Westchnąłem i spojrzałem na wnuka.
- To tylko dowodzi tego, że trzeba na nią uważać.- Powiedziałem po czym spojrzałem za okno.
- Po naszym przyjeździe nie rozpakowuj kufra, no chyba że wolisz zostać w domu.- Powiedziałem po czym uśmiechnąłem się. Mój wnuk zaczął szczerzyć się z radości po czym również wyjrzał przez okno.
- A dokąd jedziemy?
- Zobaczysz.- Powiedziałem po czym wyciągnąłem z skrytki zwój i zacząłem rozdzielać hrabstwa i baronie.
- Co robisz?- Zapytał zapuszczając żurawia ponad moim ramieniem.
- Nic takiego.
- Jak to nic? Mordor? Co to jest Mordor i dlaczego obok niego jest moje imię?- Zapytał spoglądając na mnie.
- Mordor jest nazwą baronii a twoje imię jest tam ponieważ to ty zostaniesz jej baronem.- Powiedziałem spoglądając na niego.
<Izaya?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 41. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 41. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 lipca 2018
środa, 4 lipca 2018
Od Izay cd Vlada
Wstałem wraz że wschodem słońca. Chwilę powtarzałem na słońce, które budziło resztę zwierząt do życia, po czym zacząłem się ubierać.
- No to czas na odkrycie jakiejś tajemnicy tego zamku. - powiedziałem z delikatnym uśmiechem. Ubranie się i uczesanie włosów zajęło mi raptem parę minut więc mogłem ruszyć na przechadzkę. Otwierałem kolejne drzwi, jednak większość była po prostu zamknięta, a cała reszta nie ukrywała w sobie nic zbytnio ciekawego. Jednak nie poddawałem się i wreszcie znalazłem to czego pragnąłem. Wszak komnatę pełną szczątków można nazwać jakąś zamkową tajemnicą. Zamknąłem więc drzwi za sobą i powoli się rozglądałem. Szczątki pochodziły do stworzenia z rodziny smoków, a dokładniej Wyverna. Były to ogromne gady latające na błoniastych skrzydłach. Bardzo podobne skrzydła mają nietoperze. Kości wyglądały na bardzo stare, jednak nigdzie nie było informacji kto i kiedy zabił tą ogromną bestię. Byłem przez to nienasycony jednak nic nie mogłem z tym zrobić. Pogłaskałem więc czaszkę Wyverna i zacząłem otwierać drzwi. Zaprzestałem jednak ich otwierania, kiedy usłyszałem głos Justyny.
- Przestań... Dobrze wiesz, że nie możemy.
- Nie obchodzi mnie to. - odpowiedział jej męski głos.
- Poczekaj do ślubu... Wtedy będziemy mogli to robić cały czas. Ten głupi Vlad nawet się nie zorientuje, że coś jest między nami. Poczekaj mój kochany, uczynię Cię jeszcze królem. - ostatnie słowa były praktycznie nie do usłyszenia. Uznałem więc, że się oddalili. Na wypadek odczekałem jeszcze chwilę, aby wyjść z pomieszczenia. Idąc już do swojej komnaty przed drzwiami spotkałem Vlada. Spytał się mnie czy dowiedziałem się czegoś ciekawego. Chcąc nie chcąc odpowiedziałem mu i szczątkach Wyverna i rozmowie Justyny z jakimś mężczyzną.
>Vlad?<
- No to czas na odkrycie jakiejś tajemnicy tego zamku. - powiedziałem z delikatnym uśmiechem. Ubranie się i uczesanie włosów zajęło mi raptem parę minut więc mogłem ruszyć na przechadzkę. Otwierałem kolejne drzwi, jednak większość była po prostu zamknięta, a cała reszta nie ukrywała w sobie nic zbytnio ciekawego. Jednak nie poddawałem się i wreszcie znalazłem to czego pragnąłem. Wszak komnatę pełną szczątków można nazwać jakąś zamkową tajemnicą. Zamknąłem więc drzwi za sobą i powoli się rozglądałem. Szczątki pochodziły do stworzenia z rodziny smoków, a dokładniej Wyverna. Były to ogromne gady latające na błoniastych skrzydłach. Bardzo podobne skrzydła mają nietoperze. Kości wyglądały na bardzo stare, jednak nigdzie nie było informacji kto i kiedy zabił tą ogromną bestię. Byłem przez to nienasycony jednak nic nie mogłem z tym zrobić. Pogłaskałem więc czaszkę Wyverna i zacząłem otwierać drzwi. Zaprzestałem jednak ich otwierania, kiedy usłyszałem głos Justyny.
- Przestań... Dobrze wiesz, że nie możemy.
- Nie obchodzi mnie to. - odpowiedział jej męski głos.
