia - Izaya
3 miejsce - dowolny eliksir do 800 monet lub 800 monet + 200 doświadczenia - Wilk

Wkrótce zostanie dodana aktualizacja terenów, po której każdy dotychczasowy mieszkaniec zamku, który nie jest niezbędny na nim otrzyma swój dom w stolicy.

niedziela, 15 lipca 2018

Konkursu część dalsza

Dziękuję za wasz udział w pierwszej części konkursu. Teraz przyszła pora na część drugą. Na dole podałam link do sondy. Propozycja, która zdobędzie największą liczbę głosów do środy wygrywa.


Edit. W związku z małą ilością głosów dodajemy drugą ankietę z 6 najwyżej punktowanymi opcjami.  
Edit. W związku z remisem dodana została trzecia sonda z dwoma najwyżej punktowanymi propozycjami.

niedziela, 8 lipca 2018

Konkurs

Moi mili. W związku z odkryciem pewnych ciekawych właściwości naszego zamku i potrzebie zarządzania dużym terenem postanowiliśmy stworzyć stolicę. Dlatego też przeprowadzamy konkurs na nazwę. Każdy może podać dwie propozycje na każdą postać. Dobrze by było gdyby propozycje miały również podane znaczenie. Propozycje podawajcie w komentarzach. Autor najlepszej propozycji otrzyma wyróżnienie w postaci nadania nazwy stolicy oraz pewną nagrodę ze sklepu, która na razie pozostanie tajemnicą. Czas na zgłoszenia macie do niedzieli.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Vlada Postać Miesiąca

