wtorek, 8 maja 2018
Od Rose Cd Rammstein
- Taki jest los, ale na pewno znajdziesz sobie kogoś innego. - najwyraźniej prubował mnie pocieszyć.
- Może masz rację. - podniosłam głowę i popatrzyłam na niego.
- Pójdziemy do zamku? - uśmiechnął się wskazując las i ścieżkę.
- Dobrze. - po czym obydwaj weszliśmy do lasu trzymając się za ręce. Kiedy byliśmy już na zamkowych korytarzach, Reimmstein otworzył drzwi do swojej komnaty.
- Panie przodem. - delikatnie się ukłonił.
- O, dziękuję. - zarumieniłam się i przekroczyłam próg. Usiedliśmy na łóżku.
- Co robimy? - zapytałam się.
- A co ty by chciałaś robić? - podsunoł się w moją stronę.
<Reimmstain?>
Od Rammsteina CD Rose
- Co się stało? - spytałem.
- Mihnea powiedział, że nie ma szans - zapłakała.
- Wiesz, chyba naprawdę nie ma szans - mruknąłem zakłopotany. - Bo... Wiesz... On jest zaręczony z moją siostrą.
<Rose?>
111 słów
sobota, 28 kwietnia 2018
Od Rose Cd Rammstein
- Co się stało? - nagle podszedł do mnie jakiś szczeniak.
- Dzień dobry. Nie wiem co mam robić. Chłopak z mną zerwał, ale ja chcę do niego wrócić. Chcę też wrócić do mojej watahy. Nie wiem co wybrać. - cały czas o tym myślałam.
- To może najpierw spróbujesz wrócić do swojego chłopaka. Jeśli znów będziecie razem, to tu zostaniesz. A jeżeli nie to wrócisz do domu. - zaproponował pomoc.
- Dzięki. Tak wogule jestem Rose. - uśmiechnęłam się.
- A ja Rammsteina. - przedstawił się.
<Rammstein?>
112 słów
piątek, 27 kwietnia 2018
Od Rammsteina do Rose
Mimo, że mieliśmy lekcje z guwernantką, to i tak nie mogło obyć się bez kartkówek. Dzisiaj pisaliśmy taką, to znaczy ja z rodzeństwem, na koniec ostatniej lekcji, języka norweskiego. Kartkówka miała sprawdzać naszą znajomość dni tygodnia. To miałem w małym palcu, a raczej pazurku, więc poszło mi bardzo łatwo. Wypisałem wszystkie dni od poniedziałku do piątku : mandag, trisdag, onsdag, torsdag, fredag, lordag, sondag. Oddałem guwernantce kartkę, równo z brzękiem metalowego dzwoneczka trzymanego w jej łapie, oznaczającego, koniec jednej z lekcji i, najczęściej, początek kolejnej. Tym razem, ku mojej radości, nie było już później zajęć i mogłem spokojnie pójść na obiad. Gdy kierowałem się w stronę stołówki dostrzegłem jakąś suczkę. Była chyba mniej więcej w moim wieku, ale na jen twarzy widniała smutna mina.
- Co się stało? - spytałem, gdy się zbliżyłem.
<Rose?>
132 słowa