Gales już wrócił od Vlada.
- I jak?- zapytałam się bo oczywiście byłam bardzo ciekawa.
- Pojadę do sąsiedzkiego królestwa. A jedna z naszych wader poślubi jednego z książąt tego królestwa.- odpowiedział z szczyptą niezadowolenia.
- A ona się na to zgadza?- ciekawe jaka to wadera
- Zgadza się. A i wraca do nas taka samica.
- Jaka samica?- byłam tym wszystkim zainteresowana.
- Nie musisz wiedzieć.- Gales coś przed mną ukrywa.
- Muszę już się na to przygotowywać więc muszę już się pożegnać.
- No to do widzenia.- pożegnaliśmy się po czym Gales poszedł do swojej komnaty pakować się.
100 słów
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 4. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 4. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 kwietnia 2018
niedziela, 1 kwietnia 2018
Od Galesa Cd Luna
Wszedłem do komnaty Vlada i rozejrzałem się.
- Gales mam dla Ciebie zadanie. Pojedziesz do naszych sąsiadów Królestwa Amarsin z rokowaniami pokojowymi. Pojedzie z tobą ojciec Mirvy Jace.- Powiedział szybko Alfa przerzucając całe stosy papierów przyniesionych z jego gabinetu.
- Po co tam ja? W końcu to on jest dyplomatom.
- Jednak nie tym razem. Tym razem będzie jedynie ojcem, który negocjuje posag córki. Jace chce się jej pozbyć nie tylko z domu ale i sfory przy okazji zapewniając nam pokój. Mirva poślubi jednego z synów króla zapewniając nam stabilny sojusz. Już się zresztą sama zgodziła.- Powiedział mój przyjaciel.
- Wiesz, że zrobię wszystko co mi każesz ale czy takiego sojuszu nie powinno przypieczętować małżeństwo jednej z twojej sióstr?- Zapytałem podejrzliwie.
- Nikt nie wie o ich istnieniu. Ojciec wcześnie wycofał je z polityki dzięki czemu teraz mogą wyjść za mąż za kogo będą chciały. Mirva też wydaje się być zadowolona. A poza tym Valentina do nas wraca.- Powiedział puszczając do mnie oko.
- I co z tego?
- Odkochasz się i może znajdziesz nową miłość? Może ta nowa? Luna?
- Wiesz że chciałem poślubić wilczycę pełnej krwi?- Zapytałem przyglądając się mu z zainteresowaniem.
- Zawsze możesz spróbować znowu z Valentiną. Ponoć wypiękniała.- Mruknął i wygonił mnie z komnaty. Ja tymczasem ruszyłem do swojej komnaty, przed którą zobaczyłem Lunę.
<Luna?>
220 słów
- Gales mam dla Ciebie zadanie. Pojedziesz do naszych sąsiadów Królestwa Amarsin z rokowaniami pokojowymi. Pojedzie z tobą ojciec Mirvy Jace.- Powiedział szybko Alfa przerzucając całe stosy papierów przyniesionych z jego gabinetu.
- Po co tam ja? W końcu to on jest dyplomatom.
- Jednak nie tym razem. Tym razem będzie jedynie ojcem, który negocjuje posag córki. Jace chce się jej pozbyć nie tylko z domu ale i sfory przy okazji zapewniając nam pokój. Mirva poślubi jednego z synów króla zapewniając nam stabilny sojusz. Już się zresztą sama zgodziła.- Powiedział mój przyjaciel.
- Wiesz, że zrobię wszystko co mi każesz ale czy takiego sojuszu nie powinno przypieczętować małżeństwo jednej z twojej sióstr?- Zapytałem podejrzliwie.
- Nikt nie wie o ich istnieniu. Ojciec wcześnie wycofał je z polityki dzięki czemu teraz mogą wyjść za mąż za kogo będą chciały. Mirva też wydaje się być zadowolona. A poza tym Valentina do nas wraca.- Powiedział puszczając do mnie oko.
- I co z tego?
- Odkochasz się i może znajdziesz nową miłość? Może ta nowa? Luna?
- Wiesz że chciałem poślubić wilczycę pełnej krwi?- Zapytałem przyglądając się mu z zainteresowaniem.
- Zawsze możesz spróbować znowu z Valentiną. Ponoć wypiękniała.- Mruknął i wygonił mnie z komnaty. Ja tymczasem ruszyłem do swojej komnaty, przed którą zobaczyłem Lunę.
<Luna?>
220 słów
Od Luny CD Gales
Kiedy już byliśmy na zewnątrz zamku Gales się mnie zapytał:
- To jak długo jesteś już w sforze?
- Nie zbyt długo, zaledwie kilka dni. A ty?- odpowiedziałam wspominając wszystkie te dni.
- Mieszkam tu od urodzenia. Równe cztery lata.
W tedy przyszedł jeden z strażników i powiedział do Galesa:
- Gales nasz alfa wzywa Cię do siebie.
- Muszę już iść.- powiedział po czym poszedł w kierunku komnaty Vlada.
- Ciekawe co tam będzie robił- zadałam sobie pytanie w myślach. W ramach czekania zagadywałam obok przechodzących członków sfory. Trochę się nudziłam ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. Czekałam i czekałam aż w końcu Gales wrócił.
<Gales?>
106 słów
- To jak długo jesteś już w sforze?
- Nie zbyt długo, zaledwie kilka dni. A ty?- odpowiedziałam wspominając wszystkie te dni.
- Mieszkam tu od urodzenia. Równe cztery lata.
W tedy przyszedł jeden z strażników i powiedział do Galesa:
- Gales nasz alfa wzywa Cię do siebie.
