Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 36. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 36. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 czerwca 2018

Od Shili Cd Vlad

Gdy Vlad wyszedł z gabinetu, ja poszłam do mojej komnaty. Gdy byłam już w komnacie wyciągnęłam sztalugę i inne rzeczy potrzebne do malowania. Po trzydziestu minutach obraz był gotowy. Zostawiłam go do wyschnięcia i weszłam na zamkowy korytarz. Na korytarzu jak zwykle chodziły inne osoby. Od czasu do czasu można było nawet spotkać arystokrację noszącą stos papierów. Zeszłam po schodach i weszłam na dziedziniec. Na dziedzińcu, również wszystko tak jak zawsze. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam co robić. Trochę się przesto nudziłam. Myślałam o wybraniu się na spacer, ale jakoś jednak nie miałam ochoty. Wróciłam więc na korytarz. Gdy szłam przez korytarz zapatrzyłam się w ścianę, przez to nie widziałam, że idę prosto na kogoś i innego. Nagle upadłam. Gdy wstawałam głowa mnie trochę bolała.
- Witaj Vlad i przepraszam za to. - gdy już wstałam zobaczyłam Vlada i się uśmiechnęłam.
- Nic się nie stało. - uśmiechnął się. Wyglądał na zmęczonego i trochę smutnego.
- Dalej nie możesz zapomnieć o Elisabethie? - spytałam się po chwili.
- Tak. Nie mogę przestać o niej myśleć. Są zajęcia których podczas nich o tym nie myślę, ale to za mało. - Vlad jeszcze bardziej posmutniał.
<Vlad?>

piątek, 29 czerwca 2018

Od Vlada Cd Shila

Odpisałem na kolejny list i oparłem się o krzesło. Spojrzałem na zegar, który właśnie wybijał trzecią po południu.
- Wybacz ale muszę iść. Jestem umówiony.- Powiedziałem po czym złapałem największą stertę listów i ruszyłem w stronę gabinetu Galesa.
- Gales bądź tak miły i odpisz na nie za mnie, oczywiście odmownie.- Powiedziałem po czym położyłem listy na biurko i wyszedłem. Ruszyłem w stronę lasu gdzie zazwyczaj odbywały się nasze treningi.
- Sorcier, Mihnea gotowi?- Zapytałem spoglądając na synów.
- Jasne tato.- Powiedział starszy z basiorów po czym rzucił mi jeden mieczy.
- No to panowie trzeba poćwiczyć.- Powiedziałem po czym rozpoczęliśmy trening.
<Shila?>

sobota, 2 czerwca 2018

Od Shili Cd Vlad

 Żony? A pod takim względem, że nowej czy duszy starej? - Vlad wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał.
- Nowej... I jest to trudne. - westchnął.
- Widać że to jest trudne. Współczuję ci. Pewnie królowie z innych królestw, piszą listy z propozycją ożenku z swoją córką. - Vlad nadal zastanawiał się nad listem. Po chwili ciszy popatrzył na mnie a później na list i wrócił do jego pisania.
- Mogę usiąść na tym krześle? - spytałam się podchodząc do krzesła.
- Oczywiście. - mruknął patrząc na list.
- Dużo jest tych listów? - nie wiedziałam o czym rozmawiać, w biurze panowała cisza i skupienie.
- Jest ich cały stos, który w dodatku się rozmnaża bez przerwy! - trochę się wścieknął, nie wiem czy na mnie czy na tą kupę papierów.
<Vlad?>

niedziela, 27 maja 2018

Od Vlada Cd Shila

Czas mijał nieubłaganie zabierając ze sobą kolejne dni, tygodnie, miesiące. Od śmierci mojej żony minęło już dziewięć miesięcy, żałoba już dawno się skończyła jednak nikt nie kwapił się do ściągnięcia jej oznak. Czarne zasłony wciąż zakrywały okna hamując wszelki dopływ światła. Szczenięta rosły bez matki, jednak każdego dnia słuchały opowieści o  jej dobroci. Tymczasem moi doradcy, Ci którzy niegdyś doradzali mojemu ojcu usiłowali zmusić mnie do powtórnego małżeństwa. Nie podobało mi się to jednak niestety mieli rację. W niedługim czasie na moim biurko wylądowała cała masa propozycji ożenku od ościennych władców.  Musiałem je przejrzeć i zdecydować, którą z córek poślubić. Do tego jeszcze trzeba było  ugościć króla Osváta Szilágyi de Horogszeg i jego córkę, który osobiście chciał zmusić mnie do ożenku z jego córką. Siedziałem właśnie w swoim gabinecie pisząc już któryś z kolei list gdy rozległo się pukanie a zaraz potem w drzwiach pojawiła się głowa Shilii.
- Co robisz?
- Szukam żony.- Mruknąłem ze zrezygnowaniem mając dość obecnej sytuacji. Byłem zmuszony do poślubienia jakiejś samicy dla własnego spokoju i dla dobra królestwa. 
<Shila?>

