Gdy Vlad wyszedł z gabinetu, ja poszłam do mojej komnaty. Gdy byłam już w komnacie wyciągnęłam sztalugę i inne rzeczy potrzebne do malowania. Po trzydziestu minutach obraz był gotowy. Zostawiłam go do wyschnięcia i weszłam na zamkowy korytarz. Na korytarzu jak zwykle chodziły inne osoby. Od czasu do czasu można było nawet spotkać arystokrację noszącą stos papierów. Zeszłam po schodach i weszłam na dziedziniec. Na dziedzińcu, również wszystko tak jak zawsze. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam co robić. Trochę się przesto nudziłam. Myślałam o wybraniu się na spacer, ale jakoś jednak nie miałam ochoty. Wróciłam więc na korytarz. Gdy szłam przez korytarz zapatrzyłam się w ścianę, przez to nie widziałam, że idę prosto na kogoś i innego. Nagle upadłam. Gdy wstawałam głowa mnie trochę bolała.
- Witaj Vlad i przepraszam za to. - gdy już wstałam zobaczyłam Vlada i się uśmiechnęłam.
- Nic się nie stało. - uśmiechnął się. Wyglądał na zmęczonego i trochę smutnego.
- Dalej nie możesz zapomnieć o Elisabethie? - spytałam się po chwili.
- Tak. Nie mogę przestać o niej myśleć. Są zajęcia których podczas nich o tym nie myślę, ale to za mało. - Vlad jeszcze bardziej posmutniał.
<Vlad?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shila. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shila. Pokaż wszystkie posty
sobota, 30 czerwca 2018
Od Shili Cd Yinave
- Do mojej komnaty. - uśmiechnęłam się do Yinave.
- A co tam będziesz robić? - spytał się ponownie.
- Malować obrazy, a później pójdę na obiad. Ja już pójdę. Pa! - uśmiechnęłam się na pożegnanie i poszłam do zamku. Gdy dotarłam na miejsce wyjęłam sztalugę, płótno i farby. Myślałam o namalowania autoportretu. Wzięłam się za malowanie. Jak zawsze na początku nic nie wychodziło, ale później było coraz
lepiej. Gdy skończyłam malowanie poszłam na obiad. Gdy miałam już nałożony posiłek, rozglądałam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu wolnego siedziska. Po długiej chwili rozglądania się, zauważyłam stolik z wolnym miejscem na uboczu. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam Yinave.
- Hej Yinave! Mogę się dosiąść? - spytałam się uśmiechając.
- Oczywiście. - po czym usiadłam na krześle.
<Yinave?>
- A co tam będziesz robić? - spytał się ponownie.
- Malować obrazy, a później pójdę na obiad. Ja już pójdę. Pa! - uśmiechnęłam się na pożegnanie i poszłam do zamku. Gdy dotarłam na miejsce wyjęłam sztalugę, płótno i farby. Myślałam o namalowania autoportretu. Wzięłam się za malowanie. Jak zawsze na początku nic nie wychodziło, ale później było coraz
lepiej. Gdy skończyłam malowanie poszłam na obiad. Gdy miałam już nałożony posiłek, rozglądałam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu wolnego siedziska. Po długiej chwili rozglądania się, zauważyłam stolik z wolnym miejscem na uboczu. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam Yinave.
- Hej Yinave! Mogę się dosiąść? - spytałam się uśmiechając.
- Oczywiście. - po czym usiadłam na krześle.
<Yinave?>
sobota, 2 czerwca 2018
Od Shili Cd Vlad
Żony? A pod takim względem, że nowej czy duszy starej? - Vlad wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał.
- Nowej... I jest to trudne. - westchnął.
- Widać że to jest trudne. Współczuję ci. Pewnie królowie z innych królestw, piszą listy z propozycją ożenku z swoją córką. - Vlad nadal zastanawiał się nad listem. Po chwili ciszy popatrzył na mnie a później na list i wrócił do jego pisania.
- Mogę usiąść na tym krześle? - spytałam się podchodząc do krzesła.
- Oczywiście. - mruknął patrząc na list.
- Dużo jest tych listów? - nie wiedziałam o czym rozmawiać, w biurze panowała cisza i skupienie.
- Jest ich cały stos, który w dodatku się rozmnaża bez przerwy! - trochę się wścieknął, nie wiem czy na mnie czy na tą kupę papierów.
<Vlad?>
- Nowej... I jest to trudne. - westchnął.
