Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrei Gales. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrei Gales. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Od Galesa Cd Valentina

Drugi dzień zmagań. Do walki byliśmy gotowi już od szóstej rano jednak wojska Mehmeda nie kwapiły się do walki.
- Dzisiaj nie będziemy walczyć. Świętują narodziny Mohameta. Zbierz oddział i uprzątnijcie pole walki. Sam wiesz co masz robić.- Powiedział Vlad po czym ruszył w stronę namiotu medycznego gdzie zapewne miał zamiar pomagać rannym. Zebrałem oddział tak jak kazał hospodar po czym ruszyłem na wczorajsze pole bitwy. Armia Mehmeda nie zaprzątała sobie głowy rannymi, których było naprawdę wielu.
- Biegnij do hospodara i zapytaj co robić z lżej rannymi.- Powiedziałem do mojego adiutanta po czym wróciłem do przenoszenia zmarłych za najbliższe wzniesienie. Kilka minut później wrócił adiutant: mieliśmy ich zabrać ze sobą. Nie zasłużyli na śmierć tylko dlatego że służą Mehmedowi. Nagle w oddali dostrzegłem jednego z dowódców. Biegł w naszą stronę wymachując przy tym szablą. Podniosłem z ziemi kamień po czym rzuciłem go uderzając w głowę psa. Szybko go związaliśmy i skończyliśmy sprzątać pole bitwy po czym wróciliśmy do obozu z rannymi i więźniem.
Valentina?
164 słowa

Gales bierze do niewoli dowódcę nr 63. Sevcana

niedziela, 29 kwietnia 2018

Od Galesa

Wojna rozpoczęła się od kilku naprawdę sporych sukcesów. Po pierwsze udało nam się uniknąć zbrojnego starcia przez właściwie dwa tygodnie, po drugie w ciągu tych dwóch tygodni widząc  armię sułtana udało się nam pozbyć się dwudziestu tysięcy wrogów co właściwie raczej było niewykonalne, po trzecie to my wybraliśmy najbardziej pasujące dla nas miejsce na stoczenie bitwy no i oczywiście po czwarte w ciągu zaledwie jednego dnia pozbyliśmy się czterech dowódców z czego trzej trafili do niewoli. Szło nam świetnie, moja konnica bez problemu rozniosła na strzępy część piechoty wroga opłacając sukces jedynie stratą dwóch jeźdźców. Byłem zadowolony z efektów jakie osiągnęliśmy. Po odwrocie zarządzonym przez Vlada i powrocie do obozu od razu zrzuciłem z siebie zbroję i zająłem się moim koniem. Był to wielki, ważący prawie dwie tony czarny jak smoła ogier, który lubował się w tratowaniu wrogów. Powoli i spokojnie zacząłem zmywać krew najpierw z jego sierści a później także i zbroi. Wyczesałem również wszystkie grudki ziemi z włosów rosnących na jego pęcinach tak, że po skończeniu mojej pracy wyglądał znacznie lepiej niż ja. Kiedy już skończyłem wróciłem do namiotu gdzie zacząłem zmywać krew wrogów ze swojego futra. Nagle obok mnie pojawiła się Valentina przytulając się do moich pleców. Odwróciłem się w jej objęciach i pocałowałem ją.
- Vala wiesz, że możemy nie wyjść z tego cało. Jednak jeśli nam się uda chciałbym żebyś została moją żoną.
Valentina?
228 słów

Akceptacja! Dostajesz zezwolenie na zabicie lub wzięcie do niewoli dowódcy.

piątek, 13 kwietnia 2018

Od Galesa Ślub

- A teraz kolejne zbieranie kasy dla naszej Młodej Pary. Orkiestra proszę grać. Każdy chętny do tańca z Panną lub Panem Młodym proszony jest o udział w licytacji. Licytatorem jestem ja, wy podajecie mi ilość monet za jaką jesteście w stanie kupić taniec. Najhojniejszy wygrywa.- Powiedział Wilk i rozpoczął licytację. Najpierw licytowano taniec z Panną Młodą. Wszyscy zaczęli krzyczeć jeden przez drugiego, Po kilku minutach licytacja miała się ku kocowi w wtedy ja wykrzyczałem moją propozycję.
- Daję dziesięć tysięcy monet!- Krzyknąłem zagłuszając wszystkich innych. Momentalnie wzrok niemal większości obecnych na sali gości skierował się na mnie. Wzruszyłem jedynie ramionami. No co? Przecież ponoć najhojniejszy wygrywa.
<Wilk?>

