Wstałam z ławki. Myślałam że nigdy nie założę rodziny. Poszłam do mojej komnaty. Upadłam na łóżko.
- I co ja mam robić? Patrzeć jak moje życie się marnuję? - próbowałam się nie załamywać. Usiadłam na krześle obok biurka. Ale szybko wstałam, i wyszłam z komnaty. Rozejrzałam się, na korytarzu nigoko nie było.
- Pewnie wszyscy cieszą się życiem. - zajrzałam za okno. Na dworze było mnóstwo psów i wilków. Zeszłam po schodach, i znalazłam się zewnątrz zamku. Pobiegłam w stronę bramy, po czym wyszłam poza mury zamku.
- Tu mogę cieszyć się życiem. - wzięłam głęboki oddech, świeżego powietrza. Było tam pięknie, nigdzie indziej nie było lepiej.
107 słów
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 11. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 11. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 kwietnia 2018
Od Krystiana Cd Luna
Po wyznaniu Luny dosłownie się zwiesiłem. Dlaczego? Z dwóch prostych powodów: aktualnie nie szukam partnerki a nawet gdybym szukał to Luna nie jest w moim typie. Po kilku minutach namyślania się ruszyłem za Luną. Znalazłem ją w ogrodzie i podszedłem do niej.
- Luna muszę Ci coś powiedzieć.- Powiedziałem spoglądając na nią.
- Tak? Też mnie kochasz?- Zapytała z nadzieją w głosie.
- Nie. Nie kocham Cię. Owszem lubię Cię, jesteś miła i w ogóle ale nie jesteś w moim typie. Możemy zostać co najwyżej przyjaciółmi nic ponad to.- Powiedziałem spoglądając na siedzącą na ławce suczkę. Zgoda była miła i towarzyska ale zupełnie nie widziałem jej w roli żony.
<Luna?>
109 słów
- Luna muszę Ci coś powiedzieć.- Powiedziałem spoglądając na nią.
- Tak? Też mnie kochasz?- Zapytała z nadzieją w głosie.
- Nie. Nie kocham Cię. Owszem lubię Cię, jesteś miła i w ogóle ale nie jesteś w moim typie. Możemy zostać co najwyżej przyjaciółmi nic ponad to.- Powiedziałem spoglądając na siedzącą na ławce suczkę. Zgoda była miła i towarzyska ale zupełnie nie widziałem jej w roli żony.
<Luna?>
109 słów
Od Luny Cd Krystian
- Dobrze. Poczekam na ciebie.- uśmiechnęłam się. Kilka minut później Sokół wrócił.
- Jak tam trening? - domyśliłam się że był na treningu, po tym że przed prysznicem był strasznie spocony.
- Dobrze. - basior stracił swój uśmiech który miał kilka godzin temu. Miałam jednak nadzieję że radość szybko wróci.
- Mam ci coś do powiedzenia. - podsunęłam się bliżej jego.
- A co dokładnie? - samiec zaciekawił się.
- Kocham cię. - powiedziałam szybko.
- Czy ja dobrze słyszałem? - myliłam się. Zamiast uśmiechu na twarzy Sokoła pojawił się gniew.
- Przepraszam. - w moich oczach pojawiły się łzy. Poszłam do ogrodu. Po kilku chwilach spokojnej ciszy, przyszedł Sokół.
- Luna? - podszedł do mnie.
- Tak. - delikatnie uśmiechnęłam się.
<Sokół?>
- Jak tam trening? - domyśliłam się że był na treningu, po tym że przed prysznicem był strasznie spocony.
- Dobrze. - basior stracił swój uśmiech który miał kilka godzin temu. Miałam jednak nadzieję że radość szybko wróci.
- Mam ci coś do powiedzenia. - podsunęłam się bliżej jego.
- A co dokładnie? - samiec zaciekawił się.
- Kocham cię. - powiedziałam szybko.
- Czy ja dobrze słyszałem? - myliłam się. Zamiast uśmiechu na twarzy Sokoła pojawił się gniew.