- Widać że to jest trudne. Współczuję ci. Pewnie królowie z innych królestw, piszą listy z propozycją ożenku z swoją córką. - Vlad nadal zastanawiał się nad listem. Po chwili ciszy popatrzył na mnie a później na list i wrócił do jego pisania.
- Mogę usiąść na tym krześle? - spytałam się podchodząc do krzesła.
- Oczywiście. - mruknął patrząc na list.
- Dużo jest tych listów? - nie wiedziałam o czym rozmawiać, w biurze panowała cisza i skupienie.
- Jest ich cały stos, który w dodatku się rozmnaża bez przerwy! - trochę się wścieknął, nie wiem czy na mnie czy na tą kupę papierów.
<Vlad?>
poniedziałek, 14 maja 2018
Od Shili Cd Vlad
- Co się stało? - spytałam się króla, gdy wychodził z komnaty swoich dzieci.
- Tęsknię za mamą. - w jego oczach zaczynały się zbierać łzy.
- Muszą bardzo cierpieć. - westchnęłam.
- Mogę Pana nazywać po imieniu? - spytałam się patrząc w jego oczy.
- Tak, mów mi Vlad. - mrugając próbował powstrzymywać łzy.
- Muszę wrócić do pracy. Słyszałem że jesteś malarką? Skoro się nudzisz to namaluj jakiś obraz. - zaproponował, idąc do biura.
- Dobrze. - poszłam do mojej komnaty po sztalugę i różne inne rzeczy mi potrzebne. Miałam zamiar namalować pejzaż. Kiedy wyniosłam wszystko na podwórze zaczęłam malować. Na początku zbytnio i to nie wychodziło, ale później szło coraz lepiej. W końcu kiedy skończyłam wniosłam wszystko spowrotem na górę. Zostawiłam obraz do wyschnięcia. Wychodząc z komnaty spotkałam Vlada.
<Vlad?>
- Tęsknię za mamą. - w jego oczach zaczynały się zbierać łzy.
- Muszą bardzo cierpieć. - westchnęłam.
- Mogę Pana nazywać po imieniu? - spytałam się patrząc w jego oczy.
- Tak, mów mi Vlad. - mrugając próbował powstrzymywać łzy.
- Muszę wrócić do pracy. Słyszałem że jesteś malarką? Skoro się nudzisz to namaluj jakiś obraz. - zaproponował, idąc do biura.
- Dobrze. - poszłam do mojej komnaty po sztalugę i różne inne rzeczy mi potrzebne. Miałam zamiar namalować pejzaż. Kiedy wyniosłam wszystko na podwórze zaczęłam malować. Na początku zbytnio i to nie wychodziło, ale później szło coraz lepiej. W końcu kiedy skończyłam wniosłam wszystko spowrotem na górę. Zostawiłam obraz do wyschnięcia. Wychodząc z komnaty spotkałam Vlada.
<Vlad?>
Od Shili Cd Yinave
- Nie słuchałeś się mnie? - popatrzyłam na niego.
- Tak, tylko... - najwyraźniej kłamał.
- Powiedz prawdę. - mruknęłam. Nie lubiłam, gdy ktoś mówił fałsz.
- Nie słuchałem... Wybaczysz mi? - spojrzał na mnie z błaganiem w oczach.
- Oczywiście, ale następnym razem słuchaj uważnie. Nie lubię czegoś takiego. - powiedziałam to poważnie.
- Obiecuję. O czym teraz mówimy? - próbował zmienić temat.
- Jaką masz rodzinę? Moja matka miała na imię Shima, ojciec Stone i bracia: Mikado, Puc, Bursztyn. - spytałam się, przedstawiając moją rodzinę.
- Moja matka to: Ja - woon, ojciec Ji - woo, siostry: Carmen, Ki - ja, Hasha. - wymienił członków swojej rodziny, po czym uśmiechnął się. Nagle powiało chłodnym wiatrem.
- Ale zimno! - przytuliłam się do siebie, próbując ogrzać się.
- Mi nie jest zimno. Choć! - miał na sobie jakąś narzutę, pożyczył mi kawałek.
- Dzięki. Wracajmy, robi się ciemno. - powiedziałam i razem szliśmy kręta ścieżką. Wtedy zrobiło się bardzo ciemno. (Teraz dopiero zauważyłem że kadali przez cały dzień)
- Nie widzę drogi. - Yinave próbował coś jeszcze zobaczyć, ale mu się nie udało.