107 słów

sobota, 7 kwietnia 2018

Od Galesa Ślub

- A teraz czas na kolejną zabawę. Mamy tu z Lunaver cztery buty: dwa Pana Młodego i dwa Pani Młodej. Zadanie dla was jest następujące: trzeba niepostrzeżenie zwinąć buty sprzed nosa Młodej Pary a później zrobić coś co zachęci młodych do ich wykupienia. Możecie zbierać do nich monety, wykonać jakiś taniec, czy co tam właściwie chcecie. Buty są cztery, więc cztery osoby mogą je zwinąć. Życzę powodzenia.- Powiedział Wilk i uderzył w mały dzwonek. Od razu podszedłem do Vlada i zacząłem go zagadywać. Oczywiście buty leżały obok jego krzesła a nie na jego nogach. Podczas rozmowy powoli odsuwałem jeden but. Po chwili kilka metrów ode mnie pojawiła się Valentina więc przeprosiłem Vlada i odszedłem razem z jego butem, który przesuwałem łapami po podłodze. Schyliłem się po niego dopiero kiedy stanąłem obok Tiny.
- Cześć skarbie.- Powiedziałem uśmiechając się i całując ją lekko.
- Masz but Vlada?- Zapytała zdziwiona. Kiwnąłem głową i uśmiechnąłem się. Po kilkunastu minutach muzyka ucichła.
- Wszystkie buty zostały skradzione. Kto je ma proszony jest do nas.- Powiedział Wilk zapraszając do stolika Alf.
- Gales co proponujesz żeby zachęcić naszą parę do wykupu butów?- Zapytał samiec spoglądając na czarny but w mojej dłoni.
- Za kwaterki wódki cztery bucik do was wróci wypełniony złotem szczerym.- Powiedziałem ledwie powstrzymując śmiech.
- Wszyscy słyszą? Gales przynosi but pełen złota za cztery kwaterki wódki.- Lunaver nie szczędziła gardła. Szybko ruszyłem na środek sali.  Na początek ustawiłem but przed sobą i wsypałem do niego kilka monet, tak na zachętę.
- Goście mili chodźcie do mnie i mój cel groszem wspomóżcie. Zbieram tutaj dla młodych na buciki dla dzieci. Grosza dla nich nie żałujcie, cieszyć będą się jak nic.- Zaśpiewałem a do buta wpadło kilka monet.
- Wypełnię dla Ciebie cały but ale tylko jeśli do końca dzisiejszego dnia już nie założysz koszuli.- Powiedziała Valentina uśmiechając się szelmowsko. Nie dałem jej wybić się z rytmu i błyskawicznie pozbyłem się koszuli. But momentalnie wypełnił się po brzegi monetami, tak że sporo jeszcze się wysypywało. Rozłożyłem na ziemi koszulę i przesypałem na nią zawartość buta. Część gości widząc to dorzuciło dodatkowe monety. Zaniosłem zebrane monety i buta na stół pary młodej.
- Wykupicie but razem z koszulą pełną monet?- Zapytałem śmiejąc się.
<Ver lub Wilk?>

368 słów

Od Galesa Ślub

Taniec na gazecie... Nie powiem żebym lubił takie zabawy ale Vala skutecznie mnie przekonała wypychając na środek sali. Powrotu już nie było więc ruszyliśmy po gazetę. Zapewne fajnie by się ją czytało ale tańczyć było jeszcze fajniej, jak skwitowała to moja dziewczyna. Pierwszy kawałek był dobry, podobał mi się tak samo jak kilka kolejnych. Gazeta z każdym tańcem robiła się mniejsza i mniejsza tak samo jak pole naszego manewru.
- Chodź skarbie.- Powiedziałem podnosząc ją i przerzucając sobie przez ramię. W takiej pozycji przetańczyliśmy kilka tańców, dopóki nie musiałem stać na jednej nodze z Valą na ramieniu. Przeważyło nas i wylądowaliśmy na ziemi: a właściwie to ja na ziemi a Tina na mnie.
<Ver, Wilk?>
114 słów

