Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mihnea I Zły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mihnea I Zły. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Po odejściu Maybelline przyszedł do mnie Sorcier.
- Mihuś jak jesteś już zdrowy to tato przysłał Ci zbroję. Idziemy na wroga.- Powiedział po czym podał mi worek ze zbroją. W środku znajdował się pancerz w czarnym kolorze, taki sam jak miał ojciec. Spojrzałem na Sorciera, który uśmiechnął się do mnie i zaprezentował również swój nowy ekwipunek.
- Tato wytrzasnął skądś jeszcze dwie zbroje hartowane w smoczej krwi. Nawet nie wiesz jak genialne są. Nic nie jest w stanie ich przebić.- Powiedział mój brat po czym pomógł mi założyć zbroję. Po kilkunastu minutach gdy mój wierzchowiec był już gotowy ruszyliśmy w stronę wzgórza z którego dowodził nasz ojciec.
- Mihnea jak się czujesz?- Zapytał tato przyglądając się mi uważnie.
- Dobrze, właściwie to jest już świetnie, nie licząc tego, że zostanie mi kilka blizn.- Stwierdziłem wzruszając ramionami. Szczerze mówiąc to miałem ochotę już znaleźć się pośród bitewnego gwaru gdzie mógłbym walczyć ramię w ramię z moimi wojownikami.
- Zostaniemy tutaj jeszcze przez dwa dni. Podczas marszu podzielimy naszą armię na dziewięć mniejszych części, każda po pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy. Każdy z was dostanie pod swoją komendę własny oddział.- Powiedział tato na co obaj z bratem spojrzeliśmy po sobie.
- Dziękujemy tato... To dla nas wielki zaszczyt...- Powiedziałem schylając z szacunkiem głowę.
May?
209 słów
Dostajesz pozwolenie.

niedziela, 29 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Gdy się obudziłem Maybelline siedziała trzymając mnie za dłoń. Uśmiechnąłem się do niej i spróbowałem usiąść co mi się udało z niewielkim tylko trudem.
- May mogłabyś podać mi wody?- Zapytałem na co moja ukochana od razu podała mi szklankę.
- Jak idą walki?- Zapytałem na co May zaczęła opowiadać mi o przebiegu walk, które zakończyły się jakiś czas temu. Nagle gdzieś w drugiej części namiotu rozległy się krzyki. Rozejrzałem się po mojej sali a mój wzrok w pewnym momencie padł na mój miecz. Podniosłem się z łóżka po czym chwyciłem za broń i ostrożnie wyjżałem z pokoju. Na środku sali stał brązowo biały pies w charakterystycznych sułtańskich barwach. Od kiedy atakuje się stanowiska medyczne? To już jest przegięcie ze strony Mehmeda. Pies stał do mnie tyłem więc podszedłem cicho do niego i z całej siły uderzyłem go w głowę rękojeścią miecza. Kilku wojowników z lżejszymi ranami rzuciło się do wiązania agresora a dwóch pobiegło po mojego ojca. Maybelline tymczasem podeszła do mnie i pomogła mi się o siebie oprzeć.
- Mehmed stanowczo na zbyt dużo sobie pozwala.
May?
178 słów

Mihnea bierze do niewoli dowódcę nr. 71 Soykana.

Od Mihnei Wojna

Wojna się jeszcze na dobre nie rozpoczęła a ja już wylądowałem w prowizorycznym szpitalu. Nie czułem się jakoś strasznie źle ale to może przez środki przeciwbólowe, którymi ponoć solidnie mnie nafaszerowali. Z tego co mi mówiono walkę na wzgórzu z janczarami wygraliśmy odpychając ich z powrotem w szeregi wroga. Byłem pewny tego, że ojciec kiedy tylko będzie miał chwilę spokoju, to znaczy kiedy sytuacja na polu bitwy się unormuje przyjdzie tutaj żeby dać mi burę za moje nieprzemyślane działania. Uniosłem prawą dłoń i nieco odkryłem koc. Oba przedramiona miałem pokryte bandażami, tak samo jak pierś. Najwyraźniej zbroja puściła i nie chroniła mojego ciała tak jak powinna. Nagle w drzwiach namiotu pojawiła się May w białym stroju medyka dźwigając całą masę bandaży.
- Mihnea jak się czujesz? Nic Ci nie jest?- Zapytała przypadając do mnie i mocno przytulając się.
- Nic skarbie... Tylko puść mnie bo zaraz mnie udusisz...- Jęknąłem usiłując wciągnąć powietrze do płuc.
- Oj. Wybacz kochanie.- May uśmiechnęła się słodko i cmoknęła mnie. Nagle w drzwiach pojawił się mój ojciec. Jego czarna zbroja była pokryta grubą warstwą krwawej posoki.
- Mihnea jak się czujesz?- Zapytał spoglądając na mnie.
- Lepiej, myślę że dam radę jeszcze dzisiaj wrócić do walki.- Powiedziałem spoglądając na ojca z szacunkiem.
- Dobrze się spisałeś.- Powiedział po czym wyszedł.
- Mam nadzieję, że zbyt wielu wojowników nie zostało rannych.- Szepnąłem przytulając ukochaną.
<May?>
229 słów

