Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 25. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 25. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 kwietnia 2018

Od Rose Cd Mihnea

- Ale ja już jestem nieszczęśliwa! - w moich oczach pojawiły się łzy, lecz serce mówiło mi żeby się nie poddawać.
- Rose, musisz mnie zrozumieć. - powiedział spokojnym głosem.
- Ja cię rozumiem, ale nie rozumiem dlaczego nie można mieć szczęśliwego życia! - czułam się jakby ktoś mnie nękał. Pobiegłam do swojej komnaty. Upadłam na łóżko.
- Czemu ja?! - nie dałam rady. Nagle w mojej głowie pojawiły się obrazy z mojego życia. Wtedy moje serce zaczęło nękać śmierć matki. Była wspaniałą mamą.
- Rose, wszystko w porządku? - do mojego pokoju wszedł Mihnea.
- Nic nie jest w porządku. - mruknęłam.
- Rozumiem że możesz się czuć urażona. - Mihnea wszedł na łóżko.
<Mihnea?>

sobota, 28 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd Rose

Po tym jak powiedziałem Rose o tym, że nie możemy już dłużej ze sobą być zrobiło mi się tak jakby lżej, poczułem się wolny.
- Hej! Dokończymy naszą rozmowę?- Około pierwszej na korytarzu po raz kolejny spotkałem Rose. 
- Może być.- Mruknąłem ciężko i spróbowałem delikatnie wytłumaczyć jej dlaczego nie może być już dłużej moją dziewczyną. 
- Rose musisz mnie zrozumieć. Żeby stworzyć dobry związek trzeba się wzajemnie kochać a ja nie potrafię Cię pokochać. Może gdyby związek z tobą mógł zapewnić sforze jakieś korzyści dyplomatyczne musiałbym jakoś spróbować z tobą być, jednak żadne z nas nie byłoby szczęśliwe. Jednak ja widzisz, sfora z naszego związku nic mieć nie będzie więc nie chcę żebyśmy przez resztę życia oboje byli nieszczęśliwi.
<Rose?>
120 słów

piątek, 27 kwietnia 2018

Od Rose Cd Mihnea

- Nie. Proszę, jesteś jedyną osobą której mogę zaufać. Nie zostawię tak tego. Nie opuścisz mnie. Przy tobie czuję się pezbieczna.- powiedziałam z nadzieją w głosie.
- Później pogadamy. - poszedł w swoją stronę. Ja natomiast weszłam do mojej komnaty. Odrobiłam pracę domową.
- Mam nadzieję że dzisiaj jeszcze spotkam Mihneę. - Wyszłam z mojej komnaty. Zauważyłam że za mną biegną straże. Skądś ich znałam, ale nie wiedziałam skąd. Przebiegli przez mnie. Jakby byli duchami. Trochę się przeraziłam. Zaczęłam uciekać. Odwróciłam głowę do tyłu. Już nie było ich widać. Kiedy odwróciłam łebek do przodu i upadłam.
- Hej! Dokończymy naszą rozmowę? - przede mną stał Mihnea.
- Może być. - mruknął.
<Mihnea?>

Od Mihnei Cd Rose

Rose szczerze mówiąc zaczynała mnie nudzić. Miałem jej dość, była taka nijaka. Jednak szkoda mi jej było i nie chciałem jej zranić. W końcu jednak musiałem z nią zerwać tym bardziej że nasz związek już właściwie nie istniał. Mijały tygodnie a ja właściwie cały wolny czas spędzałem z Maybelline, która znacznie lepiej mnie rozumiała a przede wszystkim nie właziła mi do komnaty żeby budzić mnie o szóstej rano. Szczerze mówiąc tego wolnego czasu nie było zbyt wiele, lekcje w szkole trwały od ósmej do trzynastej dwadzieścia, dziesięć minut później był obiad, od czternastej do osiemnastej trwały lekcje z guwernantką. W tym momencie miałem pół godziny wolnego do czasu kolacji. Po kolacji miałem godzinę na odrobienie lekcji a później leciałem z Sorcierem do ojca żeby siedzieć u niego cztery godziny. W soboty i niedziele kiedy nie było lekcji uczyła nas guwernantka, trenowaliśmy z ojcem i mieliśmy kilka godzin wolnego. Było to strasznie dużo ale mimo wszystko byłem zadowolony. Niestety Rose znowu zaczęła za mną chodzić dosłownie wszędzie co bardzo utrudniło spotkania moje i Maybelline. W końcu stwierdziłem, że należy to zakończyć. Kiedy Rose znowu przyszła w najmniej odpowiednim momencie miałem już dość.
- Rose to nie ma już sensu. Nie kocham Cię i nie chcę się dłużej męczyć w związku z tobą, nigdy nie byliśmy dobraną parą. Nie nadajesz się na alfę a ja muszę myśleć o przyszłości mojej sfory.
Rose?
229 słów