piątek, 6 kwietnia 2018

Od Galesa Wieczór Kawalerski

Spiłem się. Po prostu mimo wszystkich moich wcześniejszych zabiegów udało mi się spić na umór. Byłem pewien że mieli ze mnie niesamowity ubaw, zwłaszcza, że jutro miałem być świadkiem Vlada. Całe szczęście Merlin przygotował ilości hurtowe swojego specyfiku i nie będę wyglądał jutro tragicznie. Alfa oczywiście jako ten z mocniejszą głową wciąż był na nogach i to całkiem nieźle się trzymał, mimo że większość balowiczów leżała już po kontach śpiąc po nieudanych zawodach w piciu. Nie był to dobry pomysł na spicie Vlada, ponieważ był on niesamowicie silny, nawet jeśli był już podchmielony. Oj moja wątroba stanowczo mi nie wybaczy tego wieczoru ale w końcu czego się nie robi dla przyjaciela?
<Vlad?>

112 słów

wtorek, 3 kwietnia 2018

Od Galesa Cd Luna

- Merlin podał Ci środki uspakajające żebyś nie zrobiła sobie krzywdy.- Powiedziałem spoglądając na nią. Wcale nie uśmiechało mi się tutaj siedzieć. Zamiast tego wolałbym być w swojej komnacie z Valentiną ale Vlad kazał mi pilnować żeby Lunie nic się nie stało. Kiedy poprosiłem go żeby mi coś poradził stwierdził, że skoro naważyłem piwa to muszę je teraz wypić. Tyle że problem jest taki, że ja  wcale nie miałem takiego zamiary ba, nawet nie wiedziałem, że to piwo się waży.
- Powiedział, że za kilka dni poczujesz się lepiej i będziesz mogła wyjść z komnaty.- Mruknąłem i wyszedłem zostawiając ją samą.

Koniec wątku! Mam już dość...

101 słów

Od Galesa CD Luna

- Ani mi się waż skoczyć.- Powiedziałem i szybko chwyciłem ją w pasie ściągając z parapetu. W tym samym czasie z ręki Luny wypadł nóż. Obok mnie natychmiast pojawiło się kilku strażników. Dwóch z nich błyskawicznie złapało suczkę i przytrzymało ją.
- Antoine podwój straże przy kuchni, Samos i Jace przeszukajcie jej komnatę i sprawdźcie czy nie ma w niej żadnych niebezpiecznych przedmiotów.- Zakomenderowałem podnosząc z ziemi nóż.
- Czego mamy szukać?- Zapytał Jace spoglądając na mnie.
- Wszystkich przedmiotów, które mogą być niebezpieczne. Macie je wynieść z jej komnaty. Jack ty powiedz kapitanowi żeby wyznaczył dwóch strażników do pilnowania jej. W imieniu hospodara nakładam na nią areszt domowy dopóki się nie otrząśnie. Nie może stać się jej nic złego.- Powiedziałem i spojrzałem na suczkę trzymaną przez dwóch strażników.
<Luna?>

129 słów

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Od Galesa Cd Luna

Mimo że odszedłem już spory kawałek od Valentiny i Luny doskonale słyszałem o czym mówiły. Tak, czasem lata praktyki w podsłuchiwaniu ojca, matki i pilnie strzeżonych narad królewskich (to ostatnie razem z Vladem) przydają się do czegoś pożytecznego.
- Gales też mi się podoba. I będę o niego walczyć. - Powiedziała Luna na co ja niemal parsknąłem śmiechem ale całe szczęście udało mi się powstrzymać. 
- A właśnie że tak i nie przestanę do póki nie wyjdzie za mnie!- Po chwili rozmowy powiedziała czarna suczka czym bardzo mnie zdziwiła. Po pierwsze nigdy nie dawałem jej żadnych sygnałów, że mi się podoba, a po drugie jeśli już to ona za kogoś powinna wyjść za mąż a nie ktoś za nią. Po chwili poprosiła mnie o rozmowę w cztery oczy. 
- Gales, kochasz albo kochałeś Valentine i czy chcesz z nią być?- Zapytała kiedy odeszliśmy kawałek. 
- Luna po pierwsze nigdy nie dawałem Ci żadnych sygnałów, że mi się podobasz. A co do Valentiny to kochałem ją i wciąż kocham. Mam zamiar prosić ją by została moją żoną. Ciebie lubię, ale co najwyżej jako koleżankę.
<Luna?> 