- Muszę już iść.- powiedział po czym poszedł w kierunku komnaty Vlada.
- Ciekawe co tam będzie robił- zadałam sobie pytanie w myślach. W ramach czekania zagadywałam obok przechodzących członków sfory. Trochę się nudziłam ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. Czekałam i czekałam aż w końcu Gales wrócił.
<Gales?>
106 słów
Od Galesa CD Luna
- To jak długo jesteś już w sforze?- Zapytałem usiłując zakończyć dość długą chwilę niezręcznej ciszy.
- Niezbyt długo, zaledwie kilka dni. A ty?- Suczka najwyraźniej była bardzo zadowolona z naszej rozmowy, mimo że nie kleiła się ona zbytnio.
- Mieszkam tu od urodzenia, równe cztery lata.- Powiedziałem uśmiechając się na wspomnienie wszystkich szczęśliwych chwil tutaj spędzonych. Co prawda zdarzały się i gorsze momenty jednak przeważały te lepsze. Jednym z ostatnich takich momentów było mianowanie mnie doradcą alfy. Nagle obok mnie pojawił się jeden z strażników.
- Gales nasz alfa pilnie wzywa Cię do siebie.- Powiedział po czym ukłonił się i odszedł.
- Muszę już iść.- Powiedziałem i ruszyłem w stronę komnaty Vlada.
<Luna?>
113 słów
- Niezbyt długo, zaledwie kilka dni. A ty?- Suczka najwyraźniej była bardzo zadowolona z naszej rozmowy, mimo że nie kleiła się ona zbytnio.
- Mieszkam tu od urodzenia, równe cztery lata.- Powiedziałem uśmiechając się na wspomnienie wszystkich szczęśliwych chwil tutaj spędzonych. Co prawda zdarzały się i gorsze momenty jednak przeważały te lepsze. Jednym z ostatnich takich momentów było mianowanie mnie doradcą alfy. Nagle obok mnie pojawił się jeden z strażników.
- Gales nasz alfa pilnie wzywa Cię do siebie.- Powiedział po czym ukłonił się i odszedł.
- Muszę już iść.- Powiedziałem i ruszyłem w stronę komnaty Vlada.
<Luna?>
113 słów
sobota, 31 marca 2018
Od Luny Cd Gales
Właśnie przechodziłam wzdłuż zamkowego korytarza, aż nagle zauważyłam zdyszanego Galesa.
- Co się stało?- Zapytałam chcąc pomóc.
- Eee.. nic.- Gales chyba chciał coś przed mną ukryć.
- To skąd masz ten bukiet?- Nie dałam za wygraną.
- Chciałem się spotkać z Mirvą ale ona chyba tego nie chciała.- W końcu odpowiedział Gales.
- Nie martw się, może ciebie nie słyszała chociaż trudno było ciebie nie usłyszeć- Próbowałam pocieszyć Galesa.
-To może spotkam się z tobą?- zapytał Gales.
- Już się ze mną spotkałeś więc dokończymy to.- Oczywiście się zgodziłam bo już dawno chciałam się spotkać i porozmawiać z Galesem.
- Ale wyjdźmy z zamku- Zadecydował Gales. Kiedy byliśmy na zewnątrz zamku kontynuowaliśmy rozmowę.
<Gales?>
- Co się stało?- Zapytałam chcąc pomóc.
- Eee.. nic.- Gales chyba chciał coś przed mną ukryć.
- To skąd masz ten bukiet?- Nie dałam za wygraną.
- Chciałem się spotkać z Mirvą ale ona chyba tego nie chciała.- W końcu odpowiedział Gales.
- Nie martw się, może ciebie nie słyszała chociaż trudno było ciebie nie usłyszeć- Próbowałam pocieszyć Galesa.
-To może spotkam się z tobą?- zapytał Gales.
- Już się ze mną spotkałeś więc dokończymy to.- Oczywiście się zgodziłam bo już dawno chciałam się spotkać i porozmawiać z Galesem.
- Ale wyjdźmy z zamku- Zadecydował Gales. Kiedy byliśmy na zewnątrz zamku kontynuowaliśmy rozmowę.
<Gales?>
Od Galesa
- Mirva! Mirva!- Wrzeszczałem biegnąc przez korytarz i usiłując dogonić umykającą przede mną waderę. W prawej ręce niosłem sporych rozmiarów bukiet róż, który, całe szczęście, wciąż był w całości mimo wszystkich moich zderzeń z innymi mieszkańcami zamku. Oczywiście jednak nie mogłem dogonić białej wadery, która, mimo że obiecała się ze mną umówić najwyraźniej nie miała zamiaru dotrzymać słowa. Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia dlaczego aż tak za nią szalałem. Było to co najmniej dziwne, ponieważ oprócz urody nie miała nic godnego uwagi. Bynajmniej nie była miła, ba większość mieszkańców królestwa uważała ją za osobę strasznie wredną. Nawet Vlad, który wiele zazwyczaj wybacza nie lubił jej i na wszelkie sposoby usiłował pomóc mi otrząsnąć się z tego zauroczenia ale nie był w stanie. A ja bynajmniej tego nie chciałem. W końcu Mirva zniknęła mi z oczu a w jej miejsce pojawiło się rozwidlenie.
- Cholera.- Zakląłem i niemal rzuciłem bukietem o ścianę kiedy nagle zza moich pleców dobiegł damski głos.
- Coś się stało?
<Luna?>
163 słowa
- Cholera.- Zakląłem i niemal rzuciłem bukietem o ścianę kiedy nagle zza moich pleców dobiegł damski głos.
- Coś się stało?
<Luna?>
163 słowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)