- Poczekaj do ślubu... Wtedy będziemy mogli to robić cały czas. Ten głupi Vlad nawet się nie zorientuje, że coś jest między nami. Poczekaj mój kochany, uczynię Cię jeszcze królem. - ostatnie słowa były praktycznie nie do usłyszenia. Uznałem więc, że się oddalili. Na wypadek odczekałem jeszcze chwilę, aby wyjść z pomieszczenia. Idąc już do swojej komnaty przed drzwiami spotkałem Vlada. Spytał się mnie czy dowiedziałem się czegoś ciekawego. Chcąc nie chcąc odpowiedziałem mu i szczątkach Wyverna i rozmowie Justyny z jakimś mężczyzną.
>Vlad?<
poniedziałek, 2 lipca 2018
Od Vlada Cd Izaya
Następnego dnia Osvát wezwał mnie żebym przeczytał umowę ślubną, którą wcześniej przygotował. Trochę mnie to zdziwiło ale nie miałem doświadczenia w takich sprawach.
- Wybacz, że Cię tu tyle trzymam jednak chyba zorientowałeś się już jaka jest moja córka. Zawsze stawia na swoim a ona koniecznie chciała żebym urządził bal. Zbyt bardzo wdała się w matkę, też była z niej niezła jędza.- Osvat uśmiechnął się i podał mi dokumenty. Szybko je przejrzałem.
- Po ślubie z Justyną Szilágyi de Horogszeg, córką Osváta Szilágyi de Horogszeg i Ágoty Szeri-Pósa, jej małżonek Vlad III Palownik Dracula stanie się wyłącznym dysponentem ziem jej ojca, które włączy w ziemie królestwa Wołoszczyzny. Po ślubie pozostanie on jedynym dziedzicem Osváta, jego córka Justyna zostanie oficjalnie wydziedziczona.- Przeczytałem na głos i spojrzałem na mężczyznę.
- Otóż to. Nie pozwolę żeby moja córka pomiatała tobą tak samo jak kiedyś moja żona. Wiem, że nie chcesz tego ślubu i rozumiem to, w końcu twoja żona została zamordowana niecałe dwa lata temu a z tego co wiem bardzo ją kochałeś.- Mężczyzna uśmiechnął się po czym wskazał mi jeden z punktów umowy ślubnej.
- Mąż ma nad Justyną pełną władzę, w przypadku gdy okaże się, że małżonka w dniu ślubu nie była dziewicą mąż ma prawo ją stracić, podobnie jak w przypadku odkrycia jej romansu.- Odczytałem na co mój przyszły teść skinął głową.
- Szybko się jej pozbędziesz. Ślub odbędzie się za jakiś czas, ma być niezbyt huczny z krótkim weselem. Mam nadzieję, że wytrzymasz z nią choć trochę.- Powiedział po czym poklepał mnie po plecach i wyszedł. Formalności były załatwione więc mogliśmy wracać. Mój humor był znacznie lepszy niż kiedy tu przyjechaliśmy.
- I co Izaya? Dowiedziałeś się czegoś ciekawego czy nie?- Zapytałem spoglądając na wnuka.
<Izaya?>
- Wybacz, że Cię tu tyle trzymam jednak chyba zorientowałeś się już jaka jest moja córka. Zawsze stawia na swoim a ona koniecznie chciała żebym urządził bal. Zbyt bardzo wdała się w matkę, też była z niej niezła jędza.- Osvat uśmiechnął się i podał mi dokumenty. Szybko je przejrzałem.
- Po ślubie z Justyną Szilágyi de Horogszeg, córką Osváta Szilágyi de Horogszeg i Ágoty Szeri-Pósa, jej małżonek Vlad III Palownik Dracula stanie się wyłącznym dysponentem ziem jej ojca, które włączy w ziemie królestwa Wołoszczyzny. Po ślubie pozostanie on jedynym dziedzicem Osváta, jego córka Justyna zostanie oficjalnie wydziedziczona.- Przeczytałem na głos i spojrzałem na mężczyznę.
- Otóż to. Nie pozwolę żeby moja córka pomiatała tobą tak samo jak kiedyś moja żona. Wiem, że nie chcesz tego ślubu i rozumiem to, w końcu twoja żona została zamordowana niecałe dwa lata temu a z tego co wiem bardzo ją kochałeś.- Mężczyzna uśmiechnął się po czym wskazał mi jeden z punktów umowy ślubnej.
- Mąż ma nad Justyną pełną władzę, w przypadku gdy okaże się, że małżonka w dniu ślubu nie była dziewicą mąż ma prawo ją stracić, podobnie jak w przypadku odkrycia jej romansu.- Odczytałem na co mój przyszły teść skinął głową.