Od Galesa Cd Valentina

Znalezione obrazy dla zapytania altanka tapeta- Może się przejdziemy?- Zaproponowałem podając jej ramię.
- Jasne, czemu nie.- Odparła Valentina uśmiechając się lekko po czym chwyciła mnie za ramię. Wyszliśmy z komnaty po czym ja szybką zamknąłem ją na klucz. Po chwili spacerowaliśmy już zamkowymi korytarzami.
Podobny obraz- Co ty na to żeby wyjść do ogrodu? Wiem, że na dworze jest trochę chłodno ale ręczę, że jest tam pięknie. Twój brat znalazł do niego wiele gatunków kwiatów, które zakwitają już teraz.- Powiedziałem spoglądając w piękne oczy wadery.
- Myślę że to świetny pomysł.- Odparła Vala odwracając głowę z lekkim zakłopotaniem. Po chwili weszliśmy do ogrodów gdzie mimo bardzo wczesnej wiosny była cała masa pięknych kwiatów.
- Naprawdę tutaj jest pięknie. Bardzo lubiłam tutaj przychodzić kiedy jeszcze alfą był mój ojciec ale teraz jest jeszcze wspanialej.- Powiedziała wadera z zachwytem rozglądając się wokół. Wtedy wskazałem jej małą, białą altankę stojącą nad brzegiem jeziorka. Poszliśmy do niej i usiedliśmy na ławeczce. Po drodze gdy Vala nie patrzyła szybko zerwałem niebieską różę, którą jej wręczyłem.
- Dziękuję Andrei.- Powiedziała rumieniąc się nieco.
- Pamiętasz jak tutaj razem przychodziliśmy?- Zapytałem a Valentina skinęła głową.
- Vala... Ja chyba wciąż Cię kocham... Może... Może moglibyśmy spróbować jeszcze raz? Nie mówię, że od razu ślub ale może, spróbować tak jak kiedy?- Zapytałem w końcu.
<Vala?>
Wracamy do siebie?

212 słów


Od Galesa Cd Valentina

Przez dobre kilka godzin zastanawiałem się po co ja jestem potrzebny podczas negocjacji w królestwie Amarsin. Stanowczo wystarczył do tego Jace, ewentualnie Vlad mógł wysłać Peachy Woman albo Amane, one stały w hierarchii wyżej ode mnie. W każdym razie wykonałem rozkaz przyjaciela i udałem się wraz z ojcem Mirvy uzgadniać warunki sojuszu i jej ślubu. Całe szczęście władca Amarsin był tak nastawiony na ten sojusz, że spędziliśmy na jego dworze raptem jeden dzień. Układ sojuszniczy został zawarty a Mirva miała za dwa tygodnie poślubić drugiego w kolejce do tronu księcia, co patrząc chociażby na przykład naszej sfory mogło zmienić się w poślubienie przyszłego władcy. Po powrocie do domu zaniosłem swoje rzeczy z powrotem do mojej komnaty i położyłem się na łóżku. Muszę się przyznać, że nie miałem w niej zbytniego porządku. Kiedyś to Valentina pilnowała żebym wszystko odkładał na właściwe miejsce ale od kiedy wyjechała jakoś tak przestałem tego pilnować. Nagle ktoś zastukał do drzwi.
- Proszę.- Powiedziałem i wstałem z łóżka. Po chwili drzwi otworzyły się i do środka weszła Valentina.
- Cześć Andrei. Przyszłam się przywitać.- Powiedziała i uśmiechnęła się. Ja tymczasem nie byłem w stanie wykrztusić z siebie słowa. Ona wyglądała po prostu pięknie! Miała na sobie długą do samej ziemi suknię o jasnoniebieskiej barwie, która świetnie pasowała do jej oczu. Białe włosy, które pojawiały się zawsze po przemianie w pół ludzką formę swobodnie spływały jej z ramion na plecy.
- Stęskniłem się za tobą.- Powiedziałem gdy w końcu odzyskałem głos. Wtedy też zdałem sobie sprawę z tego jak bardzo za nią tęskniłem i od razu zrobiło mi się głupio z powodu mojego zauroczenia Mirvą. Podszedłem do Valentiny i pocałowałem ją w dłoń jak nakazuje zwyczaj a po chwili wahania przytuliłem ją. 
- Strasznie za tobą tęskniłem Vala.- Powtórzyłem jeszcze raz uśmiechając się. Byłem strasznie ciekawy czy i ona tęskniła czy raczej już o mnie zapomniała. 
<Vala?> 

