Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 10. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 kwietnia 2018

Od Peachy Woman CD Coryntha

W pewnym momencie znudziło mi się uzupełniane papierów. Wstałam więc i położyłam się na podłodze. Po chwili dołączył do mnie pies.
- Corynth? - zaczęłam.
- Tak? - odpowiedział pies.
- Przeleć mnie - nie wiem dlaczego, ale zachowywałam się w stosunku do niego jak jakaś nimfomanka. Nikomu innemu nie powiedziałabym tak, gdyby nie był moim partnerem.
- Słucham? - zdziwił się Korek.
- Przeleć mnie - powiedziałam spokojnie.
- Przecież nie jesteś moją żoną - powiedział pies.
- Zgadza się - przystanęłam.
- A kiedyś nią będziesz? - spytał Korek, ale z pewnością nie były to oświadczyny.
- Nie - rzekłam stanowczo.
- A partnerką? - dopytywał się.
- Może kiedyś - wzruszyłam ramionami.
- A chociaż mnie kochasz? - po raz kolejny usłyszałam głos Korka.
- Nie - odparłam.
- Ja ciebie też nie - przyznał.
- Przeleć mnie - powtórzyłam.
- Dobrze - zgodził się pies.
<Corynth?>
149 słów

Od Peachy Woman CD Coryntha

- Nuda i te sprawy - wytłumaczył się Corynth, po czym usiadł na krześle.
- Mi też się nudzi - westchnęłam. - Wiesz co, weź cześć tych rzeczy - wskazałam na stos kartek - i podpisz się w rubryczkach. Później napiszę Ci upoważnienie. Może przed oddaniem papierów je przeczytam, ale nie jestem pewna. Po prostu podpisuj - uśmiechnęłam się. Lubiłam go. Podobał mi się. Ale nie tak normalnie. To nie była miłość ani nic z tych rzeczy. Podobał mi się. Najzwyczajniej w świecie go lubiłam. Podałam Korkowi długopis.
- Do roboty - powiedziałam. Sama zabrałam się za uzupełnianie kartek. Jeszcze tylko trochę.
<Corynth?>
102 słowa

Od Coryntha CD Peachy Woman

Po odejściu Peachy zorientowałem się że Lunaver gdzieś zniknęła. Postanowiłem, więc nie czekać i poszedłem do komnaty. Nudziło mi się i nie miałem z kim rozmawiać, więc po jakimś czasie spędzonym samotnie poszedłem do Peachy. Dowiedziałem się gdzie jest jej biuro i poszedłem do niego. Zapukałem do drzwi i czekałem na odpowiedź.
-Proszę - usłyszałem głos Peachy. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
-Cześć Peachy - przywitałem się i podszedłem do biurka.
-Hej Korku, siadaj - suczka wskazała mi krzesło. - O co chodzi? - zapytała.
-W sumie o nic - odparłem. - Nuda i te sprawy - wytłumaczyłem suczce.
<Peachy?>
100 słów

Od Peachy Woman CD Coryntha

-Będę mówić na ciebie Korek. Jeśli mogę oczywiście. Niby Amane dba o morale, ale lubię czasami podkradać jej to zadanie - powiedziałam do Coryntha.
-Jasne, możesz - zgodził się pies. Nagle przypomniałam sobie o podpisaniu kilku papierów odnośnie zaopatrzenia.
-Ja niestety muszę już iść. Obowiązki wzywają, wiecie - wytłumaczyłam się. - Do zobaczenia - odwróciłam się i poszłam.
-Cześć Peachy - usłyszałam jeszcze pożegnanie Coryntha. A raczej korka. Wróciłam do swojego biura. Na stole czekał na mnie stos papierów. Zaopatrzenie, sojusze i te sprawy. Usiadłam na krześle, chwyciłam długopis i zabrałam się za czytanie i podpisywanie. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
<Corynth? Lunaver? Ja też idę na szybkość>
101 słów

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Od Coryntha CD Lunaver

- Peachy chciałabym przedstawić Ci Coryntha, Corynth to jest nasza gamma Peachy Woman poznajcie się.- powiedziała Lunaver.
-Cześć Peachy? Właśnie, jak mam na ciebie mówić? - spytałem.
-Peachy może być. Albo wiesz co? Możesz mówić do mnie Pećka. Lubię to. Bo w końcu wyjdzie, że wymyślę sobie niewidzialnych przyjaciół, którzy będą mnie tak nazywali - uśmiechnęła się suczka.
-Tak wogóle miło mi Cię poznać - powiedziałem, nie wiedząc co innego rzec.
-Mi ciebie też Corynth, Corynth'cie? Trochę dziwnie to brzmi. Będę mówić na ciebie Korek. Jeśli mogę oczywiście. Niby Amane dba o morale, ale lubię czasami podkradać jej to zadanie - mówiła sunia.
-Jasne, możesz - zgodziłem się
<Lunaver? Peachy? Trochę krótkie, wiem, ale idę na szybkość, nie na długość>
108 słów

sobota, 31 marca 2018

Od Lunaver

Nudziło mi się. Strasznie mi się nudziło. Kompletnie nie miałam co robić ponieważ moja uczennica Thalia miała wolne i zgłosiła się na ochotnika do dekoracji sali balowej. O mojej obecności tam nikt nie chciał nawet myśleć, a co dopiero słyszeć czy mnie tam zobaczyć. No przepraszam bardzo! Co ja mogę poradzić na to że nie mogę żyć bez swatania innych? Po prostu to jest już takie moje uzależnienie, co widzę jakieś psy czy wilki to od razu układam w myślach plan wyswatania ich. Vlad też ma coś takiego tyle że u niego zamiast planów swatania powstają plany ataku. To już chyba taka rodzinna przypadłość. Wracając jednak do mojego nudzenia się. Postanowiłam wyskoczyć poza mury zamku i przewietrzyć się a przy okazji poszukać następnego celu bo kto wie? A nóż widelec trafi się jakiś samotny samiec bądź samica, którego będę mogła komuś wyswatać. Pocieszywszy samą siebie ruszyłam w drogę rozglądając się uważnie za odpowiednimi kandydatami. Nagle dostrzegłam jakiegoś psa.
- Cześć jestem Lunaver. Mam do Ciebie szybki pytanie. Masz może kogoś? W sensie dziewczynę, żonę, partnerkę?- Zapytałam szybko.
- Nie?
- Ok. To się świetnie składa.- Powiedziałam i spojrzałam na niego wyczekująco.
- Corynth jestem.- Przedstawił się pies na co ja kiwnęłam głową.
- Dobra to chodź ze mną, muszę Cię komuś przedstawić.- Nie czekając na odpowiedź pociągnęłam psa za sobą i zatrzymałam się dopiero gdy zobaczyłam Peachy Woman.
- Peachy chciałabym przedstawić Ci Coryntha, Corynth to jest nasza gamma Peachy Woman poznajcie się.- Powiedziałam już układając plan wyswatania tej dwójki.
<Corynth albo Peachy?>

250 słów