- Ja też nie. Masz przy sobie latarnie czy coś takiego? - zapytałam się, zaglądać do kieszeni, czy przypadkiem ja mam.
- Nie, a ty? - zmartwił się.
- Nie. O kurcze. - również się zmartwiłam.
<Yinave Armentu?>
- Tak, tylko... - najwyraźniej kłamał.
- Powiedz prawdę. - mruknęłam. Nie lubiłam, gdy ktoś mówił fałsz.
- Nie słuchałem... Wybaczysz mi? - spojrzał na mnie z błaganiem w oczach.
- Oczywiście, ale następnym razem słuchaj uważnie. Nie lubię czegoś takiego. - powiedziałam to poważnie.
- Obiecuję. O czym teraz mówimy? - próbował zmienić temat.
- Jaką masz rodzinę? Moja matka miała na imię Shima, ojciec Stone i bracia: Mikado, Puc, Bursztyn. - spytałam się, przedstawiając moją rodzinę.
- Moja matka to: Ja - woon, ojciec Ji - woo, siostry: Carmen, Ki - ja, Hasha. - wymienił członków swojej rodziny, po czym uśmiechnął się. Nagle powiało chłodnym wiatrem.
- Ale zimno! - przytuliłam się do siebie, próbując ogrzać się.
- Mi nie jest zimno. Choć! - miał na sobie jakąś narzutę, pożyczył mi kawałek.
- Dzięki. Wracajmy, robi się ciemno. - powiedziałam i razem szliśmy kręta ścieżką. Wtedy zrobiło się bardzo ciemno. (Teraz dopiero zauważyłem że kadali przez cały dzień)
- Nie widzę drogi. - Yinave próbował coś jeszcze zobaczyć, ale mu się nie udało.
- Ja też nie. Masz przy sobie latarnie czy coś takiego? - zapytałam się, zaglądać do kieszeni, czy przypadkiem ja mam.
- Nie, a ty? - zmartwił się.
- Nie. O kurcze. - również się zmartwiłam.
<Yinave Armentu?>
niedziela, 13 maja 2018
Od Shili
Chodziłam w kółko po mojej komnacie. Myślałam o wygranej wojnie i o śmierci królowej. Popatrzyłam na zegarek. Akurat przyszła pora na kolację. Zajrzałam na korytarz, nikogo tam nie było. Powoli szłam w stronę jadalni. Nałożyłam sobie kompletnie losowe potrawy. Rozejrzałam się po jadalni w poszukiwaniu wolnego miejsca. Usiadła do stolika stojącego po mojej lewej stronie. Z jedzeniem się nie spieszyłam. Po krótkim czasie wstałam i zaniosłam pusty talerz do kuchni. Wyszłam z jadalni i rozejrzałam się po korytarzu. Kiedy szłam z powrotem do komnaty, zauważyłam biegnącego psa w moją stronę. Biegnąc przewrócił mnie, zaczęłam się turlać po podłodze. W końcu zatrzymał mnie jakiś pies.
- Nic się nie stało? - zapytał podając mi rękę, żeby mogłam wstać.
- Nie, wszystko w porządku. Dzień dobry, jestem Shila. - przedstawiłam się oczyszczając ciało z kurzu.
<Yinave Armentu?>
- Nic się nie stało? - zapytał podając mi rękę, żeby mogłam wstać.
- Nie, wszystko w porządku. Dzień dobry, jestem Shila. - przedstawiłam się oczyszczając ciało z kurzu.
<Yinave Armentu?>
Od Shili Cd Vlad
Po zakończeniu przemówienia król wrócił do swoich obowiązków, a ja poszłam do mojej komnaty. Popatrzyłam na siebie w lustrze. Byłam bardzo podobna do mojej matki. Zaczęłam o niej myśleć, bez płaczu. Już dawno pogodziłam się z tym że ona nie żyje, jednak nadal odczuwałam żałobę. Wyciągnęłam z szafki miecz. Popatrzyłam na niego i przejechałam po nim dłonią. Ten miecz zawsze kiedy byłam w złym humorze, mówił mi żeby się nie poddawać. Wzięłam głęboki wdech i wydech. Odłożyłam broń na miejsce. Chciałam ponownie spotkać się z królem. Zajrzałam na korytarz, nikogo tam nie było. Powoli poszłam do biura króla. Kiedy zapukałam do drzwi usłyszałam:
- Proszę! - i weszłam. Zastałam tam króla.
- Dzień dobry Panie, przepraszam jeżeli przeszkadzam, chciałabym też przeprosić za tamto poprzednie nasze spotkanie. - powiedziałam patrząc na króla.