Akceptacja! Dostajesz zezwolenie na zabicie lub wzięcie do niewoli dowódcy.

sobota, 28 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Nie mogłem już dłużej wytrzymać więc oderwałem się od całowania ukochanej po czym pocałowałem namiętnie i przycisnąłem Maybelline do łóżka. Mój członek momentalnie był gotowy do działania. May rozłożyła nogi i uśmiechnęła się do mnie zachęcająco. Ukląkłem i wszedłem w nią delikatnie po czym zacząłem poruszać się w niej rytmicznie i coraz szybciej. Maybelline jęczała cicho przytulając się do mnie mocno i ciasno oplatając moje biodra nogami. Kochaliśmy się ze sobą prawie przez całą noc. Mogliśmy sobie na to pozwolić bo nie musieliśmy wcześnie wstawać.
-Je suis une ombre, prisonnier de murailles, qui me sépare du monde, je suis impuissant contre les forces de l'amour, J'ai perdu la bataille pour mon coeur.- Powiedziałem do niej szeptem kiedy się obudziliśmy.
- Chciałbym żebyś została moją żoną...- Dodałem po chwili.
<May?>
129 słów

Od Mihnei Cd Rose

Po tym jak powiedziałem Rose o tym, że nie możemy już dłużej ze sobą być zrobiło mi się tak jakby lżej, poczułem się wolny.
- Hej! Dokończymy naszą rozmowę?- Około pierwszej na korytarzu po raz kolejny spotkałem Rose. 
- Może być.- Mruknąłem ciężko i spróbowałem delikatnie wytłumaczyć jej dlaczego nie może być już dłużej moją dziewczyną. 
- Rose musisz mnie zrozumieć. Żeby stworzyć dobry związek trzeba się wzajemnie kochać a ja nie potrafię Cię pokochać. Może gdyby związek z tobą mógł zapewnić sforze jakieś korzyści dyplomatyczne musiałbym jakoś spróbować z tobą być, jednak żadne z nas nie byłoby szczęśliwe. Jednak ja widzisz, sfora z naszego związku nic mieć nie będzie więc nie chcę żebyśmy przez resztę życia oboje byli nieszczęśliwi.
<Rose?>
120 słów

piątek, 27 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd Rose

Rose szczerze mówiąc zaczynała mnie nudzić. Miałem jej dość, była taka nijaka. Jednak szkoda mi jej było i nie chciałem jej zranić. W końcu jednak musiałem z nią zerwać tym bardziej że nasz związek już właściwie nie istniał. Mijały tygodnie a ja właściwie cały wolny czas spędzałem z Maybelline, która znacznie lepiej mnie rozumiała a przede wszystkim nie właziła mi do komnaty żeby budzić mnie o szóstej rano. Szczerze mówiąc tego wolnego czasu nie było zbyt wiele, lekcje w szkole trwały od ósmej do trzynastej dwadzieścia, dziesięć minut później był obiad, od czternastej do osiemnastej trwały lekcje z guwernantką. W tym momencie miałem pół godziny wolnego do czasu kolacji. Po kolacji miałem godzinę na odrobienie lekcji a później leciałem z Sorcierem do ojca żeby siedzieć u niego cztery godziny. W soboty i niedziele kiedy nie było lekcji uczyła nas guwernantka, trenowaliśmy z ojcem i mieliśmy kilka godzin wolnego. Było to strasznie dużo ale mimo wszystko byłem zadowolony. Niestety Rose znowu zaczęła za mną chodzić dosłownie wszędzie co bardzo utrudniło spotkania moje i Maybelline. W końcu stwierdziłem, że należy to zakończyć. Kiedy Rose znowu przyszła w najmniej odpowiednim momencie miałem już dość.
- Rose to nie ma już sensu. Nie kocham Cię i nie chcę się dłużej męczyć w związku z tobą, nigdy nie byliśmy dobraną parą. Nie nadajesz się na alfę a ja muszę myśleć o przyszłości mojej sfory.
Rose?
229 słów

