Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 27. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 27. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 kwietnia 2018

Od Shibu cd Mirczy

Siedziałam sobie sama pod drzewem i wetowałam mój notatnik. Chciałam iść po książkę, ale Vlad-san miał teraz trening, a nie chciałam sama buszować po jego gabinecie. Przeglądała zebrane przez siebie informacje, kiedy usłyszałam jak ktoś idzie w moją stronę. Jak się okazało był to jeden z moich przyrodnich braci, a dokładniej Mircza. W sumie lubiłam z nim przebywać.
- Shibu chciałabyś może pójść z nami na trening?- zaproponował zatrzymując się przede mną. Spojrzałam na notatki, a potem na niego.
- Jasne, czemu by ne. - odpowiedziałam chowając zeszyt do małego plecaczka i szybko wstałam.
- Co ciekawego dzisiaj trenujecie? - spytałam kiedy ruszyliśmy w stronę gdzie odbywały się treningi. Do owego placu treningowego nie był jakoś daleko, na nasze szczęście.
- Najpewniej walkę na miecze. - odpowiedział. - A co chciałabyś się przyłączyć? - zapytał z cichym śmiechem.
- Raczej podziękuje. - powiedziałam. Chciałam coś dopowiedzieć, ale weszliśmy już na plac gdzie czekał Vlad i reszta. Jak wiadomo czekali na Mircze, a nie na mnie.
- To ja tu na ciebie poczekam. - powiedziałam, rozglądając się po placu. Po chwili moim oczom ukazał się niepilnowany tor przeszkód, idealnie na poćwiczenie szpiegowskich umiejętności. Szybo się tam wślizgnęłam idąc coraz dalej, a w dodatku wyżej. Szło mi praktycznie perfekcyjnie, jednak tylko do czasu. Kiedy byłam naprawdę wysoko poślizgnęła mi się łapa iw ostatnim momencie złapałam się krawędzi przeszkody.
- Tasukete! Tasukete! - krzyczałam o pomoc po Japońsku. W stresowych sytuacjach często zapominałam innych języków.

> Mircza-kun? <

242 słowa

wtorek, 24 kwietnia 2018

Od Mirczy

Dni mijały sobie spokojnie. Niedawno skończyliśmy rok i ojciec postanowił wreszcie pozwolić nam ćwiczyć walkę na miecze. Szczerze mówiąc kiedy wcześniej patrzyliśmy na treningi wojowników pod okiem naszego taty wyglądało to znacznie łatwiej. Po pierwsze miecze ważyły całkiem sporo po drugie opanowanie odpowiedniej techniki zabierało całkiem sporo czasu. Całe szczęście walka mieczem nie była jedynym w czym się kształciliśmy. Osobiście najszybciej poszło mi opanowanie rzucania nożem. Któregoś dnia szedłem właśnie na trening kiedy zauważyłem Shibu siedzącą pod drzewem. Znowu była sama więc mimo że prawdopodobnie już byłem spóźniony podszedłem do niej.
- Shibu chciałabyś może pójść z nami na trening?- Zaproponowałem.
<Shibu?>
101 słów
Sorki bardzo za tego gniota Shi