Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eddard Stark. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eddard Stark. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 maja 2018

Od Neda Cd Vlad

Vlad opowiedział mi naprawdę ciekawą historię, która musiała być prawdziwa bo przecież nie możliwe jest wyrzeźbienie w tak twardym drewnie za pomocą zwykłego dłuta takich szczegów. Rozegraliśmy kilka partyjek szachów po których trzeba przyznać musiałem stwierdzić że Vlad był bardzo dobrym strategiem.
- Więc Ned, słyszałem, że ostatnio się zaręczyłeś. Nie słyszałem jednak kim jest twoja szczęśliwa wybranka.- Vlad wstał ze swojego miejsca po czym skierował się do niewielkiej skrzynki z której wyciągną dwa puchary i butelkę wina, którym mnie poczęstował.
- To Rin Kagamine.- Powiedziałem uśmiechając się na myśl o narzeczonej.
- Przeżyła ostatnio wielką tragedię... Przyszedł list do Ciebie. Z Północy...- Vlad podał mi zapieczętowany czarnym woskiem list z pieczęcią mojego rodu po czym napił się ze swojego pucharu. Otworzyłem kopertę i szybko przebiegłem tekst wzrokiem.
- Sułtan porwał moją siostrę i ją zamordował... Benjen wstąpił do Czarnej Straży... - Wyszeptałem i wypuściłem kartkę z dłoni. Mój ojciec i matka nie żyli, Brandon nie żył, Lyana nie żyła a Benjen wybrał życie Czarnego Brata, który nie może założyć rodziny. Zostałem ostatnim ze Starków.
Vlad?

Od Neda Cd Rin

Wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do narzeczonej po czym przytuliłem ją do siebie.
- Cii... Spokojnie skarbie... Nie płacz... To nie jest twoja wina... - Wyszeptałem przytulając ją do siebie. Rin tymczasem rozpłakała się na dobre wtulając się w moją pierś.
- Nie jesteś niczemu winna. Wszystkiemu jest winna nienawiści i rządza władzy Mehmeda. Obiecuję Ci, że sułtan słono zapłaci za śmierć twojej siostry...- Wyszeptałem po czym położyłem Rin spać. Kiedy zasnęła zakradłem się do obozu wroga i przysłuchiwałem się rozmowom dowódców. W końcu znalazłem tego o którego mi chodziło. Przechwalał się tym jak osobiście zabił medyka... Kiedy odszedł od ogniska ruszyłem za nim.
- To za zabójstwo medyka Reiko Kagamine...- Powiedziałem i wbiłem mu nóż prosto w serce po czym, gdy jeszcze żył, odciąłem głowę i schowałem ją do worka. W drodze powrotnej wziąłem jeszcze jednego z dowódców do niewoli. Wróciłem do namiotu gdzie Rin już nie spała.
- Zabójca twojej siostry nie żyje...- Powiedziałem wskazując na worek z głową dowódcy.
Rin?
52. Utku zabity
53. Derin wzięty do niewoli

niedziela, 6 maja 2018

Od Neda Cd Vlad

Dziś rano dostałem wiadomość od przyjaciela z wschodniej części imperium sułtana, który informował mnie o buncie Artysa Arryna i jego chęci dołączenia do wojsk Vlada. Od razu kiedy odebrałem wiadomość pobiegłem do namiotu hospodara po drodze biorąc do niewoli jednego dowódcę wojsk wroga.
- Panie mam dla Ciebie wiadomość od mojego przyjaciela.- Powiedziałem kiedy wszedłem do namiotu generała. Szybko przekazałem wieści mojemu władcy który obiecał wysłać Arrynowi wsparcie. 67 Już miałem wyjść z namiotu gdy Vlad się do mnie odezwał.
- Siadaj Ned rozegramy partyjkę.- Powiedział pokazując dłonią na krzesło naprzeciwko siebie. Usiadłem i spojrzałem na szachownicę. Była solidnie zrobiona z dębowego drewna, elegancko pomalowana. Figury zaś były zapewne ręcznie rzeźbione również z dębu, który jest bardzo twardym drewnem i raczej nie nadaje się do wykonywania figurek, tym bardziej tak bardzo szczegółowych.
Vlad?
129 słów