czwartek, 26 kwietnia 2018

Od Rose Cd Mihnea

- Kurcze. Czemu ja jestem taka głupia?! - byłam zła na siebie. Bardzo mi zależało na związku z Mihneą. Wróciłam do mojej komnaty. Nie chciało mi się już spać. Postanowiłam że zrobię plan na ten dzień.
- Co mogłam by robić przedpołudniem? - zaczęłam nad tym rozmyślać. Pomyślałam że dam spokój dla Mihnei. W końcu ma dużo do roboty.
Kilka godzin później wszyscy powoli zaczęli się budzić. Ja natomiast poszłam do kuchni po śniadanie. Jednak posiłek nie był jeszcze gotowy. Musiałam więc poczekać. Już wkrótce jedzenie było gotowe. Wzięłam je i zaniosłam do jadalni. Pierwszy raz tam jadłam. Zwykle tam nie chodziłam bo było tam dużo osób i się bałam. Po śniadaniu wybiegłam zewnątrz. Pobiegałam trochę w kółko ale szybko mi się to znudziło. Po krótkim czasie na podwórku znalazła się resztą szczeniąt. Pożartowaliśmy sobię trochę o różnych rzeczach. W samo południe jak przechadzałam się po zamkowym korytarzu napotkałam się na Mihneę.
- Cześć! Jak u ciebie? - nie mogłam się powstrzymać.
- Dobrze. - mruknął.
- Masz mnie już dość? - wyglądał na nie zadowolonego.
- Nie. Czemu tak myślisz? - najwyraźniej próbował być miłym.
- Jestem świadoma tego że mogę ci przeszkadzać. W końcu ty masz sporo zajęć dodatkowych i wogule. Przepraszam. - mój łebek opadł w dół.
<Mihnea?>

środa, 25 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd Rose

Byłem wykończony i po prostu padałem z nóg. Wczoraj do północy siedziałem z ojcem analizując przebieg wszystkich wojen z ostatnich pięćdziesięciu lat, czego była cała masa bo jak się okazuje moja rodzina od wieków jest bardzo wojownicza. Podczas tych kilku godzin dogłębnie analizowaliśmy z ojcem wszystkie bitwy, szukaliśmy błędów i kreśliliśmy własne taktyki na wypadek podobnych sytuacji. Do tego kiedy wreszcie wróciłem do komnaty musiałem jeszcze przygotować referat na historię i biologię. Spać poszedłem dopiero o czwartej nad ranem. Myślałem, że będę mógł się spokojnie wyspać w końcu była sobota a nasza guwernantka się rozchorowała jednak nie dane mi to było ponieważ do mojej komnaty o szóstej rano wpadła Rose budząc mnie w dość brutalny sposób.
- Rose proszę Cię wyjdź. Jestem zmęczony, spałem niecałe dwie godziny a po południu mam trening.- Powiedziałem i zamknąłem za nią drzwi po czym wróciłem do łóżka. Ten związek zaczynał mi się już odbijać czkawką.
Rose?

Od Rose Cd Mihnea

- Serio?! - strasznie się zdziwiłam.
- Serio. - mruknął.
- Dzięki! - przytuliłam się do niego.
- Dobra, nieprzesadzaj. - i na samym początku popsułam związek.
- Bawimy się? - zamerdałam ogonem.
- Może być ale uważajmy żeby nie dostałem "zabawiaczki" bo znów będę musiał wypić obrzydliwą miksturę. - na myśl o okropnej miksturę mordka Mihnei się skrzywiła.
- Hahaha!! - zaśmiałam się.
- Bardzo śmieszne. To bawimy się? - najwyraźniej Mihnei nie podobał się temat o eliksirze.
- W chowanego ale z całą resztą rodzeństwa. - i pobiegłam w stronę zamku.
- Czekaj! - już słabo słyszałam Mihnea. Dobiegłam na miejsce w dosłownie kilka sekund.
- Szybka jesteś. - oznajmił jeszcze nie zmęczony Mihnea gdy szliśmy do grupy szczeniaków.
- Ja liczę! - krzyknęłam podchodząc do muru. Kiedy ja liczyłam resztą łobuziaków chowała się w różnych kryjówkach. Zabawa była super! Jednak był już wieczór i musieliśmy iść do łóżek.