- Szybko się jej pozbędziesz. Ślub odbędzie się za jakiś czas, ma być niezbyt huczny z krótkim weselem. Mam nadzieję, że wytrzymasz z nią choć trochę.- Powiedział po czym poklepał mnie po plecach i wyszedł. Formalności były załatwione więc mogliśmy wracać. Mój humor był znacznie lepszy niż kiedy tu przyjechaliśmy.
- I co Izaya? Dowiedziałeś się czegoś ciekawego czy nie?- Zapytałem spoglądając na wnuka.
<Izaya?>
niedziela, 1 lipca 2018
Od Izayi Cd Vlad
- Jasne. Będzie to nasza mała tajemnica. - powiedziałem wychodząc. Dziadek najwidoczniej potrzebował odpoczynku tak więc zostawiłem go samego. Fakt, że mogę robić co chcę bardzo mnie zadowalał. W pierwszym momencie ruszyłem na salę balową, aby zobaczyć co tam się aktualnie dzieje. Na przyjęciu było sporo arystokracji i parę służących, którzy roznosili napoje. Typowy bal na królewskim dworze. W tłumie mignęła mi też poznana już Jessica. Nie za bardzo miałem ochotę z nią teraz rozmawiać, a w dodatku i tak była zajęta. Delikatnie się jednak do niej uśmiechnąłem kiedy na mnie spojrzała. Potem zająłem się już jedynie zabawą no i zdobywaniem informacji od reszty zaproszonych gości. Niestety nie zdobyłem żadnych cennych informacji, ale parę dam, a nawet paniczów zaczynało flirtować. Oczywiście wszyscy byli mniej więcej w moim wieku. Jakby co wiedzą gdzie mnie szukać. Pójść spać postanowiłem gdzieś koło jedenastej wieczorem, aby wstać jak najwcześniej. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo kiedy będziemy wracać, a chcę się jeszcze przejść po zamku. A nóż coś ciekawego się znajdzie.
>Vlad?<
>Vlad?<
Od Vlada CD Izaya
Westchnąłem i spojrzałem na wnuka.
- Kiedy wrócimy powiesz matce o tym czego się dowiedziałeś ale ani słowem nie wspominaj o sposobie w jaki to zrobiłeś. Nie chcę żeby pomyślała, że jestem dla Ciebie kiepskim opiekunem.- Powiedziałem po czym klepnąłem go po plecach.
- Teraz rób co chcesz. Możesz wracać na bal, iść do siebie lub w każde inne miejsce. Ja tu zostaję.- Powiedziałem po czym położyłem się na łóżku. Byłem już strasznie zmęczony tą sytuacją a informacje o rodzicach Shibu jeszcze bardziej komplikowały sprawę. Jeśli przyślą mi dyplomatów lub co gorsza sami przyjadą z misją dyplomatyczną będę miał związane ręce bo dyplomatów trzeba przyjmować. Znacznie bardziej uśmiechała mi się perspektywa pozbycia się ich raz a porządnie niż rozmowy jednak nie miałem zbyt dużego pola manewru.
<Izaya?>
- Kiedy wrócimy powiesz matce o tym czego się dowiedziałeś ale ani słowem nie wspominaj o sposobie w jaki to zrobiłeś. Nie chcę żeby pomyślała, że jestem dla Ciebie kiepskim opiekunem.- Powiedziałem po czym klepnąłem go po plecach.
- Teraz rób co chcesz. Możesz wracać na bal, iść do siebie lub w każde inne miejsce. Ja tu zostaję.- Powiedziałem po czym położyłem się na łóżku. Byłem już strasznie zmęczony tą sytuacją a informacje o rodzicach Shibu jeszcze bardziej komplikowały sprawę. Jeśli przyślą mi dyplomatów lub co gorsza sami przyjadą z misją dyplomatyczną będę miał związane ręce bo dyplomatów trzeba przyjmować. Znacznie bardziej uśmiechała mi się perspektywa pozbycia się ich raz a porządnie niż rozmowy jednak nie miałem zbyt dużego pola manewru.
<Izaya?>
Od Izay cd Vlada
Usiadłem na wolnym fotelu i spojrzałem na dziadka.
- Nie mogę zagwarantować, że to w stu procentach prawda. Jednak raczej mnie nie okłamała. - zacząłem nie odrywając wzroku od staruszka. - Podobno moi dziadkowie z Japonii szukają Shibu. Chcą aby wyszła za niejakiego Haru. Podobno tylko tak uchronią się przed wojną. - powiedziałem. Nijak podobała mi się ta wizja, mamie pewnie też się nie spodoba.
- Od kogo to usłyszałeś? - spytał Vlad popijając nalaną sobie wodę.
