Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 23. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 23. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 kwietnia 2018

Od Maybelline CD Mihnei

- Chciałbym, żebyś została moją żoną... - wyszeptał mi do ucha Mihnea.
- A ja chciałabym, abyś został moim mężem - odparłam z uśmiechem i po patrzyłam mu w oczy. Od razu wiedziałam dlaczego się zakochałam. Była tam miłość, ciepło, zrozumienie... Przytuliłam się do niego i oparłam głowę na jego ciepłym torsie. Uświadomiłam sobie jakie wielkie szczęście mnie spotkało, że znalazłam miłość, że ktoś ją odwzajemnił, że tym kimś był taki wspaniały pies jak Mihnea. Nagle przypomniało mi się, że od razu po kolacji poszliśmy do jego komnaty i nie zdążyłam powiedzieć mamie i tacie, aby się o mnie nie martwili.
<Mihnea?>
101 słów

sobota, 28 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Nie mogłem już dłużej wytrzymać więc oderwałem się od całowania ukochanej po czym pocałowałem namiętnie i przycisnąłem Maybelline do łóżka. Mój członek momentalnie był gotowy do działania. May rozłożyła nogi i uśmiechnęła się do mnie zachęcająco. Ukląkłem i wszedłem w nią delikatnie po czym zacząłem poruszać się w niej rytmicznie i coraz szybciej. Maybelline jęczała cicho przytulając się do mnie mocno i ciasno oplatając moje biodra nogami. Kochaliśmy się ze sobą prawie przez całą noc. Mogliśmy sobie na to pozwolić bo nie musieliśmy wcześnie wstawać.
-Je suis une ombre, prisonnier de murailles, qui me sépare du monde, je suis impuissant contre les forces de l'amour, J'ai perdu la bataille pour mon coeur.- Powiedziałem do niej szeptem kiedy się obudziliśmy.
- Chciałbym żebyś została moją żoną...- Dodałem po chwili.
<May?>
129 słów

piątek, 27 kwietnia 2018

Od Maybelline CD Mihnei

- Jesteś gotowa?- zapytał Mihnea
- Jak nigdy - szepnęłam mu do ucha. Naprawdę tego chciałam. Naprawdę byłam gotowa. Nasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku. Po chwili Mihnea delikatnie przycisnął mnie do łóżka, a później powoli i subtelnie przeniósł się na moją szyję. Schodził coraz niżej, a z chwili na chwilę moje ciało przechodziły coraz mocniejsze fale podniecenia i pożądania. Nigdy nie czułam się tak wspaniale, a później miał być jeszcze lepiej. W końcu Mihnea dotarł do intymnych okolic mojego ciała. Zaczął pieścić je językiem. Westchnęłam z rozkoszy, ale w tym momencie wilk przeszedł jeszcze niżej i teraz zaczął całować moje uda. Miałam wrażenie, że Mihnea trochę się ze mną drażni. Sprawiało to, że czułam jeszcze większe pożądanie.
<Mihnea?>
119 słów

czwartek, 26 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Uśmiechnąłem się po czym pocałowałem ją długo i namiętnie. Po chwili usiedliśmy na skraju łóżka i zacząłem rozpinać guziki jej sukienki. Specjalnie robiłem to powoli by jeszcze bardziej podniecić Maybelline. Po kilku minutach suknia wylądowała obok łóżka tak samo jak moja koszula i spodnie. Zostaliśmy jedynie w samej bieliźnie, która również szybko zniknęła gdzieś pod jakimś krzesłem. Zacząłem całować ukochaną po szyi i schodziłem coraz niżej. Wyprostowałem się po czym przejechałem dłońmi po bokach Maybelline zatrzymując je na jej biodrach. Mój oddech momentalnie przyspieszył a ciało wypełniło całkowite pożądanie. Zbliżyłem się do jej ucha i całowałem zagięcie szyi.
- Jesteś gotowa?- Zapytałem dysząc z pożądania.
May?