Kilka miesięcy później...

Zapowiadał się piękny dzień. Wstałam dosyć wcześnie a dokładnie o szóstej rano. Pomyślałem że zakradne się do komnaty Mihney i go ubudze. Wstałam z łóżka i po cichu podreptałam do łóżka Mihney. Już na korytarzu było słychać jego chrapanie.
- Pobudka! - krzyknęłam prosto do jego ucha.
- Co to?! Kto to?! - gwałtownie wstał z łóżka.
<Mihnea?> Czemu nie może być z błędami?

wtorek, 24 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd Rose

Poszedłem na kolację, którą zjadłem bardzo szybko. Mama oczywiście cały czas szturchała mnie żebym zwolnił ale jakoś nie zdołałem tego zrobić a później oczywiście dostałem czkawkę. Musiałem wypić dwie szklanki wody, które wcale mi nie pomogły i dopiero jakaś ohydna mikstura Merlina zdołała mi pomóc. W międzyczasie rozmyślałem nad propozycją Rose. Może i nie była specjalnie ładna jednak taki pierwszy związek, tak na próbę można byłoby spróbować. W końcu ślubu brać nie będziemy, dziedziczką tronu też nie będzie nawet przez minutę. Po wyleczeniu się z czkawki poszedłem szukać Rose, którą znalazłem w ogrodzie.
- Myślę, że moglibyśmy spróbować być razem.- Mruknąłem tak, że ledwie było mnie słychać.
<Rose?>
107 słów

Od Rose Cd Mihnea

- Mam pytanie.- oznajmiłam patrząc w oczy Mihnei.
- Słucham? - słyszałam jak mu burczy w brzuchu.
- Przepraszam jeżeli ci przeszkadzam, ale... - stałam się nagle nieśmiała.
- Nie przeszkadzasz. No mów. - jego oczy mówiły mi, że mogę mu zaufać.
- Ja cię kocham, zostaniesz moim chłopakiem? - zawstydziłam się trochę.
- Odpowiem ci za jakieś kilka minut. - powiedział i pobiegł do jadalni. Ja natomiast poszłam do kuchni, po moją kolację. Wolałam ją zjeść w mojej komnacie. Na kolację były naleśniki, które uwielbiałam. Po zjedzeniu posiłku, otworzyłam drzwi do komnaty. Chciałam zobaczyć co się dzieje na korytarzu.
- Pusto, chyba wszyscy jeszcze jedzą. - pomyślałam. Weszłam na korytarz.
- Pójdę się przejść po ogrodzie. - i spokojnie pospacerowałam do bramy ogrodu. Minutę później, zauważyłam biegnącego w moją stronę, Mihneę.
<Mihnea?>

Od Mihneai Cd Rose

Trzeba było odrobić lekcję. Było ich całkiem sporo jednak odrobienie wszystkiego nie zajęło nam zbyt wiele czasu, tym bardziej, że tata obiecał po kolacji jeszcze z nami poćwiczyć.
- Sorcier o czym napisałeś referat na biologię?- Zapytałem spoglądając znad kartki, na której już od kilkunastu minut pisałem na temat cech charakterystycznych rylionów, które szczerze mówiąc od kiedy tata kupił Rascala bardzo mnie zainteresowały.
- O jednorożcach górskich. Wiesz, że Tartar czasem je mięso?- Zapytał kreśląc coś na swojej kartce. Nagle mój brat krzyknął coś ze złości.
- Mihnea jak ty to robisz, że pióro nigdy nie robi Ci kleksów?- Na to pytanie jedynie wzruszyłem ramionami. Sam nie wiedziałem. Wyszliśmy z komnaty kilkanaście minut później i mieliśmy iść właśnie na kolację.
- Porozmawiamy?- Zapytała czekająca na nas Rose.
- No dobrze, tylko trochę mi się spieszy...- Mruknąłem myśląc już o czekającej na mnie kolacji i burczącym brzuchu.
<Rose?>
147 słów