czwartek, 26 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Uśmiechnąłem się po czym pocałowałem ją długo i namiętnie. Po chwili usiedliśmy na skraju łóżka i zacząłem rozpinać guziki jej sukienki. Specjalnie robiłem to powoli by jeszcze bardziej podniecić Maybelline. Po kilku minutach suknia wylądowała obok łóżka tak samo jak moja koszula i spodnie. Zostaliśmy jedynie w samej bieliźnie, która również szybko zniknęła gdzieś pod jakimś krzesłem. Zacząłem całować ukochaną po szyi i schodziłem coraz niżej. Wyprostowałem się po czym przejechałem dłońmi po bokach Maybelline zatrzymując je na jej biodrach. Mój oddech momentalnie przyspieszył a ciało wypełniło całkowite pożądanie. Zbliżyłem się do jej ucha i całowałem zagięcie szyi.
- Jesteś gotowa?- Zapytałem dysząc z pożądania.
May?

Od Mihnei Cd Vlad

Ojciec zaplanował spotkanie z wampirem na następną środę. Trochę niepokoiłem się tym spotkaniem ponieważ podobno Dracula miał wpływ na wybór następcy tronu i dlatego też teraz hospodarem został mój ojciec a nie wuj który zginął z powodu swojej głupoty. Czas do spotkania tego minął mi bardzo szybko i miło tym bardziej, że przestałem spędzać większość czasu z Rose, która była taka nijaka a zacząłem częściej przebywać z Maybelline która była po prostu wspaniała. Kiedy nadszedł wyznaczony dzień ojciec zabrał nas wszystkich, od mamy zaczynając na adoptowanych młodych kończąc, do krypty wampira. Tyle że ona wcale nie przypominała posępnego, mrocznego grobowca a raczej zamkową komnatę.
- Witajcie w moim domu który dzięki waszemu ojcu i mężowi wygląda tak jak widzicie.- Powiedział Dracula uśmiechając się do nas.
- Ale nie przedłużajmy tego w nieskończoność. Zapraszam do mnie dwóch najstarszych synów.- Wampir zeskoczył z sarkofagu przykrytego czerwoną tkaniną i podszedł do mnie i Sorciera.
- Mihnea i Sorcier... Obaj macie dar odziedziczony po ojcu i z całą pewnością obaj bylibyście wspaniałymi hospodarami. W tym wypadku Vlad wyznaczył Ciebie swoim następcą, Mihnea i wiem, że postąpił słusznie. Ty Sorcier też zostaniesz kimś równie ważnym jak twój brat.- Dracula uśmiechnął się do nas i ruszył dalej.
- Mircza... Nazwany tak po zmarłym wuju, do którego wcale nie jest podobny. Ty też zajmiesz wysokie rangą stanowisko.- Wampir podchodził do każdego, witał się z nim i mówił mu kilka słów. Po jakimś czasie musieliśmy udać się do swoich obowiązków.
- Mihnea... Nie warto być z kimś tylko dlatego, że chce mu się zrobić przyjemność lub nie chce się go zranić. Zostaw Rose jeśli jest Ci z nią źle. Miałem w życiu trzy żony jednak najbardziej kochałem pierwszą. Druga była mariażem politycznym, trzecia też jednak ją również pokochałem. Nie marnuj sobie życia na małżeństwa bez miłości...
Tato?

środa, 25 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją czule.
- Musimy się zbierać. Zaraz będzie kolacja a ojciec zawsze się wkurza, kiedy później musimy tracić czas żeby coś zjeść.- Powiedziałem i wstałem z ławki po czym podałem jej ramię. Razem weszliśmy do jadalni po czym poprowadziłem Maybelline do stołu alf, przy którym odsunąłem dla niej krzesło.
- A co z Rose? Nie obrazi się?
- Nic. Nie interesuje mnie jej zdanie na temat tego z kim mam jeść kolację. W końcu mam zamiar z nią zerwać.- Powiedziałem po czym spojrzałem na ojca, który jak zwykle uśmiechał się do matki.
- Na co masz ochotę?- Zapytałem wisząc nad stołem z zamiarem podania jej wybranego dania.
<May?>