Od Maybelline CD Mihnei

- Na co masz ochotę?- spytał Mihnea. Rozejrzałam się po stole, na którym był naprawdę spory wachlarz przeróżnych dań, nie tylko te rumuńskie, ale ze względu na korzenie jednej z sióstr wilka, również japońskie.
- Z chęcią zjadłabym chiftele - powiedziałam wypatrzywszy wśród różnorodnych potraw moją ulubioną, coś w rodzaju klopsików w skorupce. Z chęcią spróbowałabym czegoś nowego, ale w razie kiepskiego smaku dania, choć pewnie udałoby mi się nie skrzywić, lecz wolałam nie wystawiać się na próbę.
- Proszę - Mihnea uśmiechnął się miło i podał mi talerz z wybranym przeze mnie jedzeniem. Podziękowałam i zabrałam się za jedzenie.
*tchórzliwy time skip do późniejszego wieczora*
Leżałam na łóżku, a wszystkie moje mięśnie spinały się, pokazując moje podniecenie.
- Naprawdę tego chcesz? - spytał Mihnea.
- Tak, na pewno - spojrzałam w oczy mojego ukochanego i jeszcze bardziej utwierdziłam się w tym przekonaniu.
<Mihnea? :3>
143 słowa

środa, 25 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją czule.
- Musimy się zbierać. Zaraz będzie kolacja a ojciec zawsze się wkurza, kiedy później musimy tracić czas żeby coś zjeść.- Powiedziałem i wstałem z ławki po czym podałem jej ramię. Razem weszliśmy do jadalni po czym poprowadziłem Maybelline do stołu alf, przy którym odsunąłem dla niej krzesło.
- A co z Rose? Nie obrazi się?
- Nic. Nie interesuje mnie jej zdanie na temat tego z kim mam jeść kolację. W końcu mam zamiar z nią zerwać.- Powiedziałem po czym spojrzałem na ojca, który jak zwykle uśmiechał się do matki.
- Na co masz ochotę?- Zapytałem wisząc nad stołem z zamiarem podania jej wybranego dania.
<May?>

112 słów

Od Maybelline CD Mihnei

- Nie pochwalają związku mojego i Rose. Stwierdzili, że powinienem być z kimś kogo kocham a nie z kimś do kogo nie czuję nic – odparł Mihnea, gdy spytałam się co jego rodzice sądzą o jego dziewczynie. Może i zabrzmi to trochę samolubnie, ale cieszyłam się. Myślałam, że nie wyjdzie z tego nic więcej, a skoro nic nie czuje do Rose, to… Czułam małe wyrzuty sumienia, że postąpiłam wobec niej nie fair, ale przecież miłość nie wybiera. Wtuliłam się jeszcze mocniej w Mihneę. Nie wiedziałam co powiedzieć, ale nie miałam zamiaru milczeć.
- Ze mną będzie inaczej, obiecuję – powiedziałam z wiarą w swoje słowa.
<Mihnea? Sorki za taki banał, ale nie miałam pomysłu>
103 słowa

Od Mihnei Cd May

Wyznanie May mnie zaskoczyło jednak gdzieś w głębi duszy liczyłem na to. Kiedy zaś suczka pocałowała mnie czułem się zupełnie inaczej niż z Rose. Z moją dziewczyną wszystko było jakieś sztywne, nienaturalne, powoli zaczynałem się w tym związku męczyć. Oddałem pocałunek May, nawet go pogłębiłem po czym przytuliłem ją do siebie. Serce łomotało mi w piersi jak szalone, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem.
- Maybelline... Myślę, że też Cię kocham.- Powiedziałem niemal szepcząc tuż nad jej uchem.
- A co z Rose?
- Owszem jesteśmy razem ale do niej nic nie czuję. Szczerze mówiąc to od jakiegoś czasu myślę żeby ten związek zakończyć. Źle mi z nią, jest nachalna i wpycha się wszędzie, nawet tam gdzie nie powinna. W zeszłym tygodniu siedziałem z ojcem do północy a później uczyłem się jeszcze do czwartej rano. Rose wpadła do mojej komnaty o szóstej rano właśnie wtedy kiedy wreszcie mogłem się wyspać bo pani Aaggio odwołała zajęcia ponieważ się rozchorowała. Od dobrego miesiąca wytrzymuje tylko i jedynie dzięki eliksirom Merlina. Rose chce wszędzie ze mną chodzić, nawet na oficjalne spotkania na które wstępu nie ma.- Powiedziałem pierwszy raz dając upust swej frustracji.
- A co na to twoi rodzice?
- Nie pochwalają związku mojego i Rose. Stwierdzili, że powinienem być z kimś kogo kocham a nie z kimś do kogo nie czuję nic.- Odparłem wciąż przytulając ją do siebie.
May?

