Spojrzałem na waderę i skinąłem głową.
- Chodź za mną.- Powiedziałem i poprowadziłem ją do lochów.
- Nasi strażnicy złapali na granicy szpiega. Podejrzewamy, że to Mehmed II, sułtan Imperium Osmańskiego przysłał go żeby wyciągnął od nas jakieś informacje, nie mamy pojęcia jednak co to mogłoby być. Jak wiesz kaci nie tylko zajmują się wykonywaniem egzekucji ale również torturami. Mam nadzieje, że uda Ci się coś z niego wyciągnąć. Ja sam niestety nie mam czasu ani przeprowadzić tego procesu ani go nadzorować, więc wszystkim będziesz musiała zająć się sama. Po zakończeniu pracy przyjdź do mnie i zdaj mi relację.- Powiedziałem i wręczyłem jej pęk kluczy.
- Otwierają wszystkie zamki w lochach. Powodzenia.- Powiedziałem i ruszyłem w stronę wyjścia z lochów by wrócić do swojej pracy.
<Charlene?>
125 słów
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 2. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 2. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 kwietnia 2018
Od Charlene Cd Vlad
Kiwnęłam głową, i spojrzałam na Galesa.
-To jak? Oprowadzisz mnie? -spytałam i popatrzyłam na niego wyczekującą.
-Oczywiście, chodź –odparł Gales. Szliśmy długim korytarzem, aż dotarliśmy do drzwi z numerem mojej komnaty. Spojrzałam na drzwi, i przyjrzałam się ich wyglądzie, otworzyłam powoli drzwi i zajrzałam.
-Czyli tutaj mieszkam? –spytałam, zaciekawiona rozglądając się po moim pokoju.
-Dokładnie tak –odparł samiec i popatrzył na mnie wyczekująco, wyszłam z komnaty zamykając drzwi. Ruszyliśmy na małą oprowadzkę po zamku. Był ogromny, przynajmniej dla mnie. Dotarliśmy do Sali Balowej, Jadalni, Saloniku oraz zajrzeliśmy na chwilę do Sali Przedszkolnej. Minęło jeszcze trochę czasu, i dotarliśmy do Biblioteki, na Balkon i kilka innych miejsc. Najbardziej zaciekawił mnie Loch, w końcu miałam tam pracować, rozejrzałam się, a Gales cierpliwie czekał, aż skończę swoje buszowanie. Oprowadził mnie jeszcze po kilku różnych miejscach, także na śliczne ogrody. Tak, tak ślicznie. Ale nie w moim stylu. Po niedługim czasie Gales skończył mnie oprowadzać.
-To już wszystko, jeżeli będziesz czegoś potrzebowała, to mów. –powiedział samiec, po czym ruszył w stronę przeciwną. Nie działo się nic ciekawego, moje łapy poruszały się mozolnie, trafiłam z powrotem do ogrodów których przechadzałam się dobrą godzinę, rozweselona życiem rozbudzającym się ze snu, co jakiś czas wąchałam kwiaty. W końcu znudziły mi się te działania i wróciłam do zamku, przeszłam do swojej komnaty i zasnęłam zmęczona. Nie spałam długo, ponieważ obudziłam się godzinę potem, stwierdziłam, że i tak nie mam nic dobrego do roboty, więc poszłam do Alfy.
-Alfo, czy nie przeszkadzam? –spytałam skłaniając głowę, wilk obrócił się do mojej osoby.
-Nie, Charlene. O co chodzi? –spytał Alfa.
-Jest może jakieś zadanie dla mnie? Nie chciałabym siedzieć bezczynnie.. –odparłam i popatrzyłam na wilka.
<Vlad?>
275 słów
-To jak? Oprowadzisz mnie? -spytałam i popatrzyłam na niego wyczekującą.
-Oczywiście, chodź –odparł Gales. Szliśmy długim korytarzem, aż dotarliśmy do drzwi z numerem mojej komnaty. Spojrzałam na drzwi, i przyjrzałam się ich wyglądzie, otworzyłam powoli drzwi i zajrzałam.