- Od Jessiki, jednej ze służek. - odpowiedziałem przy okazji opowiadając pokrótce jak do tego doszło. Dziadkowi ufałem bardziej niż ojcu i wiedziałem, że nikomu nie wyjawi tego jak zdobyłem tą informację. Tym bardziej, że ten sposób przy mojej orientacji wydaje się być całkiem korzystny. I tak nigdy nie zakocham się naprawdę, a tak to będę miał z tego wszystkiego jakieś korzyści.
>Vlad?<
- Nie mogę zagwarantować, że to w stu procentach prawda. Jednak raczej mnie nie okłamała. - zacząłem nie odrywając wzroku od staruszka. - Podobno moi dziadkowie z Japonii szukają Shibu. Chcą aby wyszła za niejakiego Haru. Podobno tylko tak uchronią się przed wojną. - powiedziałem. Nijak podobała mi się ta wizja, mamie pewnie też się nie spodoba.
- Od kogo to usłyszałeś? - spytał Vlad popijając nalaną sobie wodę.
- Od Jessiki, jednej ze służek. - odpowiedziałem przy okazji opowiadając pokrótce jak do tego doszło. Dziadkowi ufałem bardziej niż ojcu i wiedziałem, że nikomu nie wyjawi tego jak zdobyłem tą informację. Tym bardziej, że ten sposób przy mojej orientacji wydaje się być całkiem korzystny. I tak nigdy nie zakocham się naprawdę, a tak to będę miał z tego wszystkiego jakieś korzyści.
>Vlad?<
sobota, 30 czerwca 2018
Od Vlada Cd Izaya
- Dobrze o tym wiem... - Mruknąłem spoglądając na wnuka. Rozejrzałem się po sali po czym gestem przywołałem do siebie Mihneę.
- Jeśli ktoś będzie pytał źle się poczułem i poszedłem do siebie razem z wnukiem.- Powiedziałem po czym wyszedłem razem z wnukiem.
- Masz do niej absolutną rację. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej jędzy.- Mruknąłem po czym rozejrzałem się po korytarzu a kiedy okazało się, że nikogo na nim nie ma wszedłem razem z Izayą do pokoju.
- Siadaj. Powiedz czego się dowiedziałeś bo domyślam się, że to coś bardzo ważnego.- Powiedziałem po czym usiadłem obok wnuka i nalałem sobie wody.
<Izaya?>
- Jeśli ktoś będzie pytał źle się poczułem i poszedłem do siebie razem z wnukiem.- Powiedziałem po czym wyszedłem razem z wnukiem.
- Masz do niej absolutną rację. Jeszcze nigdy nie spotkałem takiej jędzy.- Mruknąłem po czym rozejrzałem się po korytarzu a kiedy okazało się, że nikogo na nim nie ma wszedłem razem z Izayą do pokoju.
- Siadaj. Powiedz czego się dowiedziałeś bo domyślam się, że to coś bardzo ważnego.- Powiedziałem po czym usiadłem obok wnuka i nalałem sobie wody.
<Izaya?>
Od Izayi Cd Vlad
Dziadek chciał jak najszybciej to wszystko załatwić, najwidoczniej nie lubił Króla Osvata albo tego miejsca. Tutejszy władca jednak postanowił wystawić przyjęcie na cześć mojego dziadka. Mi to jednak odpowiadało, więcej spędzonego czasu tutaj to więcej informacji o tym miejscu.
- Jeśli Panicz pozwoli odprowadzę do komnaty. - powiedziała jedną ze służących, która do mnie podeszła.
- Bardzo chętnie. - odpowiedziałem z delikatnym uśmiechem. - No i wystarczy Izaya. - dodałem patrząc na blondynkę przede mną. Miała całkiem ładne niebieskie oczy, z których można było odczytać delikatny smutek. Podczas drogi do komnaty dowiedziałam się, że jej imię to Jessica i ostatnio zostawił ją chłopak. No i kiedy się dowiedziała, że jestem synem Shibu chciała powiedzieć mi coś ważnego. Stwierdziła jednak, że dostanę tę informację dopiero w komnacie, gdzie będziemy sam na sam. Trzeba przyznać, że z dziewczyną bardzo przyjemnie prowadziło się konwersacje. Jednak mocno mnie zaniepokoiła, kiedy wchodząc ze mną do jednego z pokoi i zakluczyła w nim drzwi.
- Jessica czemu nas tu zamknęłaś? - spytałem nieco podejrzliwie. To tylko rzuciła mnie na ogromne łoże i połączyła nasze usta. Nie odpychałem jej, stwierdziłem że tego potrzebuje, a ja i tak nic podczas tego nie czułem.