Znalezione obrazy dla zapytania vlad impalerDni mijały sobie leniwie za nic mając to, że ktoś nie może się czegoś bardzo doczekać. Elisabetha znowu była w ciąży, tym razem urodzić się miało aż dwanaście szczeniąt, ponieważ przez pomyłkę wypiła jakiś eliksir. Niestety od jakiegoś czasu męczyły mnie jakieś dziwne sny. Widywałem w nich obrazy z jakiejś wojny, co do tego byłem pewien, bo nie da się z niczym pomylić chaosu wojennego. Byłem jednak na sto procent pewien, że żadna z prowadzonych przez mojego ojca wojen nie wyglądała tak jak ta. Przede wszystkim nikt do tej pory nie posunął się do tego by wbijać jeńców na pale. Kolejną ze scen które przyszło mi oglądać był czyjś pogrzeb. Nie podobało mi się to ani trochę, tym bardziej że podobno niektóre sny mają właściwości prorocze. Kilka dni temu w snach zacząłem widywać jakiś znajomy fragment zamku w którym jednak znajdowało się jakieś przejście. Nigdy jak do tej pory nie dowiedziałem się co jest na końcu przejścia ale coś ciągnęło mnie do niego. Któregoś dnia postanowiłem znaleźć to miejsce. Krążyłem po zamku dobre kilka godzin, aż w końcu znalazłem korytarz, w którym wisiał portret Vlada III Palownika, wołoskiego hospodara, który w XV wieku nieustannie odpierał ataki wojsk tureckich a według prawdziwej legendy był również założycielem mojego rodu. Zacząłem opukiwać ścianę w poszukiwaniu ukrytego przejścia. W końcu po kilku minutach natrafiłem na jakiś przycisk, po wciśnięciu którego portret odsunął się wraz z fragmentem ściany ukazując mi wejście do jakiegoś korytarza. Chwyciłem za znajdującą się obok pochodnię i zacząłem schodzić po schodach. Z każdym krokiem nasilał się zapach rozkładu, krwi i śmierci. Coś mi mówiło żebym tam nie szedł jednak z drugiej strony coś mnie również tam ciągnęło. W końcu schody się skończyły a ja znalazłem się w dziwnie znajomym  pomieszczeniu. Rozejrzałem się dookoła i szybko odkryłem źródło zapachu. Cała podłoga była zasłana kośćmi szczurów, zajęcy i różnej drobnej zwierzyny, oprócz tego w kącie leżał na wpół rozłożony jeleń. Przy przeciwległej do drzwi stał wielki, kamienny grobowiec. Podszedłem bliżej i spojrzałem na płytę zakrywającą go. Na jej środku, dużymi, ozdobnymi, gotyckimi literami wykaligrafowane było jedynie jedno słowo: "Dracula". Nie wiem co mnie podkusiło ale przesunąłem płytę nieco w bok, tak bym mógł zobaczyć zawartość sarkofagu. Wkrótce moim oczom ukazała się twarz, która jeszcze kilka minut temu spoglądała na mnie z portretu. Nagle mężczyzna otworzył oczy ukazując zielone tęczówki. Kiedy mnie spostrzegł uśmiechnął się ukazując kły. Cofnąłem się kilka metrów do tyłu a istota natychmiast wyszła, czy raczej wyskoczyła z grobowca.
- Miło mi Cię poznać Vlad. Jak zapewne wiesz ja również noszę takie imię, w końcu je po mnie odziedziczyłeś.- Powiedział wciąż uśmiechając się i przyglądając mi.
- Więc wciąż żyjesz... I spoczywasz w tym zamku?- Zapytałem przełamując strach.
- Spoczywam tu od kiedy Radu I znalazł ten zamek. Wcześniej zamieszkiwałem podziemia mojego ukochanego Poenari. Z resztą to nie ważne. Dawno się nie widzieliśmy, jakieś sześć lat. Kiedy ojciec Cię do mnie przyniósł byłeś zaledwie niewielką kulką.- Powiedział Dracula podchodząc do mnie.
- Nie pamiętam, żebym tutaj kiedyś był.