-Czyli tutaj mieszkam? –spytałam, zaciekawiona rozglądając się po moim pokoju.
-Dokładnie tak –odparł samiec i popatrzył na mnie wyczekująco, wyszłam z komnaty zamykając drzwi. Ruszyliśmy na małą oprowadzkę po zamku. Był ogromny, przynajmniej dla mnie. Dotarliśmy do Sali Balowej, Jadalni, Saloniku oraz zajrzeliśmy na chwilę do Sali Przedszkolnej. Minęło jeszcze trochę czasu, i dotarliśmy do Biblioteki, na Balkon i kilka innych miejsc. Najbardziej zaciekawił mnie Loch, w końcu miałam tam pracować, rozejrzałam się, a Gales cierpliwie czekał, aż skończę swoje buszowanie. Oprowadził mnie jeszcze po kilku różnych miejscach, także na śliczne ogrody. Tak, tak ślicznie. Ale nie w moim stylu. Po niedługim czasie Gales skończył mnie oprowadzać.
-To już wszystko, jeżeli będziesz czegoś potrzebowała, to mów. –powiedział samiec, po czym ruszył w stronę przeciwną. Nie działo się nic ciekawego, moje łapy poruszały się mozolnie, trafiłam z powrotem do ogrodów których przechadzałam się dobrą godzinę, rozweselona życiem rozbudzającym się ze snu, co jakiś czas wąchałam kwiaty. W końcu znudziły mi się te działania i wróciłam do zamku, przeszłam do swojej komnaty i zasnęłam zmęczona. Nie spałam długo, ponieważ obudziłam się godzinę potem, stwierdziłam, że i tak nie mam nic dobrego do roboty, więc poszłam do Alfy.
-Alfo, czy nie przeszkadzam? –spytałam skłaniając głowę, wilk obrócił się do mojej osoby.
-Nie, Charlene. O co chodzi? –spytał Alfa.
-Jest może jakieś zadanie dla mnie? Nie chciałabym siedzieć bezczynnie.. –odparłam i popatrzyłam na wilka.
<Vlad?>
275 słów
wtorek, 27 marca 2018
Od Vlada Cd Charlene
Spojrzałem na stojącą przede mną waderę. Wyraźnie widać było, że zanim tu dotarła dużo podróżowała. Cisza zalegająca dookoła zrobiła się przytłaczająca, nie tylko z powodu milczenia mojego, Galesa i Charlene ale również dlatego, że wszyscy mieszkańcy zamku do tej pory krzątający się po nim i wykonujący swoje codzienne obowiązki przystanęli by popatrzyć i dowiedzieć się co ciekawego dzieje się na dziedzińcu. Uśmiechnąłem się lekko, niemal niezauważalnie i rozejrzałem się dookoła po czym skierowałem swój wzrok na waderę.
- Możesz dołączyć.- Powiedziałem po chwili milczenia, którą zastosowałem w celu podniesienia napięcia. Charlene uśmiechnęła się a po chwili skłoniła się lekko.
- Jakie stanowisko chciałabyś piastować?- Zapytałem spoglądając na waderę.
- Chciałabym zostać łowcą i...- Urwała na chwilę po czym zaczęła rozglądać się po całym dziedzińcu.
- Słucham. Na każdym stanowisku będziesz mile widziana.- Powiedziałem również podążając za jej wzrokiem. Nagle spojrzenie Charlene padło na niewielki pień z wbitym w niego toporem. Zazwyczaj służył on do rąbania drewna jednak kilka razy zdarzyło mu się służyć za narzędzie kata.
- Alfo pragnę zostać łowcą i katem.- Powiedziała wadera znów spoglądając na mnie.
- Oczywiście, nie ma problemu. Charlene od dziś jesteś jednym z łowców i katem Wallachia Dogs.- Powiedziałem na tyle cicho aby usłyszeć mnie mogli jedynie Gales i wadera, do której skierowane były te słowa.