- Dasz mi trochę przyjemności, a ja Ci powiem coś całkiem interesującego. - powiedziała zmysłowym tonem. Kompletnie on na mnie nie działał, już dawno do mnie dotarło ze jestem aseksualny i aromantyczny. Jednak bardzo zależało mi na tych informacjach, a dla nich jestem w stanie nawet pozabijać moich najbliższych. Aczkolwiek to już w ostateczności.
~sceny~
Powoli więc zacząłem ściągać jej rajstopy, tak aby przypadkiem ich nie rozerwać. Do przyjęcia nie zostało zbyt dużo czasu, a przydałoby się wykąpać dlatego zdecydowałem się jedynie na zrobieniu dobrze Jessice. Był to pierwszy raz jak coś takiego robię więc nie byłem pewien ile mi to może zająć. Palcami niezajetej ręki sciaganymi rajstopami przejechałem po jej płatkach, aby zobaczyć jaka będzie reakcja. Już była mokra, tak więc musiała myśleć o tym już podczas drogi.
- Ktoś Ci chyba wpadł w oko. - powiedziałem odrzucając rajstopy gdzieś na bok. Kciukiem zacząłem pocierać jej guziczek, a ręką która niedawno była zajęta rajstopami wsunąłem pod sukienkę aby dostać się do jej jędrnych piersi. Z ust Jessiki wydawały się ciche i delikatne jęki co świadczyło o tym, że podoba jej się ta zabawa. Po chwili postanowiłem jednak zmienić taktykę przez co byłem zmuszony zabrać ręce. Usłyszałem cichy jęk zawodu z ust niebiesko okiem.
- Zaraz będzie lepiej. - powiedziałem lekko ją całując w usta i powoli schodząc coraz bardziej w dół. Swoją zabawę z obcalowyeaniem skończyłem na jej dziurce i tam też zostałem, do momentu aż dziewczyna nie doszła.
~sceny~
- Twoi dziadkowie poszukują twojej matki. Chcą aby wyszła za Haru, ponieważ tylko tak mogą zakończyć wojnę. Będą chcieli odebrać ją za wszelką cenę, a powstrzyma ich jedynie śmierć. - powiedziała w końcu kiedy doszła do siebie i się ubrała.
- Bardzo przydatna informacja. - powiedziałem z asymetrycznym uśmiechem. Jeszcze chwilę z nią powiedziałem, ale w końcu nadszedł czas aby się wyszukiwać.
- Izaya czy, powtórzymy to jeszcze kiedyś? - spytała niepewnie Jessica kiedy już otwierałem drzwi.
- Jeżeli tylko będziesz miała dla mnie coś wartosciowego, wystarczy że do mnie napiszesz. - powiedziałem po dłuższym namyśle i wyszedłem zostawiając ją samą.
Parę godzin później na balu zauważyłem Osvata z jego córką. Jak to miałem w zwyczaju lekko ich podsłuchałem. Kiedy tylko przestali rozmawiać odnalazłem Vlada. Na moje szczęście był sam.
- Ta twoja przyszła żona to tylko opakowanie ma ładne. - powiedziałem. Dobrze jednak wiedziałem do kogo to jest podobne.
- No i mam Ci coś ważnego do powiedzenia, ale to bardziej na osobności. - dodałem rozglądając się po tłumie.
>Vlad?<
- Jeśli Panicz pozwoli odprowadzę do komnaty. - powiedziała jedną ze służących, która do mnie podeszła.
- Bardzo chętnie. - odpowiedziałem z delikatnym uśmiechem. - No i wystarczy Izaya. - dodałem patrząc na blondynkę przede mną. Miała całkiem ładne niebieskie oczy, z których można było odczytać delikatny smutek. Podczas drogi do komnaty dowiedziałam się, że jej imię to Jessica i ostatnio zostawił ją chłopak. No i kiedy się dowiedziała, że jestem synem Shibu chciała powiedzieć mi coś ważnego. Stwierdziła jednak, że dostanę tę informację dopiero w komnacie, gdzie będziemy sam na sam. Trzeba przyznać, że z dziewczyną bardzo przyjemnie prowadziło się konwersacje. Jednak mocno mnie zaniepokoiła, kiedy wchodząc ze mną do jednego z pokoi i zakluczyła w nim drzwi.
- Jessica czemu nas tu zamknęłaś? - spytałem nieco podejrzliwie. To tylko rzuciła mnie na ogromne łoże i połączyła nasze usta. Nie odpychałem jej, stwierdziłem że tego potrzebuje, a ja i tak nic podczas tego nie czułem.
- Dasz mi trochę przyjemności, a ja Ci powiem coś całkiem interesującego. - powiedziała zmysłowym tonem. Kompletnie on na mnie nie działał, już dawno do mnie dotarło ze jestem aseksualny i aromantyczny. Jednak bardzo zależało mi na tych informacjach, a dla nich jestem w stanie nawet pozabijać moich najbliższych. Aczkolwiek to już w ostateczności.