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Od Rose Cd Mihnea

Kilka godzin później, zauważyłam Sociera i Mihnea.
- Cześć! - podeszłam do nich.
- Czesc! - obydwaj uśmiechnęli się.
- Bylyscie na zajęciach dodatkowych? - zapytałam się, dowiedziałam się od Elheminy że Sorcier i Mihnea chodzą na takie zajęcia do ich taty.
- Tak. Musimy tylko odrobić lekcję i może potem pogadamy i bobawimy się. - oznajmił czarny szczeniak.
- Dobrze, może wam pomóc? - chciałam być miła.
- Niekoniecznie. Ale może do czegoś się przydasz. - tym razem zwrócił się obok stojący Sorcier. Po czym poszli razem w stronę swojej komnaty. Ja w tym czasie, odrobiłam moje lekcje, a dokładnie sprawdziłam bo już miałam zrobione. Pół godziny później z komnaty wyszedł Mihnea z swoim bratem.
- Porozmawiamy? - zwróciłam się do Mihney.
<Mihnea?>

Od Mihnei Cd Rose

Pobawiliśmy się chwilę jednak nie długo, ponieważ przyszła guwernantka i trzeba było iść na lekcje. Szczerze mówiąc bardzo lubiłem się uczyć, mimo że Aaggio była bardzo wymagająca. Dzisiaj w planach mieliśmy całą masę języków w tym francuski, który uwielbiałem a także naukę gry na pianinie i skrzypcach.
-Mihnea twoja kolej.
- Je m'appelle Mihnea. J'ai deux mois. Mes parents sont Vlad et Elisabetha. J'ai beaucoup de frères et soeurs, douze frères et neuf soeurs. Dans le futur, je deviendrai un Alpha et un commandant de guerrier.- Powiedziałem i spojrzałem na nauczycielkę oczekując jej oceny.
- Brawo chłopcze.- Powiedziała i zaczęła pytać kolejne osoby. Kolejnym językiem był rumuński. Po wszystkich lekcjach wszyscy mieli wolne ale ja i Sorcier poszliśmy na dodatkowe lekcje z tatą. Na tych lekcjach nasz rodziciel przekazywał nam swoją wiedzę na temat sztuki wojennej i układania strategii, która miała zapewnić zwycięstwo. Uwielbiałem te godziny, które razem spędzaliśmy, ponieważ wtedy tato zajmował się wtedy tylko nami, nikim innym, papiery zawsze schodziły wtedy na dalszy plan. Mimo wszystko wszyscy kochaliśmy tatę, który zawsze starał się poświęcać nam jak najwięcej czasu. Wujek Wilk, tak samo jak wujek Gales i Krystian mówili, że od kiedy się urodziliśmy spędza mniej czasu przy papierach. W każdym razie tata był genialnym tatą.
<Rose?>
207 słów

Od Rose

Od czasu dołączenia do sfory stałam się kompletnie nieśmiała. Nikomu nie ufałam. Jedynie w ogrodzie czułam się bezbiecznie.
Pewnego dnia, jak spacerowałam po zamkowym korytarzu, napotkałam się na czarnego szczeniaka.
- Pobawisz się z nami? - zapytał zadowolony.
- Z wami? To jest was więcej? - zadałam to pytanie bez sensu. Dobrze wiedziałam że w sforze jest więcej młodych.
- Oczywiście że tak. To bawisz się czy nie? - widać było że ma w sobie duże pokłady energii.
- Może być. - w końcu komuś się zgodziłam! Czyli zaufałam mu!
- To chodź! Przedstawię ciebie mojemu rodzeństwu. - już chciał iść.
- Czekaj! Jeszcze jedno, mów mi Rose. - miałam przeczucie że ta znajomość będzie się opłacać.
- A ja mam na imię Mihnea. - po czym szedł dalej, a ja za nim. Kiedy dotarliśmy na miejsce, zobaczyłam sporą grupę szczeniaków. Mihnea przedstawił mi je wszystkie.
- Hej! To bawimy się? - zapytałam się, w końcu mieliśmy się bawić.
- Tak! - krzykneli wszyscy churem. I zabawa się zaczęła.
<Mihnea?>