- Byłeś, kilka dni po narodzeniu, kiedy twój ojciec chciał przedstawić mi swojego następcę. Oczywiście przyprowadził twojego brata, jednak on nigdy nie nadawał się na hospodara, nigdy nie był prawowitym następcom tronu.- Powiedział wampir wpatrując się nieobecnym wzrokiem w dal. Nie wiedziałem co miałbym na to odpowiedzieć więc milczałem. Wiedziałem w końcu, że istnieje jakiś tajemniczy rytuał dla następców tronu, który określał czy byli oni godni zajęcia stanowiska alfy jednak nigdy nie przypuszczałem, że była to akceptacja przez wampira.
- Nie bój się, nie jestem aż takim potworem żeby atakować swojego potomka. Szczerze mówiąc nienawidzę siebie. Jestem potworem.- Mruknął spuszczając głowę.
- Spotkałem się z wampirem, który Cię przemienił.- Powiedziałem spoglądając na mężczyznę.
- Widziałeś go?
- Tak. Powiedział coś takiego: "Ojcu twego rodu przeznaczono być nieumarłym dwa razy: raz gdy wasz kościół go przeklął a drugi raz gdy przybył błagać mnie o pomoc i wraz z mą krwią po śmierci zyskał wielką siłę. Przez to podwójne przekleństwo stał się najpotężniejszym z nas. Pewnego dnia i ty, tak jak ten którego imię nosisz, przyjdziesz do mnie i będziesz błagał o pomoc by dopełnić swych ślubów. Ale na razie idź i rządź mądrze." 
- Mam nadzieję, że nie skorzystasz z tej  możliwości.- Mruknął wampir i usiadł na płycie swojego grobowca.
- Widzisz przyjacielu ten grobowiec stał się moim więzieniem. Nie mogę się stąd wydostać, jestem tu sam. Kiedyś twoi przodkowie przynosili mi zające, szczury, raz się trafił jeleń. Niestety nigdy ze mną nikt nie rozmawiał, jestem samotny a jedyne przypadki gdy ktoś się do mnie odzywa to wtedy gdy trzeba zaakceptować nowego alfę dla stada. Wszyscy się mnie boją... Chociaż ty... Ty Vlad jesteś inny. Ty się nie boisz. Czuję w tobie wszystko: zdziwienie, zaciekawienie, radość ale nie strach.
- Masz rację... Nie boję się Ciebie.- Powiedziałem i podszedłem do niego. 
- Może skoro tak bardzo pragniesz towarzystwa to może mógłbym Ci jakoś pomóc? 
- Zawsze kiedy będziesz chciał pogadać możesz przyjść tutaj. Pogadamy, jeśli będziesz chciał pomogę rozwiązać Ci twoje problemy.  Miło by było gdybyś czasem przyniósł jakiegoś zwierzaka.- Powiedział Dracula uśmiechając się. Kiwnąłem głową i rozejrzałem się po krypcie.
- Przydałoby się tutaj posprzątać.- Mruknąłem na co on jedynie się zaśmiał. 
- Masz rację, ale jak wiesz nie mogę się stad ruszyć. Chciałbym poznać twojego syna. A jeszcze lepiej całą rodzinę. Wydaje mi się, że jako jedyny z moich potomków masz ze mną aż tak dużo wspólnego. 
- Mówisz o ojcu Vladzie II Diable i synu Mihnei I Złym?- Zapytałem i obaj roześmialiśmy się. Vlad wcale nie przypominał tego znanego z legend żądnego krwi wampira ani okrutnego hospodara. Gdyby nie to, że powinien nie żyć od prawie pięciuset lat mógłbym powiedzieć, że był całkiem normalnym człowiekiem.
- Posprzątamy tutaj i uczynimy twoje więzienie bardziej znośnym.- Powiedziałem już układając w głowie plan, 
- Chyba już musisz iść. Siedzisz tu ze mną już całkiem sporo czasu a rządzenie sforą samo się nie załatwi.- Uśmiechnął się i wstał po czym wpakował się z powrotem do sarkofagu. 
- Do zobaczenia.- Powiedział i naciągnął na siebie kamienną płytę. Chwilę jeszcze siedziałem w krypcie po czym wyszedłem z niej. Okazało się że nikt mnie nie szukał więc jak gdyby nigdy nic poszedłem do biura wypełniać moje papiery. 