~sceny~
Powoli więc zacząłem ściągać jej rajstopy, tak aby przypadkiem ich nie rozerwać. Do przyjęcia nie zostało zbyt dużo czasu, a przydałoby się wykąpać dlatego zdecydowałem się jedynie na zrobieniu dobrze Jessice. Był to pierwszy raz jak coś takiego robię więc nie byłem pewien ile mi to może zająć. Palcami niezajetej ręki sciaganymi rajstopami przejechałem po jej płatkach, aby zobaczyć jaka będzie reakcja. Już była mokra, tak więc musiała myśleć o tym już podczas drogi.
- Ktoś Ci chyba wpadł w oko. - powiedziałem odrzucając rajstopy gdzieś na bok. Kciukiem zacząłem pocierać jej guziczek, a ręką która niedawno była zajęta rajstopami wsunąłem pod sukienkę aby dostać się do jej jędrnych piersi. Z ust Jessiki wydawały się ciche i delikatne jęki co świadczyło o tym, że podoba jej się ta zabawa. Po chwili postanowiłem jednak zmienić taktykę przez co byłem zmuszony zabrać ręce. Usłyszałem cichy jęk zawodu z ust niebiesko okiem.
- Zaraz będzie lepiej. - powiedziałem lekko ją całując w usta i powoli schodząc coraz bardziej w dół. Swoją zabawę z obcalowyeaniem skończyłem na jej dziurce i tam też zostałem, do momentu aż dziewczyna nie doszła.
~sceny~
- Twoi dziadkowie poszukują twojej matki. Chcą aby wyszła za Haru, ponieważ tylko tak mogą zakończyć wojnę. Będą chcieli odebrać ją za wszelką cenę, a powstrzyma ich jedynie śmierć. - powiedziała w końcu kiedy doszła do siebie i się ubrała.
- Bardzo przydatna informacja. - powiedziałem z asymetrycznym uśmiechem. Jeszcze chwilę z nią powiedziałem, ale w końcu nadszedł czas aby się wyszukiwać.
- Izaya czy, powtórzymy to jeszcze kiedyś? - spytała niepewnie Jessica kiedy już otwierałem drzwi.
- Jeżeli tylko będziesz miała dla mnie coś wartosciowego, wystarczy że do mnie napiszesz. - powiedziałem po dłuższym namyśle i wyszedłem zostawiając ją samą.
Parę godzin później na balu zauważyłem Osvata z jego córką. Jak to miałem w zwyczaju lekko ich podsłuchałem. Kiedy tylko przestali rozmawiać odnalazłem Vlada. Na moje szczęście był sam.
- Ta twoja przyszła żona to tylko opakowanie ma ładne. - powiedziałem. Dobrze jednak wiedziałem do kogo to jest podobne.
- No i mam Ci coś ważnego do powiedzenia, ale to bardziej na osobności. - dodałem rozglądając się po tłumie.
>Vlad?<
piątek, 29 czerwca 2018
Od Vlada Cd Izaya
Izaya szczerzył się od ucha do ucha. Nie dziwiłem mu się, to mogło być dość fascynujące. Spojrzałem na lustro i ujrzałem w nim swój ludzki wygląd. Wyraźnie się postarzałem, widać było już nawet dwa, spore pasma siwych włosów. Weszliśmy do sali tronowej Osváta a naszym oczom od razu ukazała się postać króla, jego córki jednak nigdzie nie było widać.
- Nie oddalaj się...- Mruknąłem do wnuka po czym podszedłem do władcy.
- Witaj Osvácie. Może przejdziemy od razu do rzeczy?- Zapytałem mając nadzieję, że król pozwoli nam szybko to skończyć.
- Po co ten pośpiech? Wieczorem mamy bal na twoją cześć Vlad. Do zobaczenia, służba zaprowadzi was do waszych komnat.
Justyna kilka godzin później
Rozejrzałam się po sali balowej w której odbywał się bal na cześć prawdopodobnie mojego przyszłego narzeczonego. Był stary, jednak co tu dużo mówić potężny. Nikt do tej pory nie pokonał Mehmeda II a Vlad własnoręcznie wbił sułtana na pal. Ja jednak wolałam młodszych. Znacznie lepszą partią byłby jego najstarszy syn jednak podobno był już zajęty.
- Twój przyszły mąż jest wielkim wojownikiem.- Powiedział ojciec podchodząc do mnie.