- Przepraszam. - w moich oczach pojawiły się łzy. Poszłam do ogrodu. Po kilku chwilach spokojnej ciszy, przyszedł Sokół.
- Luna? - podszedł do mnie.
- Tak. - delikatnie uśmiechnęłam się.
<Sokół?>
122 słowa
Od Krystiana Cd Luna
- Dzięki.- Powiedziałem przyjmując podarek. Był to rysunek, chyba mój portret.
- Dobra ja już muszę iść. Vlad chciał jeszcze przeprowadzić trening a strasznie się denerwuje kiedy ktoś się spóźnia.- Powiedziałem i ruszyłem do swojej komnaty. Szybko się przebrałem i pobiegłem na trening. Vlad tym razem dał nam niezły wycisk. Tak, pan generał czasem jest nie do wytrzymania. Wszyscy pokładaliśmy nadzieję w tym, że jego syn Mihnea nie okaże się takim perfekcjonistą jak jego ojciec. Po skończonym treningu postanowiłem wziąć szybki prysznic i zająć się sokołami ale niestety w mojej łazience zatkała się rura i musiałem skorzystać z tej ogólnodostępnej. Oczywiście poszedłem tam jedynie z ręcznikiem, w spodniach, bez koszuli bo niby po co? Więc trochę się zdziwiłem, kiedy wpadłem na Lunę.
- Wybacz. Idę pod prysznic.- Mruknąłem.
<Luna?>
129 słów
- Dobra ja już muszę iść. Vlad chciał jeszcze przeprowadzić trening a strasznie się denerwuje kiedy ktoś się spóźnia.- Powiedziałem i ruszyłem do swojej komnaty. Szybko się przebrałem i pobiegłem na trening. Vlad tym razem dał nam niezły wycisk. Tak, pan generał czasem jest nie do wytrzymania. Wszyscy pokładaliśmy nadzieję w tym, że jego syn Mihnea nie okaże się takim perfekcjonistą jak jego ojciec. Po skończonym treningu postanowiłem wziąć szybki prysznic i zająć się sokołami ale niestety w mojej łazience zatkała się rura i musiałem skorzystać z tej ogólnodostępnej. Oczywiście poszedłem tam jedynie z ręcznikiem, w spodniach, bez koszuli bo niby po co? Więc trochę się zdziwiłem, kiedy wpadłem na Lunę.
- Wybacz. Idę pod prysznic.- Mruknąłem.
<Luna?>
129 słów
Od Luny Cd Sokól
- Nie. Tylko chcę z tobą pogadać. - uśmiechnęłam się.
- A o czym? - popatrzał w moje oczy.
- Słyszałam że Elisabetha jest w ciąży. - wyobraziłam sobie, jak mniej więcej wyglądały by maluchy.
- To prawda. Podobno szczeniąt ma być dwanaście. - rozmawianie na ten temat bardzo pocieszało Sokoła.
- Na pewno będą słodziakami. - byłam bardzo szczęśliwa.
- No. Ciekawe jaką będą mieć kolor i wogule. - Sokół o czymś pomyślał.
- Bardzo ciekawe. Muszę już iść. Cześć! - i pobiegłam w kierunku mojej komnaty. Nie usłyszałam Sokoła. Kiedy już byłam w środku pomieszczenia, wyjęłam z szufladki kartkę i ołówek. Na papierze zaczęłam rysować portret Sokoła. Kiedy rysunek już był gotowy, wzięłam go w łapę i pogalopował do Sokoła.
- Proszę. - powiedziałam kiedy stałam już obok niego.
<Sokół?>
131 słów
- A o czym? - popatrzał w moje oczy.
- Słyszałam że Elisabetha jest w ciąży. - wyobraziłam sobie, jak mniej więcej wyglądały by maluchy.
- To prawda. Podobno szczeniąt ma być dwanaście. - rozmawianie na ten temat bardzo pocieszało Sokoła.