309 słów 

niedziela, 1 kwietnia 2018

Od Galesa Cd Luna

Wszedłem do komnaty Vlada i rozejrzałem się.
- Gales mam dla Ciebie zadanie. Pojedziesz do naszych sąsiadów Królestwa Amarsin z rokowaniami pokojowymi. Pojedzie z tobą ojciec Mirvy Jace.- Powiedział szybko Alfa przerzucając całe stosy papierów przyniesionych z jego gabinetu.
- Po co tam ja? W końcu to on jest dyplomatom.
- Jednak nie tym razem. Tym razem będzie jedynie ojcem, który negocjuje posag córki. Jace chce się jej pozbyć nie tylko z domu ale i sfory przy okazji zapewniając nam pokój. Mirva poślubi jednego z synów króla zapewniając nam stabilny sojusz. Już się zresztą sama zgodziła.- Powiedział mój przyjaciel.
- Wiesz, że zrobię wszystko co mi każesz ale czy takiego sojuszu nie powinno przypieczętować małżeństwo jednej z twojej sióstr?- Zapytałem podejrzliwie.
- Nikt nie wie o ich istnieniu. Ojciec wcześnie wycofał je z polityki dzięki czemu teraz mogą wyjść za mąż za kogo będą chciały. Mirva też wydaje się być zadowolona. A poza tym Valentina do nas wraca.- Powiedział puszczając do mnie oko.
- I co z tego?
- Odkochasz się i może znajdziesz nową miłość? Może ta nowa? Luna?
- Wiesz że chciałem poślubić wilczycę pełnej krwi?- Zapytałem przyglądając się mu z zainteresowaniem.
- Zawsze możesz spróbować znowu z Valentiną. Ponoć wypiękniała.- Mruknął i wygonił mnie z komnaty. Ja tymczasem ruszyłem do swojej komnaty, przed którą zobaczyłem Lunę.
<Luna?>

220 słów

Od Galesa CD Luna

- To jak długo jesteś już w sforze?- Zapytałem usiłując zakończyć dość długą chwilę niezręcznej ciszy.
- Niezbyt długo, zaledwie kilka dni. A ty?- Suczka najwyraźniej była bardzo zadowolona z naszej rozmowy, mimo że nie kleiła się ona zbytnio.
- Mieszkam tu od urodzenia, równe cztery lata.- Powiedziałem uśmiechając się na wspomnienie wszystkich szczęśliwych chwil tutaj spędzonych. Co prawda zdarzały się i gorsze momenty jednak przeważały te lepsze. Jednym z ostatnich takich momentów było mianowanie mnie doradcą alfy. Nagle obok mnie pojawił się jeden z strażników.
- Gales nasz alfa pilnie wzywa Cię do siebie.- Powiedział po czym ukłonił się i odszedł.
- Muszę już iść.- Powiedziałem i ruszyłem w stronę komnaty Vlada.
<Luna?>

113 słów

sobota, 31 marca 2018

Od Galesa

- Mirva! Mirva!- Wrzeszczałem biegnąc przez korytarz i usiłując dogonić umykającą przede mną waderę. W prawej ręce niosłem sporych rozmiarów bukiet róż, który, całe szczęście, wciąż był w całości mimo wszystkich moich zderzeń z innymi mieszkańcami zamku. Oczywiście jednak nie mogłem dogonić białej wadery, która, mimo że obiecała się ze mną umówić najwyraźniej nie miała zamiaru dotrzymać słowa. Szczerze mówiąc nie miałem pojęcia dlaczego aż tak za nią szalałem. Było to co najmniej dziwne, ponieważ oprócz urody nie miała nic godnego uwagi. Bynajmniej nie była miła, ba większość mieszkańców królestwa uważała ją za osobę strasznie wredną. Nawet Vlad, który wiele zazwyczaj wybacza nie lubił jej i na wszelkie sposoby usiłował pomóc mi otrząsnąć się z tego zauroczenia ale nie był w stanie. A ja bynajmniej tego nie chciałem. W końcu Mirva zniknęła mi z oczu a w jej miejsce pojawiło się rozwidlenie.
- Cholera.- Zakląłem i niemal rzuciłem bukietem o ścianę kiedy nagle zza moich pleców dobiegł damski głos.
- Coś się stało?
<Luna?>

163 słowa