- Wolę młodszych, on jest stary a poza tym nie będę jego pierwszą żoną. Nawet jeśli ten staruch da mi syna, to będzie on dopiero szesnasty w kolejce do tronu.- Mruknęłam sfrustrowana
- Dwudziesty ósmy według nowego zarządzenia Vlada. Dziedziczyć może każdy uznany przez władcę potomek.
- No sam widzisz. Do tego jest raczej niezbyt rozmowny i z tego co słyszałam wiecznie pracuje.
<Izaya?>
- Nie oddalaj się...- Mruknąłem do wnuka po czym podszedłem do władcy.
- Witaj Osvácie. Może przejdziemy od razu do rzeczy?- Zapytałem mając nadzieję, że król pozwoli nam szybko to skończyć.
- Po co ten pośpiech? Wieczorem mamy bal na twoją cześć Vlad. Do zobaczenia, służba zaprowadzi was do waszych komnat.
Justyna kilka godzin później
Rozejrzałam się po sali balowej w której odbywał się bal na cześć prawdopodobnie mojego przyszłego narzeczonego. Był stary, jednak co tu dużo mówić potężny. Nikt do tej pory nie pokonał Mehmeda II a Vlad własnoręcznie wbił sułtana na pal. Ja jednak wolałam młodszych. Znacznie lepszą partią byłby jego najstarszy syn jednak podobno był już zajęty.
- Twój przyszły mąż jest wielkim wojownikiem.- Powiedział ojciec podchodząc do mnie.
- Wolę młodszych, on jest stary a poza tym nie będę jego pierwszą żoną. Nawet jeśli ten staruch da mi syna, to będzie on dopiero szesnasty w kolejce do tronu.- Mruknęłam sfrustrowana
- Dwudziesty ósmy według nowego zarządzenia Vlada. Dziedziczyć może każdy uznany przez władcę potomek.
- No sam widzisz. Do tego jest raczej niezbyt rozmowny i z tego co słyszałam wiecznie pracuje.
<Izaya?>
Od Izayi Cd Vlad
W sumie strasznie mnie zżerała ciekawość. Jaki jest ten król do, którego jedziemy, jak to wszystko przebiegnie no i jak wyglądam w formie człowieka. Tereny jak to tereny, ani jakoś zachwycające, ani też obrażające. Bardziej chciałem zobaczyć zamek i mieszkańców. Po długim czasie jazdy i patrzenia w okno dojechaliśmy do murów. Miasteczko było pełne ludzi, a niedaleko na wzgórzu piętrzył się ogromny kamienny zamek. Kiedy wyszliśmy z powozu, ludzie patrzyli na nas niepewnym wzrokiem, przez co na moim łyżeczki pojawił się delikatny asymetryczne uśmiech. Chętnie bym z kimś porozmawiał, poznał parę soczystych sekretów tego miejsca. No ale nie po to tutaj przyjechaliśmy i raczej w tej formie ode mnie uciekną. Tak więc ruszyłem za Vladem w stronę największej budowli, czyli zamku. Dopiero po przekroczeniu jego bram, zmieniliśmy swoje postacie na typowo ludzkie. W lustrze, które było na korytarzu zobaczyłem swoje odbicie. Krótkie kruczoczarne włosy no i czerwone oczy bardzo mi się spodobały. Miałem też skośne oczy, co zapewne zawdzięczam Japońskim genom po mamie.
<Vlad?>
<Vlad?>
Od Vlada Cd Izaya
Kolejny rok przynosi kolejne zmiany. Mam już na karku dziewięć lat, prawie połowę życia za sobą i dwadzieścia siedem szczeniąt, które posiadają moje geny. Do tego ostatnio zostałem dziadkiem. Czułem się coraz starzej i to poczucie nie było miłe. Do tego jeszcze Osvát coraz bardziej naciskał na ślub z swoją córką. Niestety mimo że nie chciałem się żenić wydawało się to jedyne rozsądne rozwiązanie ponieważ Osvát zaczął grozić nam wojną. Izaya pojawił się na dziedzińcu punktualnie, zaraz po wschodzie słońca. Wsiadłem do powozu, za mną mój wnuk, trzech synów i dwie córki. Mihnea i Sorcier od razu usadowili się naprzeciw siebie by zagrać w szachy, Malagant i Morgana zaczęli rozmawiać na różne magiczne tematy, Elhemina zaczęła wyszywać, co niegdyś z takim upodobaniem robiła jej matka a ja spojrzałem na wnuka.
- Izaya jedziemy na dwór naszego sąsiada... Król Osvát bardziej lubi swoją ludzką formę więc prawdopodobnie wszyscy będziemy wyglądać jak ludzie. Nie zdziw się.- Powiedziałem spoglądając na niego na co szczeniak skinął głową. Głupio się czułem w tej sytuacji. Raczej żadne z nas nie paradowało w zamku jako ludzie, nikt nie był do tego przyzwyczajony. Spojrzałem za okno, z którego rozciągał się widok na mijane przez nas tereny. Wjechaliśmy właśnie na tereny prawdopodobnie mojego przyszłego teścia.