Vlad?
- Proszę! - i weszłam. Zastałam tam króla.
- Dzień dobry Panie, przepraszam jeżeli przeszkadzam, chciałabym też przeprosić za tamto poprzednie nasze spotkanie. - powiedziałam patrząc na króla.
Vlad?
sobota, 12 maja 2018
Od Shili
Dziś skończyła się wojna, którą wygraliśmy. Widziałam jak uczestniczy bitwy wjeżdżali na koniach do zamku. Na czele jechał generał armii, za nim dowódcy. Wszyscy hucznie ich witali. Nagle generał zsiadł z swojego konia i podszedł do kogoś.
- Gdzie moją żona? - zapytał się. Najwyraźniej zauważył że jej tu nie ma.
- Panie... - nie chciał odpowiedzieć. Może coś się stało dla królowej? Jeszcze nic na ten temat nie wiedziałam.
- Gdzie?! Coś się stało? - zrobił zmartwioną minę.
- Panie... - dalej nie chciał nic mówić. Wtedy król stracił cierpliwość. Szybko pobiegł w kierunku drzwi do pałacu. Kiedy biegł przewrócił mnie. Upadłam na ziemię. Wstałam i pogłaskałam ręką głowę, trochę mnie bolała. Podszedłam do tego samego samca do którego, podszedł samiec Alfa.
- Co się stało z królową? Jestem tu nowa, dlatego jeszcze nic nie wiem. - zapytałam się.
- Ona nie żyje... - westchnął. Po moim policzku poleciała łza, potem druga. Współczułam. To przecież okropne. Pół godziny później postanowiłam pójść do króla. Przed drzwiami zobaczyłam straży, którzy stali na baczność. Otworzyłam jedno skrzydło drzwiowe. Weszłam do sali tronowej, siedział tam na tronie król.
Wpatrywał się w ścianę, mrugając przy tym oczami. Po jego twarzy płynęły jeszcze łzy. Ukłoniłam się i powiedziałam:
- Dzień dobry Panie, współczuję. Też kiedyś straciłam bliską mi osobę. To okropne uczucie. - spojrzałam na niego, wyglądał jakby wogule nie zauważył mojej obecności.
- Ale to przejdzie prędzej albo później. Nie może pan się poddawać. - kontynuowałam. Coraz bardziej płakałam. Nawet nie znałam tej osoby, ale czułam się jakby ją kochałam, jakby była moją matką. W końcu po długiej chwili mojego płaczu król popatrzył na mnie i powiedział:
<Vlad?>
- Gdzie moją żona? - zapytał się. Najwyraźniej zauważył że jej tu nie ma.
- Panie... - nie chciał odpowiedzieć. Może coś się stało dla królowej? Jeszcze nic na ten temat nie wiedziałam.
- Gdzie?! Coś się stało? - zrobił zmartwioną minę.
- Panie... - dalej nie chciał nic mówić. Wtedy król stracił cierpliwość. Szybko pobiegł w kierunku drzwi do pałacu. Kiedy biegł przewrócił mnie. Upadłam na ziemię. Wstałam i pogłaskałam ręką głowę, trochę mnie bolała. Podszedłam do tego samego samca do którego, podszedł samiec Alfa.
- Co się stało z królową? Jestem tu nowa, dlatego jeszcze nic nie wiem. - zapytałam się.
- Ona nie żyje... - westchnął. Po moim policzku poleciała łza, potem druga. Współczułam. To przecież okropne. Pół godziny później postanowiłam pójść do króla. Przed drzwiami zobaczyłam straży, którzy stali na baczność. Otworzyłam jedno skrzydło drzwiowe. Weszłam do sali tronowej, siedział tam na tronie król.
Wpatrywał się w ścianę, mrugając przy tym oczami. Po jego twarzy płynęły jeszcze łzy. Ukłoniłam się i powiedziałam:
- Dzień dobry Panie, współczuję. Też kiedyś straciłam bliską mi osobę. To okropne uczucie. - spojrzałam na niego, wyglądał jakby wogule nie zauważył mojej obecności.
- Ale to przejdzie prędzej albo później. Nie może pan się poddawać. - kontynuowałam. Coraz bardziej płakałam. Nawet nie znałam tej osoby, ale czułam się jakby ją kochałam, jakby była moją matką. W końcu po długiej chwili mojego płaczu król popatrzył na mnie i powiedział:
<Vlad?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)