16. Eray wzięty do niewoli

sobota, 5 maja 2018

Od Neda Cd Rin

- A pewnie, że mam skarbie.- Uśmiechnąłem się po czym pobiegłem do swojego namiotu po potrzebne składniki. Kiedy wróciłem posadziłem Rin przy stole z kubkiem herbaty w dłoni i zabrałem się do gotowania. Na początku pokroiłem cebulę w piórka i wrzuciłem do garnka, w którym roztopiłem masło. Kolejnym krokiem było pokrojenie pieczarek w plasterki i dodanie do smażącej się cebuli. Gdy wszystko przybrało złoty kolor przełożyłem cebulę i pieczarki na talerz po czym wrzuciłem do garnka pokrojone w paski mięso wołowe. Kiedy mięso podsmażyło dodałem do niego cebulę i pieczarki, oprószyłem to mąką po czym dodałem bulion i przecier pomidorowy. Doprawiłem potrawę solą i pieprzem, zakryłem pokrywką i dusiłem przez około pół godzinki. W międzyczasie posiekałem pietruszkę. Kiedy potrawa była gotowa przełożyłem ją na talerze i posypałem pietruszką po czym postawiłem przed Rin.
- Beouf stroganow podano. Smaczengo.
<Rin?> 

czwartek, 3 maja 2018

Od Neda Cd Rin

Rin wróciła do mnie po zaledwie kilkuminutowej rozmowie z Luną.
- I co kochanie?- Zapytałem uśmiechając się do niej szeroko.
- Powiedziałam wszystko co chciałam.- Powiedziała również uśmiechając się. Spacerowaliśmy sobie razem jeszcze przez jakiś czas. Dopiero po południu trzeba było iść do pracy. Ruszyliśmy do ataku około czternastej. Podczas natarcia rozglądałem się uważnie za charakterystycznymi strojami dowódców. W końcu wypatrzyłem jednego z nich i podjechałem do niego na moim koniu. Po kilku minutach walki udało mi się wytrącić mu miecz z dłoni i uderzyć go płazem miecza w skroń. Nieprzytomny padł na szyję swojego wierzchowca, którego chwyciłem za wodze i zaprowadziłem do obozu.
- Cześć skarbie. Tęskniłaś?- Zapytałem po skończonych walkach gdy przyszedłem do namiotu narzeczonej.
<Rin?>
117 słów

78. Ülker wzięty do niewoli

Od Neda Cd Rin

Uśmiechnąłem się do niej po czym przysiadłem się bliżej i delikatnie ją pocałowałem.
- Czyli zgadzasz się zostać moją żoną?- Zapytałem na co Rin kiwnęła głową.
- W takim razie...- Powiedziałem po czym zdjąłem z szyi rzemień, na którym od jakiegoś czasu nosiłem jedyną pamiątkę po matce.
- Jest w mojej rodzinie od pokoleń. Zawsze zostaje przekazany przez matkę najstarszemu synowi by ten mógł podarować go swojej żonie w dniu zaręczyn. Mam nadzieję, że go przyjmiesz.- Powiedziałem po czym włożyłem pierścionek na palec ukochanej. Minęło kilka dni w ciągu których właściwie nie rozstawaliśmy się z Rin na dłużej niż to było konieczne. Któregoś razu podczas naszego spaceru podeszła do nas Luna. Oczywiście opowiedziałem narzeczonej o dziwnej sytuacji z udziałem Luny.
<Rin?>

120 słów

Akceptacja!

Od Neda Cd Luna

- Luna tyle że ja jestem już zajęty. Mam dziewczynę, w gruncie rzeczy to narzeczoną. Widzisz więc, że powiem nie.- Mruknąłem po czym odszedłem by jeszcze raz przejść się po polu walki. Chodziłem po nim aż do zmroku kiedy to postanowiłem zakraść się do obozu wroga. Siedziałem chwilę pod namiotem dowództwa przysłuchując się planom lub raczej brakom planów. Po uwięzieniu Bajazyda i Murada w obozie zapanował wszechobecny chaos, strach i niezorgnizowanie. Na miejscu Mehmeda w tym momencie, a najlepiej to razem z wojskiem już pierwszego dnia wojny, objąłbym osobiste dowodzenie nad wojownikami by wiedzieli, że ktoś trzyma nad nimi pieczę. Wysyłanie ojca i wszystkich dzieci właściwie na pewną śmierć lub niewolę jest stanowczo bardzo głupie. Postanowiłem dołożyć swoją cegiełkę do tego łuku triumfalnego sfory więc zakradłem się do namiotu jednego z synów Mehmeda. Młody wilk przyszedł do namiotu po kilkunastu minutach po czym położył się spać. Podkradłem się do niego i pożądnie uderzyłem go w głowę. Jakimś cudem udało mi się wydostać się z obozu wojsk sułtana i niezauważonym dojść do namiotu dla jeńców. Wniosłem do niego nieprzytomnego wilka, którego strażnicy szybko związali i posadzili pod jedną ze ścian. Później udałem się do namiotu hospodara by zdać mu raport z mojej wyprawy.
Luna?
202 słowa