- Powitajcie serdecznie nową członkinię Wallachia Dogs i mieszkankę Zamku Viitor Charlene. Będzie ona od dziś pełnić funkcję łowcy i kata.- Dodałem, tym razem głośniej aby wszyscy obecni mogli to usłyszeć. Po chwili rozległy się ogłuszające brawa. Nie minęło jednak nawet kilka minut a cały tłum rozszedł się w swoje strony i na dziedzińcu pozostała jedynie nasza trójka: Charlene, Gales i ja.
- A teraz kilka spraw organizacyjnych. Idziemy znaleźć dla Ciebie komnatę.- Powiedziałem i odwróciłem się w stronę wejścia do zamku po czym potruchtałem przed siebie. Mój doradca oraz Charlene podążyli za mną. Na samym początku udaliśmy się do pokoju sprzątaczy aby zabrać z niego klucz do nowej komnaty wadery.
- Sylvain podaj proszę klucz do jednej z komnat.- Poprosiłem gdy zobaczyłem jednego z sprzątaczy. Pies ukłonił się lekko po czym kiwnął głową i szybko zniknął wewnątrz kantorka. Po kilku minutach, podczas których zza drzwi dobiegały różnorakie odgłosy pies wyszedł z pomieszczenia i podał mi klucz z maleńkim numerkiem.
- Twoja komnata ma numer dwieście czterdzieści jeden.- Powiedziałem podając jej klucz.
- Teraz idziemy do Merlina.- Zakomenderowałem i ruszyłem w stronę pracowni starego psa.
- Przynieś proszę moje ubranie.- Powiedziałem szeptem do Galesa. Mój doradca kiwnął głową i pobiegł w stronę mojej komnaty. Ja tymczasem poprowadziłem Charlene do Merlina.
- Witaj Merlinie. Przyprowadziłem nową członkinię. Prosiłbym żebyś przydzielił jej amulety.- Powiedziałem spoglądając na szamana. Był on w swojej pół ludzkiej, pół zwierzęcej formie i mieszał jakieś zioła.
- Jak zawsze Schimbare dla nowego członka i jeszcze dla niej może... Invizibil.- Powiedział pies kładąc dwa amulety na stole. W tym samym czasie do sali wszedł przemieniony Gales niosąc moje ubrania. Szybko wszedłem za kotarę, za którą Merlin zazwyczaj badał swoich pacjentów, po czym przemieniłem się i ubrałem.
- Charlene możesz już iść do swojej komnaty. W szafie powinno być kilka sukienek oraz zapewne jakieś spodnie i koszule. Gales zaprowadzi Cię do twojej komnaty a później oprowadzi Cię po terenach. Miłego dnia życzę.- Powiedziałem wychodząc i posyłając przyjacielowi rozbawione spojrzenie. Oj... stanowczo za dużo czasu spędzam w towarzystwie Lunaver.
<Charlene?>
552 słowa
- Możesz dołączyć.- Powiedziałem po chwili milczenia, którą zastosowałem w celu podniesienia napięcia. Charlene uśmiechnęła się a po chwili skłoniła się lekko.
- Jakie stanowisko chciałabyś piastować?- Zapytałem spoglądając na waderę.
- Chciałabym zostać łowcą i...- Urwała na chwilę po czym zaczęła rozglądać się po całym dziedzińcu.
- Słucham. Na każdym stanowisku będziesz mile widziana.- Powiedziałem również podążając za jej wzrokiem. Nagle spojrzenie Charlene padło na niewielki pień z wbitym w niego toporem. Zazwyczaj służył on do rąbania drewna jednak kilka razy zdarzyło mu się służyć za narzędzie kata.
- Alfo pragnę zostać łowcą i katem.- Powiedziała wadera znów spoglądając na mnie.
- Oczywiście, nie ma problemu. Charlene od dziś jesteś jednym z łowców i katem Wallachia Dogs.- Powiedziałem na tyle cicho aby usłyszeć mnie mogli jedynie Gales i wadera, do której skierowane były te słowa.