<Izaya?>
- Izaya jedziemy na dwór naszego sąsiada... Król Osvát bardziej lubi swoją ludzką formę więc prawdopodobnie wszyscy będziemy wyglądać jak ludzie. Nie zdziw się.- Powiedziałem spoglądając na niego na co szczeniak skinął głową. Głupio się czułem w tej sytuacji. Raczej żadne z nas nie paradowało w zamku jako ludzie, nikt nie był do tego przyzwyczajony. Spojrzałem za okno, z którego rozciągał się widok na mijane przez nas tereny. Wjechaliśmy właśnie na tereny prawdopodobnie mojego przyszłego teścia.
<Izaya?>
Od Izayi
Moje rodzeństwo jak zwykle ganiało się na jakiejś polance, a ja siedziałem z mamą pod drzewem. Ojciec miał coś do roboty w zamku, przez co nie było to tutaj z nami.
- Zachowujesz się jak ja w twoim wieku. - powiedziała suczka patrząc na mnie.
- Mamy tylko trochę inne powody. - dodałem. Znałem jej historie, tak jak całe moje rodzeństwo i parę osób. Powiedziałem tak jeszcze chwilę obserwując otoczenie, po czym wstałem. Chciałem udać się do dziadka, może on robi coś ciekawego. Spotkałem to na dziedzińcu gdzie rozmawiał z jakąś służącą. Jak na kulturalnego psa przystało poczekałem aż zakończy swoją rozmowę. Nie omieszkałem jednak lekko podsłuchać.
- Witaj Vlad. Przypadkiem usłyszałem, że jedziesz na rozmowę dyplomacją. - powiedziałem z udawana skruchą. Ten tylko lekko się uśmiechnął i pokręcił głową.
- Już nie udawaj i mów o co Ci chodzi. - powiedział przekrecajac głowę.
- Mógłbym pojechać z tobą, no bo... Tutaj jest coraz bardziej nudno. - poprosiłem z nadzieją, że się zgodzi. O Shibu nie trzeba było się martwić, z królem puści mnie wszędzie. Wiadomo jesteśmy rodziną, a w dodatku dziadkowi mama ufa prawie tak bardzo jak ojcu.
- Porozmawiaj jeszcze z matką i jak się zgodzi bądź gotowy jutro rano. - powiedział z cichym westchnięciem. Po jego pysku było jednak widać, że cieszy się z mojej obecności. Ja natomiast skinąłem jedynie łepkiem.
- To do jutra dziadku. - powiedziałem odchodząc. Nazywałem to tak jedynie w żartach, wiedziałem że za tym nie przepada. A ja i tak wolałem mówić wszystkim po imieniu.
>Vlad?<
- Zachowujesz się jak ja w twoim wieku. - powiedziała suczka patrząc na mnie.
- Mamy tylko trochę inne powody. - dodałem. Znałem jej historie, tak jak całe moje rodzeństwo i parę osób. Powiedziałem tak jeszcze chwilę obserwując otoczenie, po czym wstałem. Chciałem udać się do dziadka, może on robi coś ciekawego. Spotkałem to na dziedzińcu gdzie rozmawiał z jakąś służącą. Jak na kulturalnego psa przystało poczekałem aż zakończy swoją rozmowę. Nie omieszkałem jednak lekko podsłuchać.
- Witaj Vlad. Przypadkiem usłyszałem, że jedziesz na rozmowę dyplomacją. - powiedziałem z udawana skruchą. Ten tylko lekko się uśmiechnął i pokręcił głową.
- Już nie udawaj i mów o co Ci chodzi. - powiedział przekrecajac głowę.
- Mógłbym pojechać z tobą, no bo... Tutaj jest coraz bardziej nudno. - poprosiłem z nadzieją, że się zgodzi. O Shibu nie trzeba było się martwić, z królem puści mnie wszędzie. Wiadomo jesteśmy rodziną, a w dodatku dziadkowi mama ufa prawie tak bardzo jak ojcu.
- Porozmawiaj jeszcze z matką i jak się zgodzi bądź gotowy jutro rano. - powiedział z cichym westchnięciem. Po jego pysku było jednak widać, że cieszy się z mojej obecności. Ja natomiast skinąłem jedynie łepkiem.
- To do jutra dziadku. - powiedziałem odchodząc. Nazywałem to tak jedynie w żartach, wiedziałem że za tym nie przepada. A ja i tak wolałem mówić wszystkim po imieniu.
>Vlad?<
Subskrybuj:
Posty (Atom)