wtorek, 24 kwietnia 2018

Od Maybelline CD Mihnei

*chamski time skip o kilka miesięcy*
Minęło już kilka miesięcy od mojego pierwszego spotkania z Mihneą. Z dnia na dzień starałam spędzać z nim coraz więcej czasu. Nie ukrywam, chyba się w nim zakochałam. Gdzieś w środku mojego serca tliła się nutką zazdrości. O kogo? Oczywiście o Mihneę. Zazdrościłam jego dziewczynie, Rose, takiego wspaniałego chłopaka, ale starałam się być dla niej uprzejma. Dzisiejszego dnia już nie wytrzymałam. Od razu po zakończeniu lekcji z guwernantką, pobiegłam do ogrodu, by móc porozmawiać z Mihneą. Trafiłam wręcz idealnie. Wilk wracał sam, powoli do zamku. Pobiegłam w jego stronę, a gdy byłam już wystarczająco blisko zwolniłam i podeszłam do niego.
- Cześć - przywitałam się. - Moglibyśmy się przejść? - spytałam. Wilk zgodził się i zaczęliśmy spacerować rozmawiając. Gdy odeszliśmy trochę dalej, w miejsce ukryte przed wzrokiem innych, położyłam łapę na ramieniu Mihnei.
- Tak? - zapytał i odwrócił się w moją stronę.
- Niezależnie od tego co sobie o mnie pomyślisz muszę ci coś powiedzieć. Kocham cię. Kocham cię mocno i nie przestanę - powiedziałam szybko wpatrując się w jego piękne, ciemne oczy. Nie myśląc wiele, dając się ponieść emocjom pocałowałam go. Nie wiedziałam co o mnie pomyśli, ale liczyło się dla mnie tylko jedno. Kochałam go.
<Mihnea?>
204 słowa

Od Mihnei Cd May

- Na razie głównie rozmawiamy o stylach walki, sposobach zarządzania wojskiem, rodzajach broni, sposobów jej użycia i wytwarzania. Tato obiecał, że jak skończymy rok to zacznie uczyć nas walki na miecze i strzelania z łuku.- Powiedziałem spoglądając na suczkę. W niedługim czasie dotarliśmy do jadalni. Maybelline od razu ruszyła w stronę stołu gamm. Odstawiłem jej krzesło tak żeby mogła na nim usiąść.
- Do zobaczenia.- Powiedziałem i ruszyłem w stronę stołu, przy którym już siedziała moja rodzina. Jak zawsze kolacja składała się z rozmaitych dań z różnych stron świata więc każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Zerknąłem na drugi koniec stołu gdzie Shibu i Mircza zajadali sushi a obok nich na talerzykach leżało Dango. Nasza japońska siostra rozwinęła w nim zamiłowanie do jej rodzimej kuchni. Ja postanowiłem zjeść Ardei umpluţi czyli papryki nadziewane mięsem i ryżem a na deser Papanaşi czyli rodzaj pączków, wykonanych ze słodkiego sera, jajek i kaszy manny, gotowanych lub smażonych i podawanych z syropem owocowym lub dżemem i śmietaną. Osobiście najbardziej lubiłem je jeść z syropem ale te z dżemem i śmietaną też były smaczne.
- Mihnea nie garb się.- Szepnęła mama spoglądając na mnie, na co tata zaśmiał się ukradkowo.
- Vlad ty też.- Rzuciła mama a tata jedynie cmoknął ją w policzek ku uciesze wszystkich w sali. Cała sfora kochała mamę, tatę z resztą też ale mamę bardziej.
<May?>
224 słowa