- Powitajcie serdecznie nową członkinię Wallachia Dogs i mieszkankę Zamku Viitor Charlene. Będzie ona od dziś pełnić funkcję łowcy i kata.- Dodałem, tym razem głośniej aby wszyscy obecni mogli to usłyszeć. Po chwili rozległy się ogłuszające brawa. Nie minęło jednak nawet kilka minut a cały tłum rozszedł się w swoje strony i na dziedzińcu pozostała jedynie nasza trójka: Charlene, Gales i ja.
- A teraz kilka spraw organizacyjnych. Idziemy znaleźć dla Ciebie komnatę.- Powiedziałem i odwróciłem się w stronę wejścia do zamku po czym potruchtałem przed siebie. Mój doradca oraz Charlene podążyli za mną. Na samym początku udaliśmy się do pokoju sprzątaczy aby zabrać z niego klucz do nowej komnaty wadery.
- Sylvain podaj proszę klucz do jednej z komnat.- Poprosiłem gdy zobaczyłem jednego z sprzątaczy. Pies ukłonił się lekko po czym kiwnął głową i szybko zniknął wewnątrz kantorka. Po kilku minutach, podczas których zza drzwi dobiegały różnorakie odgłosy pies wyszedł z pomieszczenia i podał mi klucz z maleńkim numerkiem.
- Twoja komnata ma numer dwieście czterdzieści jeden.- Powiedziałem podając jej klucz.
- Teraz idziemy do Merlina.- Zakomenderowałem i ruszyłem w stronę pracowni starego psa.
- Przynieś proszę moje ubranie.- Powiedziałem szeptem do Galesa. Mój doradca kiwnął głową i pobiegł w stronę mojej komnaty. Ja tymczasem poprowadziłem Charlene do Merlina.
- Witaj Merlinie. Przyprowadziłem nową członkinię. Prosiłbym żebyś przydzielił jej amulety.- Powiedziałem spoglądając na szamana. Był on w swojej pół ludzkiej, pół zwierzęcej formie i mieszał jakieś zioła.
- Jak zawsze Schimbare dla nowego członka i jeszcze dla niej może... Invizibil.- Powiedział pies kładąc dwa amulety na stole. W tym samym czasie do sali wszedł przemieniony Gales niosąc moje ubrania. Szybko wszedłem za kotarę, za którą Merlin zazwyczaj badał swoich pacjentów, po czym przemieniłem się i ubrałem.
- Charlene możesz już iść do swojej komnaty. W szafie powinno być kilka sukienek oraz zapewne jakieś spodnie i koszule. Gales zaprowadzi Cię do twojej komnaty a później oprowadzi Cię po terenach. Miłego dnia życzę.- Powiedziałem wychodząc i posyłając przyjacielowi rozbawione spojrzenie. Oj... stanowczo za dużo czasu spędzam w towarzystwie Lunaver.
<Charlene?>
552 słowa
Od Charlene
Dzień zapowiadał się zwyczajnie, szłam przez niewielką równinę, przeciskałam się przez kępy krzaków rosnących tu i tam. Wciąż w głowie od długiego czasu, miałam widok mojej martwej matki, wykrwawiającej się na śmierć, i mojego ojca, który stał i patrzył na to z uśmiechem. Zacisnęłam zęby i odepchnęłam tą myśl. Po jakimś czasie zmusiłam się do biegu, burczało mi w brzuchu. Schyliłam głowę i zaczęłam tropić jakąś zwierzynę. Po krótkim czasie, na horyzoncie, pokazał się królik. Przyjęłam łowiecką postawę, i czekałam, czekałam.. aż w końcu w dzikiej szybkości, dopadłam nieszczęśnika i ugryzłam. Królik leżał martwy, a ja miałam chociaż coś do jedzenia. Wyszarpałam całe mięso i ruszyłam do najbliższego strumyka, żeby obmyć pysk. Strumyk ukazał się dość niedaleko, podbiegłam i zamoczyłam pysk w wodzie, przyjemna, choć jeszcze lodowata woda, uderzyła mnie z dużą siłą. Chwilę tak stałam, a potem wyjęłam pysk. Było mi trochę zimno, dobrze, że niedługo będzie Wiosna, już praktycznie jest. Byłam podróżniczką, zatrzymywałam się w jakichś gospodach itp. W torbie skończyło mi się jedzenie, dlatego zjadłam tamtego królika, nie chciałam, ale nie miałam wyboru. Z daleka zobaczyłam jakiegoś psa, siedział na werandzie domku i obserwował mnie z daleka. Podeszłam.