poniedziałek, 14 maja 2018

Od Shili Cd Vlad

- Co się stało? - spytałam się króla, gdy wychodził z komnaty swoich dzieci.
- Tęsknię za mamą. - w jego oczach zaczynały się zbierać łzy.
- Muszą bardzo cierpieć. - westchnęłam.
- Mogę Pana nazywać po imieniu? - spytałam się patrząc w jego oczy.
- Tak, mów mi Vlad. - mrugając próbował powstrzymywać łzy.
- Muszę wrócić do pracy. Słyszałem że jesteś malarką? Skoro się nudzisz to namaluj jakiś obraz. - zaproponował, idąc do biura.
- Dobrze. - poszłam do mojej komnaty po sztalugę i różne inne rzeczy mi potrzebne. Miałam zamiar namalować pejzaż. Kiedy wyniosłam wszystko na podwórze zaczęłam malować. Na początku zbytnio i to nie wychodziło, ale później szło coraz lepiej. W końcu kiedy skończyłam wniosłam wszystko spowrotem na górę. Zostawiłam obraz do wyschnięcia. Wychodząc z komnaty spotkałam Vlada.
<Vlad?>

niedziela, 13 maja 2018

Od Vlada Cd Shila

- Nic się nie stało.- Mruknąłem nawet nie podnosząc głowy znad papierów. Znowu zaczęły się one piętrzyć mając za nic to, że nie byłem w stanie ich wypełniać. Zdenerwowany rzuciłem pióro na biurko powodując tym samym powstanie całej masy kleksów. Szybko złapałem za bibułkę, której używałem do osuszania nadmiaru atramentu z dokumentów i starłem je. Nagle, nawet nie pukając, do gabinetu wpadła jedna z opiekunek zajmujących się moimi dziećmi. Szybko się ukłoniła i stanęła na wprost mnie.
- Panie jesteś nam pilne potrzebny... Dzieci...- Powiedziała jedynie i wybiegła. Momentalnie zerwałem się na równe nogi i ruszyłem do drzwi.
- Wybacz Shila jednak muszę iść.- Powiedziałem po czym zamknąwszy gabinet pobiegłem do komnaty, w której czas spędzały młodsze szczenięta. Kiedy tylko tam wszedłem powitał mnie płacz dwunastu szczeniąt.
- Co się stało?- Zapytałem zdziwiony.
- Tęsknią za matką, ojcze.- Powiedziała Aleera kołysząc w ramionach jednego z braci. Wcale się im nie dziwiłem. One przeżywały to silniej niż ja. Szybko zebrałem szczenięta na łóżku, pocieszyłem, wyjaśniłem im co się stało z ich mamą i zacząłem opowiadać im bajki. Po jakimś czasie szczenięta zasnęły a ja wyszedłem z ich komnaty cicho zamykając drzwi. Strasznie się zdziwiłem kiedy zobaczyłem Shilę, stojącą obok nich.
<Shila?>

Od Shili Cd Vlad

Po zakończeniu przemówienia król wrócił do swoich obowiązków, a ja poszłam do mojej komnaty. Popatrzyłam na siebie w lustrze. Byłam bardzo podobna do mojej matki. Zaczęłam o niej myśleć, bez płaczu. Już dawno pogodziłam się z tym że ona nie żyje, jednak nadal odczuwałam żałobę. Wyciągnęłam z szafki miecz. Popatrzyłam na niego i przejechałam po nim dłonią. Ten miecz zawsze kiedy byłam w złym humorze, mówił mi żeby się nie poddawać. Wzięłam głęboki wdech i wydech. Odłożyłam broń na miejsce. Chciałam ponownie spotkać się z królem. Zajrzałam na korytarz, nikogo tam nie było. Powoli poszłam do biura króla. Kiedy zapukałam do drzwi usłyszałam:
- Proszę! - i weszłam. Zastałam tam króla.
- Dzień dobry Panie, przepraszam jeżeli przeszkadzam, chciałabym też przeprosić za tamto poprzednie nasze spotkanie. - powiedziałam patrząc na króla.
Vlad?