3. Mustafa syn Mehmeda wzięty do niewoli
Dostajesz pozwolenie na kolejnego dowódcę

środa, 2 maja 2018

Od Neda Cd Luna

Ta sytuacja była co najmniej dziwna. Wróciłem do swojego namiotu gdzie zostawiłem wodę. Później tak jak prosił Vlad poszedłem na pole bitwy żeby sprawdzić czy nikt nie próbuje zakraść się do obozu. Po kilkunastu minutach marszu dostrzegłem jakąś postać. Momentalnie zacząłem się skradać tak, żeby postać nie mogła mnie dostrzec. Gdy zbliżyłem się do niej na odpowiednią odległość okazało się, że to jeden z dowódców wojsk sułtana. Podszedłem do niego po cichu po czym uderzyłem w głowę. Nieprzytomnego psa zarzuciłem sobie na ramiona i zaniosłem do obozu. Gdy wychodziłem z namiotu jeńców zobaczyłem Lunę, która udawała że wcale jej tam nie ma.
- Luna może powiesz mi o co Ci chodzi? Może będę mógł Ci pomóc?
<Luna?>
116 słów

22. Çağrı wzięty do niewoli

Od Neda Cd Rin

- Kilka minut.- Stwierdziłem po czym podszedłem do niej i zarzuciłem sobie nieprzytomnego dowódcę na plecy.
- To gdzie go zanieść?- Zapytałem po czym skierowałem się w stronę wskazaną przez waderę. Zaniosłem zdobycz Rin do namiotu dla jeńców po czym wróciłem do namiotu samicy.
- Eddard...- Zaczęła jednak nie była w stanie dokończyć.
- Rin spokojnie. Myślę, że to dobrze, że umiesz o siebie zadbać. Dobrze, że potrafisz sama się obronić przed zagrożeniem.- Powiedziałem uśmiechając się do niej.
- I mów mi Ned.- Dodałem wciąż szczerząc się jak głupi do sera. Rin kiwnęła głową i uśmiechnęła się a ja aż musiałem się przytrzymać słupka żeby nie upaść z zachwytu. Ona była po prostu chodzącym ideałem, wcieleniem piękna.
- Dobrze Ned.- Zgodziła się po czym kolejny raz uśmiechnęła się.
- Może wejdziesz? Zjedlibyśmy razem kolację i może pogadali?- Zaproponowała Rin na co ja chętnie przystałem. Postanowiłem pomóc Rin w przygotowaniu posiłku więc rozpaliłem ogień i przygotowałem mięso. Zjedliśmy kolację rozmawiając na różne tematy.
- Rin ja muszę Ci coś wyznać.- Powiedziałem w końcu.
- Tak? Słucham Ned.- Powiedziała Rin.
- Bo widzisz Rin ja się w tobie zakochałem. Od kiedy Cię zobaczyłem moje serce bije tylko dla Ciebie.- Powiedziałem wpatrując się w jej oczy.
<Rin?>
203 słowa

Akceptacja!