-Zmierzasz do Zamku Viitor? –spytał pies.
-Że co? –spytałam, nigdy w życiu o nim nie słyszałam.
-Duży Zamek, jest on niedaleko stąd.. odparł na moje słowa wilk.
-To coś w rodzaju sfory? –spojrzałam we wskazaną przez niego stronę.
-Tak –odpowiedział wilk- Żegnaj, muszę się zająć własnymi sprawami. Popatrzyłam za znikającym, we wnętrzu domu psem. Wtedy ruszyłam do Zamku.
*Przy Zamku*
W końcu go znalazłam, trochę zmęczona weszłam na dziedziniec, rozejrzałam się. Było tam dość dużo psów i wilków. Jednak moim głównym celem było spotkanie się z Alfą. Zobaczyłam jakiegoś wilka i podeszłam.
-Um, cześć. Szukam tutejszej Alfy –powiedziałam powoli.
-Tak przy okazji, nazywam się Gales, a ty kim jesteś? –spytał Gales.
-Nazywam się Charlene, jestem właściwie.. podróżniczką, chciałam dołączyć do sfory. –powiedziałam rozglądając się.
-Hm.. rozumiem.. –odparł na to wilk, po czym zaprowadził mnie do Alfy. Skinęłam głową.
-Witaj, czy jesteś władcą tego zamku? –spytałam z wymuszonym szacunkiem.
-Tak jestem –odpowiedział- Nazywam się Vlad III Palownik Dracula, a ty kim jesteś i co Cię tu sprowadza? –zapytał Alfa.
-Nazywam się Charlene, chciałam dołączyć o sfory, czy istnieje taka możliwość? –popatrzyłam na niego wyczekująca, miałam nadzieję, że mnie nie odrzuci.
<Vlad?>
380 słów
-Zmierzasz do Zamku Viitor? –spytał pies.
-Że co? –spytałam, nigdy w życiu o nim nie słyszałam.
-Duży Zamek, jest on niedaleko stąd.. odparł na moje słowa wilk.
-To coś w rodzaju sfory? –spojrzałam we wskazaną przez niego stronę.
-Tak –odpowiedział wilk- Żegnaj, muszę się zająć własnymi sprawami. Popatrzyłam za znikającym, we wnętrzu domu psem. Wtedy ruszyłam do Zamku.
*Przy Zamku*
W końcu go znalazłam, trochę zmęczona weszłam na dziedziniec, rozejrzałam się. Było tam dość dużo psów i wilków. Jednak moim głównym celem było spotkanie się z Alfą. Zobaczyłam jakiegoś wilka i podeszłam.
-Um, cześć. Szukam tutejszej Alfy –powiedziałam powoli.
-Tak przy okazji, nazywam się Gales, a ty kim jesteś? –spytał Gales.
-Nazywam się Charlene, jestem właściwie.. podróżniczką, chciałam dołączyć do sfory. –powiedziałam rozglądając się.
-Hm.. rozumiem.. –odparł na to wilk, po czym zaprowadził mnie do Alfy. Skinęłam głową.
-Witaj, czy jesteś władcą tego zamku? –spytałam z wymuszonym szacunkiem.
-Tak jestem –odpowiedział- Nazywam się Vlad III Palownik Dracula, a ty kim jesteś i co Cię tu sprowadza? –zapytał Alfa.
-Nazywam się Charlene, chciałam dołączyć o sfory, czy istnieje taka możliwość? –popatrzyłam na niego wyczekująca, miałam nadzieję, że mnie nie odrzuci.
<Vlad?>
380 słów
Subskrybuj:
Posty (Atom)