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Od Maybelline CD Mihnei

- Może mógłbym odprowadzić Cie do jadalni na kolację? Tata i Sorcier już poszli więc nie muszę się spieszyć - zaproponował Mihnea i patrzył na mnie wyczekując odpowiedzi. Co jest dzisiaj za dzień? Chyba wtorek, tak wtorek. Właśnie w tym tygodniu, tego dnia mama musiała gdzieś pilnie być i zajmował się nami tata. On nie powinien zamartwiać się jak mama, a poza tym uprzedziłam Rammsteina, że idę się uczyć i, żeby nikt się nie przejmował moją nieobecnością.
- Z chęcią się zgodzę - uśmiechnęłam się, dochodząc do wniosku, że mam taką możliwość. Nawet jeśli, to kolacje jemy wszyscy praktycznie w tym samym czasie, więc powinniśmy spotkać się w jadalni. Przyjęłam wyciągniętą łapę Mihnei i podniosłam się z jego pomocą. Ruszyliśmy razem w stronę jadalni.
- Ciekawe co dziś będzie na kolację - zastanawiałam się na głos.
- Nie mam pojęcia, ale na pewno coś pysznego - powiedział Mihnea.
- Racja, trafiły się nam świetne kucharki - przytaknęłam. Byliśmy już w ogrodzie, a ja poczułam lekkie łaskotanie w miejscu, w którym poprzednio schowały mi się magiczne ślimak i żółw oraz wodne biedronka i gąsienica.
- A tak w ogóle co robiliście na treningu? - zapytałam ciekawa, jak też takie zajęcia się odbywają.
<Mihnea?>
201 słów

Od Mihnei Cd May

- Wszystko gra?- Zapytałem spoglądając na pyszczek suczki.
- Tak, chyba tak. Mówiłam coś? Krzyczałam może?- Zapytała rozglądając się zdezorientowana.
- Nie, nie krzyczałaś, po prostu skończyliśmy trening i mamy wolne.- Powiedziałem spoglądając na nią. Tak naprawdę niewiele czasu wolnego zostało, bo była już osiemnasta i trzeba było lecieć na kolację, później jeszcze szybka kąpiel i do łóżka, niestety mama wcześnie wyganiała nas spać.
- Może mógłbym odprowadzić Cie do jadalni na kolację? Tata i Sorcier już poszli więc nie muszę się spieszyć.- Uśmiechnąłem się po czym podałem Maybelline łapę żeby pomóc jej wstać. Byłem ciekawy czy się zgodzi, w końcu przecież była to raczej niecodzienna propozycja.
<May?>
107 słów