- Na pewno będą słodziakami. - byłam bardzo szczęśliwa.
- No. Ciekawe jaką będą mieć kolor i wogule. - Sokół o czymś pomyślał.
- Bardzo ciekawe. Muszę już iść. Cześć! - i pobiegłam w kierunku mojej komnaty. Nie usłyszałam Sokoła. Kiedy już byłam w środku pomieszczenia, wyjęłam z szufladki kartkę i ołówek. Na papierze zaczęłam rysować portret Sokoła. Kiedy rysunek już był gotowy, wzięłam go w łapę i pogalopował do Sokoła.
- Proszę. - powiedziałam kiedy stałam już obok niego.
<Sokół?>
131 słów
sobota, 21 kwietnia 2018
Od Krystiana Cd Luna
Byłem bardzo zadowolony. Vlad na ostatniej radzie ogłosił, że jego żona po raz kolejny stała się brzemienna. Oczywiście wszyscy się ucieszyli z tego faktu, ponieważ wiadomo, że w takiej sytuacji mało prawdopodobne jest, żeby miała się zmienić rodzina panująca w sforze. Oprócz tego hospodar poprosił mnie, żebym został ojcem chrzestnym jednego z jego szczeniąt. Oczywiście zgodziłem się, ponieważ był to dla mnie wielki zaszczyt a przy braku rodziny, którą zamordowano, miałbym kogoś bliskiego. Jak na razie nie zamierzałem się wiązać, tym bardziej, że na razie nie spotkałem żadnej samicy, z którą chciałbym zbudować szczęśliwy związek.
- Potrzebujesz czegoś?- Zapytałem Lunę kiedy się spotkaliśmy.
<Luna?>
103 słowa
- Potrzebujesz czegoś?- Zapytałem Lunę kiedy się spotkaliśmy.
<Luna?>
103 słowa
Od Luny Cd Krystian
- Tak. - odwróciłam się do Sokoła.
- Jak u ciebie? - uśmiechnęłam się.
- Wszystko w porządku. A u ciebie? - basior najwyraźniej był zadowolony.
- U mnie też spoczko. Mam pytanie. - popatrzyłam na Sokoła z nadzieją.
- Słucham? Tylko sprężaj się, bo nie mam za bardzo czasu. - nagle zaczął mówić pospierznie.
- Czy, mógłbyś spotykać się ze mną przynajmniej raz w tygodniu? Jeżeli oczywiście masz czas. - widziałam że samiec zaczął przygotowywać się do biegu.
- Nie wiem. Może raz w tygodniu na krótką chwilkę. Część! - i pobiegł spowrotem do swojego biura.
- Część! - raczej już mnie nie słyszał.
Następnego dnia, którym była sobota, ponownie spotkałam Sokoła. Wyglądał jakby wcale się nie spieszył. Więc zagadałam do niego.
- Hej Sokół! - uśmiechnęłam się do basiora.
- Hej! - był bardzo szczęśliwy, widać to było po jego twarzy.
<Sokół?>
143 słowa
- Jak u ciebie? - uśmiechnęłam się.
- Wszystko w porządku. A u ciebie? - basior najwyraźniej był zadowolony.
- U mnie też spoczko. Mam pytanie. - popatrzyłam na Sokoła z nadzieją.
- Słucham? Tylko sprężaj się, bo nie mam za bardzo czasu. - nagle zaczął mówić pospierznie.
- Czy, mógłbyś spotykać się ze mną przynajmniej raz w tygodniu? Jeżeli oczywiście masz czas. - widziałam że samiec zaczął przygotowywać się do biegu.
- Nie wiem. Może raz w tygodniu na krótką chwilkę. Część! - i pobiegł spowrotem do swojego biura.
- Część! - raczej już mnie nie słyszał.
Następnego dnia, którym była sobota, ponownie spotkałam Sokoła. Wyglądał jakby wcale się nie spieszył. Więc zagadałam do niego.
- Hej Sokół! - uśmiechnęłam się do basiora.