Od Eddarda Cd Luna

Dobra ona była jakaś dziwna.
Znalezione obrazy dla zapytania lód miecz neda starka- To ja już się pożegnam. Muszę załatwić kilka spraw.- Powiedziałem po czym ruszyłem do swojego namiotu. Po drodze wstąpiłem jeszcze do polowej kuźni gdzie płatnerz przydzielił mi porządną zbroję. Miecza nie potrzebowałem, ponieważ miałem swój, odziedziczony jeszcze po ojcu, wykuty z valyriańskiej stali Lód. Razem z zbroją w worku doszedłem w końcu do przydzielonego mi namiotu. Obok niego stał przywiązany do słupka mój koń z przytoczonym do siodła mieczem. Zdjąłem miecz tak samo jak tarczę z herbem mojej rodziny: szarym wilkorem na białym tle. Wszedłem do namiotu po czym wyjąłem miecz z pochwy i przyjrzałem się ostrzu. Jak zawsze lśniło ono srebrno, nie było na nim ani jednego zadrapania, nie trzeba go też było ostrzyć dzięki wyjątkowym właściwościom valyriańskiej stali, wystarczyło jedynie od czasu do czasu przetrzeć go szmatką. Ułożyłem zbroję i miecz w odpowiednim miejscu po czym postanowiłem pójść po wodę i mój przydział jedzenia. Szybko znalazłem kuchnię gdzie dostałem zapakowany w pudło chleb, mięso, trochę owoców i antałek wina. Zaniosłem to do namiotu po czym ruszyłem do studni po wodę. Znalezienie jej zajęło mi kilka minut jednak kiedy już do niej dotarłem znowu natrafiłem na Lunę.
- O cześć. Co robisz?- Zapytała jakby nie było widać.
- Przyszedłem po wodę.- Mruknąłem i nalałem wody do wiadra.
<Luna?>
214 słów

Akceptacja!

Od Neda Cd Rin

- Nie, absolutnie mi nie przeszkadza.- Powiedziałem wciąż się uśmiechając. Rin była wspaniałą waderą, z którą chciałem przebywać tyle czasu ile się tylko dało. Nagle przybiegł jakiś wilk, który polecił Rin udać się do dowództwa.
- Do zobaczenia.- Powiedziałem na pożegnanie po czym ruszyłem po swojego konia. Szybko dołączyłem na nim do konnicy. Atak przebiegł szybko i sprawnie. Nagle dostrzegłem jakiegoś psa w stroju dowódcy. Podjechałem do niego od tyłu i z całej siły uderzyłem płazem miecza w tył głowy. Zanim upadł nieprzytomny na ziemię złapałem go za ubranie i wciągnąłem na siodło przede mnie. Zawiozłem go do namiotu jeńców gdzie go związano. Po natarciu czekałem na Rin przed jej namiotem.
- Jak Ci poszło podczas bitwy?- Zapytałem uśmiechając się na jej widok.  Od razu gdy ją zobaczyłem moje serce zaczęło wariować.
<Rin?>
132 słowa

48. Yağmur wzięty do niewoli

Od Eddarda

Wreszcie dotarłem na tereny Vlada III. Kraj był bardzo bogaty i dobrze utrzymany, w przeciwieństwie do naszej północy. Królowie Zimy nigdy przesadnie nie dbali o ziemie wychodząc z założenia, że i tak nic się na niej nie urodzi. Po kilku tygodniach dotarłem do zamku gdzie okazało się, że Vlad od jakiegoś czasu przebywa na Polu Kruków gdzie stoczono już kilka bitew. Po zadaniu kilkunastu pytań o sposób w jaki mam tam dotrzeć dowiedziałem się, że akurat wybiera się tam jeden z posłów więc mam jechać z nim. Po dotarciu na pole bitwy od razu zostałem przyjęty przez hospodara. Zdziwiłem się bardzo na jego widok ponieważ zawsze wyobrażałem go sobie jako lekko niezrównoważonego, bo skąd inaczej wziąłby się ten specyficzny przydomek "Palownik", jednak przede wszystkim raczej starszego samca. Okazało się jednak, że Vlad był całkowicie zdrowy psychicznie i jedynie o rok ode mnie starszy.
- Dobrze Ned. Wszystko co ważniejsze Ci powiedziałem a teraz trzeba Cię oprowadzić. Rin się tym zajmie.- Powiedział po czym kiwnął głową na jednego z swoich synów a po chwili do namiotu weszła wadera. Z początku nie mogłem oderwać od niej oczu tak bardzo była piękna. Vlad powiedział do niej kilka słów po czym oboje wyszliśmy z namiotu.
- Pani jestem Eddard Stark. Miło mi Cie poznać.- Powiedziałem po czym ucałowałem jej dłoń.
<Rin?>
216 słów

Akceptacja!