Od Maybelline CD Mihnei

- Co piszesz? – spytał się Mihnea spoglądając w moje notatki.
- Przemówienie na lekcję retoryki. Pani Aaggio kazała mi napisać coś o języku rumuńskim – dodałam. – A ty gdzie idziesz? – spytałam z ciekawością .
- Na kółko wojskowe – odparł wilk.
- O, mój brat, Rammstein, chciał na nie chodzić, ale niestety mamy wtedy lekcje. Dzisiaj pani Aaggio coś wypadło i dlatego skończyliśmy wcześniej. Mogłabym popatrzeć? – spytałam.
- Tak, jasne – uśmiechnął się Mihnea. – Chodźmy, tata nie lubi jak się spóźniamy – powie
dział i poszedł do przodu.
- Spóźniamy? Kto jeszcze chodzi na to kółko? – zapytałam ruszając za nim. - Mój brat, Sorcier – wyjaśnił. Rozmawiając o różnych rzeczach dotarliśmy do miejsca, w którym Mihnea miał trening. On podszedł do swojego taty i zaczął trenować. Ja poczułam mdłości, więc poszłam głębiej do lasu odpocząć. Zamknęłam oczy i położyłam się, kładąc głowę na przednich kończynach. Nagle poczułam jak coś pełznie mi po łapach i straciłam przytomność.
Po długiej ciemności nastał błysk i rozbłysła jasność. Byłam malutka, bardzo malutka. Spojrzałam na swoje łapy. Byłam owadem! Podeszłam do pobliskiej kałuży i przejrzałam się w niej. Byłam biedronką. Rozejrzałam się. Obok mnie stał jakiś ślimak z ananasem zamiast skorupy, żółw miniaturka z zamkiem na plecach oraz jakaś wodna gąsienica. Trochę dalej stał jakiś człowiek. Schylił się i wyjął mnie z klatki. Byłam już w klatce! A przed chwilą… Nie ważne. Wziął też ślimaka. Nabił go na wykałaczkę. Usłyszałam krzyk, a później piękna ananasowa skorupa przemieniła się w proch. Podniósł mnie, a później poczułam ukłucie nabijanej wykałaczki. Krzyknęłam.
Zbudziłam się spocona. Zobaczyłam tylko ślimaka z ananasem zamiast skorupy, żółwia miniaturkę z zamkiem na plecach oraz jakaś wodne gąsienicę i biedronkę, które schowały się w moim futrze. Od dzisiaj będę bronić magiczne zwierzęta. Nagle usłyszałam kroki i na moim pyskiem pojawił się pyszczek Mihnei. Ciekawe co się stało. Czyżbym krzyczała przez sen?
<Mihnea? Nie wiem co to>
300 słów
May zdobywa towarzyszy na zamówienie.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Lekcje skończyły się kilkanaście minut temu a ja biegłem właśnie na trening z tatą. Nagle wpadłem na kogoś. Była to suczka, przygotowująca jakieś przemówienie. W momencie gdy się zderzyliśmy jej notatki rozsypały się. Szybko rzuciłem się do zbierania kartek. Po kilku minutach wszystkie kartki z powrotem były w łapach suczki.
- Cześć, jestem Mihnea.- Przywitałem się podając jej łapę.
- Jestem Maybelline.- Odparła suczka uśmiechając się.
- Co piszesz?- Zapytałem przyglądając się z zainteresowaniem jej notatkom. Wyglądały jak szkic jakiegoś przemówienia. Pomyślałem że tata nie obrazi się jeśli się trochę spóźnię. Przecież w końcu sam kazał mi poznawać nowe osoby i zaprzyjaźniać się z szczeniakami w moim wieku.
<May?>
108 słów nie mam pomysłu na to

Od Maybelline do Mihnei

Dzisiejsze lekcje minęły bardzo szybko. Wszystkie lekcje miałam już odrobione. No, prawie wszystkie. Zostało mi jeszcze napisanie wypowiedzi retorycznej. Dzisiaj był wtorek, a następną lekcję miałam w czwartek, co daje dwa dni na zastanowienie, ale wolałam przygotować się za wczas. Zawsze lepiej myślało mi się w ruchu, więc przechadzając się po lesie zaczęłam myśleć na głos.
-Miałam napisać o języku rumuńskim. Co by tu... Wiem! - krzyknęłam radośnie i odchrząknęłam. - Panie i Panowie! - wzięłam kartkę i słowo w słowo zaczęłam notować. - Coraz częściej możemy zaobserwować to, że nasz ojczysty język rumuński jest obiektem zmian wprowadzanych przez cały lud. Powodem wszystkich tych modyfikacji jest nic innego jak brak szacunku dla mo... - poczułam jak się z kimś zderzyłam. To nie miało tak wyglądać. Chciałam tylko spokojnie przygotować przemowę. - Uh... - cofnęłam się. - Przepraszam - spojrzałam na stojącego przede mną wilka. Był to chyba mój rówieśnik, czarny jak węgiel. Nie miałam czasu się nad tym zastanowić, bo moje notatki właśnie odlatywały na wietrze.
<Mihnea?>
166 słów