- Hej! - był bardzo szczęśliwy, widać to było po jego twarzy.
<Sokół?>
143 słowa
piątek, 20 kwietnia 2018
Od Krystiana CD Luna
Spojrzałem na suczkę i kiwnąłem głową.
- Sokół.- Jak zawsze przedstawiłem się pseudonimem. Prawie nigdy nie podaję prawdziwego imienia na początku znajomości, tak dla bezpieczeństwa. Jako że trochę mi się spieszyło pożegnałem się z Luną i ruszyłem na spotkanie rady królewskiej. Vlad jak zawsze się wściekał dzięki Peryklesowi i Sokratesowi, którzy podważali niemal każdą jego decyzję, mimo że basior był już hospodarem od prawie dwóch lat. Minęło kilka dni podczas których zazwyczaj siedziałem w biurze z Galesem i Wilkiem i wypełniałem papierki. Któregoś dnia strażnik powiedział mi że ktoś mnie szukał. Kiedy powiedział, że była to czarna suczka pomyślałem, że mogłaby to być Luna.
- Szukałaś mnie?- Zapytałem kiedy ją spotkałem.
<Luna?>
111 słów
- Sokół.- Jak zawsze przedstawiłem się pseudonimem. Prawie nigdy nie podaję prawdziwego imienia na początku znajomości, tak dla bezpieczeństwa. Jako że trochę mi się spieszyło pożegnałem się z Luną i ruszyłem na spotkanie rady królewskiej. Vlad jak zawsze się wściekał dzięki Peryklesowi i Sokratesowi, którzy podważali niemal każdą jego decyzję, mimo że basior był już hospodarem od prawie dwóch lat. Minęło kilka dni podczas których zazwyczaj siedziałem w biurze z Galesem i Wilkiem i wypełniałem papierki. Któregoś dnia strażnik powiedział mi że ktoś mnie szukał. Kiedy powiedział, że była to czarna suczka pomyślałem, że mogłaby to być Luna.
- Szukałaś mnie?- Zapytałem kiedy ją spotkałem.
<Luna?>
111 słów
środa, 4 kwietnia 2018
Od Luny
Kiedy biegłam przez podwórze zderzyłam się z jakimś wilkiem. Gdy upadałam zraniłam łapę więc jak ten basior wstał powiedziałam do niego:
- Podaj mi te zioła!
Kiedy już je miałam zrobiłam szybki opatrunek.
- Dzięki za pomoc. Spieszę się muszę już iść. Pa!- nawet nie pozwoliłam coś dla niego powiedzieć, a i tak się nie spieszyłam. Weszłam do mojej komnaty i schowałam resztę ziół.
- Nawet fajny ten basior.- zainteresowałam się nim. Gdy jeszcze raz przechodziłam przez podwórze znów go spotkałam.
- Hej! Pamiętasz mnie? Jestem Luna gdyby co.- popatrzyłam mu w jego piękne oczy.
<Krystian?>
95 słów (opowiadanie za krótkie ale z uwagi na moje zdrowie[część osób wie o co chodzi{Peacha wiesz}] nie będzie odsyłane do poprawki)
- Podaj mi te zioła!
Kiedy już je miałam zrobiłam szybki opatrunek.
- Dzięki za pomoc. Spieszę się muszę już iść. Pa!- nawet nie pozwoliłam coś dla niego powiedzieć, a i tak się nie spieszyłam. Weszłam do mojej komnaty i schowałam resztę ziół.
- Nawet fajny ten basior.- zainteresowałam się nim. Gdy jeszcze raz przechodziłam przez podwórze znów go spotkałam.
- Hej! Pamiętasz mnie? Jestem Luna gdyby co.- popatrzyłam mu w jego piękne oczy.
<Krystian?>
95 słów (opowiadanie za krótkie ale z uwagi na moje zdrowie[część osób wie o co chodzi{Peacha wiesz}] nie będzie odsyłane do poprawki)
Subskrybuj:
Posty (Atom)