sobota, 12 maja 2018

Od Vlada Cd Shila

Ona płakała, płakała mimo że nie znała mojej żony, mimo że prawdopodobnie nigdy nie doświadczyła jej dobroci. Wstałem z tronu i podszedłem do wadery.
- Nie płacz. Czas na płacz przyjdzie później... Oficjalnie nikt jeszcze nic nie wie... Na razie ciesz się zwycięstwem w wojnie, później, gdy śmierć królowej zostanie oficjalnie ogłoszona wszyscy będą mogli ją opłakiwać... - Powiedziałem po czym podałem jej chustkę. Wilk zajął się już przygotowaniem przemowy do naszych poddanych więc mnie pozostało już jedynie rozpaczanie. Nagle do sali tronowej wszedł Merlin niosąc jakiś kielich.
- Przysłał mnie Gales panie...  Wypij to a poczujesz się lepiej, na tyle, na ile będzie to możliwe w obecnej sytuacji.- Powiedział samiec podając mi kielich. Szybko wypiłem jego zawartość mając nadzieję, że ból jaki czułem w piersi chociaż trochę ustąpi. Po chwili przyszedł Wilk z przemową.
- Musisz ty to powiedzieć Vlad...- Wyszeptał podając mi kartkę. Szybko przeczytałem jej zawartość i oddałem doradcy.
- Jednak sam to powiem.- Stwierdziłem po czym otarłem oczy skrajem płaszczu i ruszyłem na dziedziniec. Kiedy tam dotarliśmy wszedłem na podwyższenie i spojrzałem na zgromadzony tłum.
- Moi poddani... Dzisiejszego dnia nic nie powinno zakłócać naszej radości z zwycięstwa odniesionego nad wojskami sułtana. Niestety dziś radość miesza się z goryczą. Moja żona, królowa Elisabetha została zamordowana, brat sułtana Mehmeda II, Hasan, zepchnął ją z wieży usiłując upozorować jej samobójstwo... Pogrzeb królowej odbędzie się za trzy dni, żałoba potrwa około miesiąca.- Powiedziałem i spuściłem głowę. Z moich oczu znowu zaczęły płynąć łzy. Spojrzałem na moich poddanych, którzy momentalnie ucichli. Radość się skończyła, zastąpił ją żal. Wszyscy wpatrywali się we mnie, część z zgromadzonych zaczęła płakać. Minął dopiero rok, a oni już zdążyli ją pokochać. Czyż nie o tym mówił mój ojciec? Król, hospodar jest dobrym ojcem, który troszczy się o swój lud, zapewnia mu bezpieczeństwo a jego żona, królowa jest dla narodu matką, która ociera łzy swych dzieci. Elisabetha jako jedyna z znanych mi władczyń okazała się prawdziwą matką dla wszystkich naszych poddanych, nikogo nigdy nie odrzucała.
Shila?

Od Shili

Dziś skończyła się wojna, którą wygraliśmy. Widziałam jak uczestniczy bitwy wjeżdżali na koniach do zamku. Na czele jechał generał armii, za nim dowódcy. Wszyscy hucznie ich witali. Nagle generał zsiadł z swojego konia i podszedł do kogoś.
- Gdzie moją żona? - zapytał się. Najwyraźniej zauważył że jej tu nie ma.
- Panie... - nie chciał odpowiedzieć. Może coś się stało dla królowej? Jeszcze nic na ten temat nie wiedziałam.
- Gdzie?! Coś się stało? - zrobił zmartwioną minę.
- Panie... - dalej nie chciał nic mówić. Wtedy król stracił cierpliwość. Szybko pobiegł w kierunku drzwi do pałacu. Kiedy biegł przewrócił mnie. Upadłam na ziemię. Wstałam i pogłaskałam ręką głowę, trochę mnie bolała. Podszedłam do tego samego samca do którego, podszedł samiec Alfa.
- Co się stało z królową? Jestem tu nowa, dlatego jeszcze nic nie wiem. - zapytałam się.
- Ona nie żyje... - westchnął. Po moim policzku poleciała łza, potem druga. Współczułam. To przecież okropne. Pół godziny później postanowiłam pójść do króla. Przed drzwiami zobaczyłam straży, którzy stali na baczność. Otworzyłam jedno skrzydło drzwiowe. Weszłam do sali tronowej, siedział tam na tronie król.
Wpatrywał się w ścianę, mrugając przy tym oczami. Po jego twarzy płynęły jeszcze łzy. Ukłoniłam się i powiedziałam:
- Dzień dobry Panie, współczuję. Też kiedyś straciłam bliską mi osobę. To okropne uczucie. - spojrzałam na niego, wyglądał jakby wogule nie zauważył mojej obecności.
- Ale to przejdzie prędzej albo później. Nie może pan się poddawać. - kontynuowałam. Coraz bardziej płakałam. Nawet nie znałam tej osoby, ale czułam się jakby ją kochałam, jakby była moją matką. W końcu po długiej chwili mojego płaczu król popatrzył na mnie i powiedział:
<Vlad?>