1029 słów

sobota, 21 kwietnia 2018

Od Luny Postać Miesiąca

Promienie porannego słońca, otworzyły moje oczy. Było bardzo wcześnie. Nikt jeszcze nie wstał, o prucz mnie i Vlada. Ale to dla niego normalne że budzi się wcześnie rano. Był piękny słoneczny dzień. Idealny na spacer, taki dłuży. Na taki właśnie się szłam bardzo długo, aż w końcu dotarłam na dziwne tereny. Były tam wulkany i sporo kasy i gór. Pomyślałam że wdrapie się na jedną z gór. Wspinaczka była strasznie ciężka i trudna. W połowie drogi nie dałam rady, a byłam już tak blisko szczytu.
- To było trochę nie mądre. - powiedziałam do samej siebie na rezygnacją. Nagle kamień spadł na dół, za nim kilka innych. Moje łapy zaczęły się powoli zsuwać. I poleciałam w dół.
- Gdzie ja jestem? - rozkładałam się, kiedy już byłam w dziwnym czymś. Obok mnie były duże dziwne jajka. Ziemia się zatrzęsła, a na krawędzi ogrąmnego gniazda usiadł smok. Miał w pysku spory kawałek mięsa.
- Najwyraźniej jestem w smoczym gnieździe. - mówiąc to patrzyłam na jajka. Ich skorupki zaczęły pękać, i powoli było już widać główki małych smoczków.
Mama, ta smocza, do gniazda położyła kawałek mięsa który przed chwilą trzymała w pysku. Usłyszałam jakiś dziwny dźwięk, to był mój brzuch. Nic dziwnego, w końcu wstałam wcześnie i zapomniałam o śniadaniu. Nie wiedząc z czego to mięso, zaczęłam je jeść razem z małymi skoczkami. Kiedy wszyscy byli najedzeni, przyszedł czas na pierwszy raz wyjścia z gniazda. Wszystko maluchy, nawet ja chociaż nim nie byłam, musiały nauczyć się latać. Matka po koleji spuszczała swoje dzieci z krawędzi góry. Niestety, kiedy wzięła mnie i puściła, nie poleciałam. Jednak... Po chwili byłam na plecach innego smoka.
- Wow! Stąd widać całe królestwo! - spojrzałam w dół.
Po kilku wspaniałych chwilach lotu, smok wylądował. Na przeciwko nas stało ogromne, potężne smoczydło.
- Czyżby to samiec Alfa? Zapowiada się walka? - byłam temu wszystkiemu ciekawa.
Wtedy jeden z smoków, zaczął niebezpiecznie ziać ogniem. To był niesamowity pojedynek. Wtedy drugi smok zionoł ogniem. Nagle wyskoczył kolejny smok. Ugryzł tego na którym siedziałam, a potem zaatakował drugiego. Natomiast ja, szybko zeskoczyłam z smoka, i wycowałam się z pola walki. Chciałam wrócić do domu, ale najwyraźniej się zgubiłam.
- I Ca ja teraz zrobię? - usiadłam na kamień z rezygnacją.
Podeszła do mnie smoczyca, którą dzisiaj spotkałam. Wzięła mnie i posadziła na swoim grzbiecie. Poczym wzniosła się ku, niebu.
- Jednak chcesz mi pomóc. - uśmiechnęłam się do niej.
Ona jednak mi w żaden sposób nie odpowiedziała, była zajęta w skupianiu się na locie. Podróż trwała strasznie długo. Czasami myślałam że ona sama nie wie gdzie leci. Po kilku ciężkich godzinach, smoczyca wylądowała obok Smoczego Wadospadu.
- Chcesz tu odpocząć? Jeżeli tak to możemy zostać tu dłużej? - spojrzałam na nią, kiedy właśnie schylała głowę żeby się napić. Ja też się napiłam, później poszłam pozwiedzać okolicę. Niedaleko było słychać inne źródło wody. Szłam za tym odgłosem, superowe było to że, ta smoczyca ciągle szła za mną.
Dotarłam do Północnej Granicy, był tam mały strumyk który pomimo swoich rozmiarów był całkiem głośny. Znajdował się tam portal do domu.
- Musimy się już pożegnać. - przytuliłam się do smoczych, która traktowała mnie jak swoje jedyne dziecko.
- To część! - i wskoczyłam w portal.
Znalazłam się w mojej komnacie. Był już późny wieczór.
- Król cię szuka. - usłyszałam czyjś głos za drzwi. Szybko pobiegłam do Vlada.
- Gdzieś ty była?! Szukałem ciebie przez cały dzień! - Vlad był strasznie zły.
- Podobno mówią że od smoka nie da się wrócić. Wyobraź sobie że jeden z smoków traktował mnie jak swoje własne potomstwo. - widziałam dalej trochę wściekłą minę Vlada, która częściowo była zdziwiona. Nie chciałam mu przeszkadzać w pracy, więc wróciłam do komnaty i poszłam spać.

614 słów

niedziela, 1 kwietnia 2018

Konkurs na postać miesiąca

Od dziś startuje konkurs na postać miesiąca. Na czym będzie on polegał? Już wyjaśniam.

  1. Spośród członków będą wybierane najaktywniejsze w danym miesiącu postaci.
  2. Zadaniem konkursowym będzie napisanie opowiadania o określonej minimalnej długości i tematyce.
  3. Prace będą oceniane przez administratorskie jury (chyba, że administrator będzie brał udział w konkursie w tedy w skład jury wchodzi losowo wybierany członek bloga) a te z największą ilością punktów przechodzą do następnego etapu. 
  4. Spośród pozostałych po eliminacjach postaci w głosowaniu zostaną wybrani Samiec i Samica miesiąca.
Aby zostać zgłoszonym do konkursu należy wykazać się aktywnością. Oceniana będzie nie tylko ilość ale również jakoś opowiadań. Np. mamy dwie osoby: jedna napisała 10 opowiadań po 100 słów robiąc przy tym masę błędów ortograficznych a druga dwa po 1000 słów bez błędów to w konkursie wystartuje ta druga mimo że napisała tylko dwa opowiadania. 

Pierwsze losowanie postaci miesiąca odbędzie się albo jeszcze teraz albo dopiero za miesiąc, proszę wyrazić swoje zdanie w komentarzach pod tym postem.

Vlad