112 słów

Od Mihnei Cd Rose

Byłem wykończony i po prostu padałem z nóg. Wczoraj do północy siedziałem z ojcem analizując przebieg wszystkich wojen z ostatnich pięćdziesięciu lat, czego była cała masa bo jak się okazuje moja rodzina od wieków jest bardzo wojownicza. Podczas tych kilku godzin dogłębnie analizowaliśmy z ojcem wszystkie bitwy, szukaliśmy błędów i kreśliliśmy własne taktyki na wypadek podobnych sytuacji. Do tego kiedy wreszcie wróciłem do komnaty musiałem jeszcze przygotować referat na historię i biologię. Spać poszedłem dopiero o czwartej nad ranem. Myślałem, że będę mógł się spokojnie wyspać w końcu była sobota a nasza guwernantka się rozchorowała jednak nie dane mi to było ponieważ do mojej komnaty o szóstej rano wpadła Rose budząc mnie w dość brutalny sposób.
- Rose proszę Cię wyjdź. Jestem zmęczony, spałem niecałe dwie godziny a po południu mam trening.- Powiedziałem i zamknąłem za nią drzwi po czym wróciłem do łóżka. Ten związek zaczynał mi się już odbijać czkawką.
Rose?

Od Mihnei Cd May

Wyznanie May mnie zaskoczyło jednak gdzieś w głębi duszy liczyłem na to. Kiedy zaś suczka pocałowała mnie czułem się zupełnie inaczej niż z Rose. Z moją dziewczyną wszystko było jakieś sztywne, nienaturalne, powoli zaczynałem się w tym związku męczyć. Oddałem pocałunek May, nawet go pogłębiłem po czym przytuliłem ją do siebie. Serce łomotało mi w piersi jak szalone, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem.
- Maybelline... Myślę, że też Cię kocham.- Powiedziałem niemal szepcząc tuż nad jej uchem.
- A co z Rose?
- Owszem jesteśmy razem ale do niej nic nie czuję. Szczerze mówiąc to od jakiegoś czasu myślę żeby ten związek zakończyć. Źle mi z nią, jest nachalna i wpycha się wszędzie, nawet tam gdzie nie powinna. W zeszłym tygodniu siedziałem z ojcem do północy a później uczyłem się jeszcze do czwartej rano. Rose wpadła do mojej komnaty o szóstej rano właśnie wtedy kiedy wreszcie mogłem się wyspać bo pani Aaggio odwołała zajęcia ponieważ się rozchorowała. Od dobrego miesiąca wytrzymuje tylko i jedynie dzięki eliksirom Merlina. Rose chce wszędzie ze mną chodzić, nawet na oficjalne spotkania na które wstępu nie ma.- Powiedziałem pierwszy raz dając upust swej frustracji.
- A co na to twoi rodzice?
- Nie pochwalają związku mojego i Rose. Stwierdzili, że powinienem być z kimś kogo kocham a nie z kimś do kogo nie czuję nic.- Odparłem wciąż przytulając ją do siebie.
May?

wtorek, 24 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd Rose

Poszedłem na kolację, którą zjadłem bardzo szybko. Mama oczywiście cały czas szturchała mnie żebym zwolnił ale jakoś nie zdołałem tego zrobić a później oczywiście dostałem czkawkę. Musiałem wypić dwie szklanki wody, które wcale mi nie pomogły i dopiero jakaś ohydna mikstura Merlina zdołała mi pomóc. W międzyczasie rozmyślałem nad propozycją Rose. Może i nie była specjalnie ładna jednak taki pierwszy związek, tak na próbę można byłoby spróbować. W końcu ślubu brać nie będziemy, dziedziczką tronu też nie będzie nawet przez minutę. Po wyleczeniu się z czkawki poszedłem szukać Rose, którą znalazłem w ogrodzie.
- Myślę, że moglibyśmy spróbować być razem.- Mruknąłem tak, że ledwie było mnie słychać.
<Rose?>
107 słów

Od Mihnei Cd May

- Na razie głównie rozmawiamy o stylach walki, sposobach zarządzania wojskiem, rodzajach broni, sposobów jej użycia i wytwarzania. Tato obiecał, że jak skończymy rok to zacznie uczyć nas walki na miecze i strzelania z łuku.- Powiedziałem spoglądając na suczkę. W niedługim czasie dotarliśmy do jadalni. Maybelline od razu ruszyła w stronę stołu gamm. Odstawiłem jej krzesło tak żeby mogła na nim usiąść.
- Do zobaczenia.- Powiedziałem i ruszyłem w stronę stołu, przy którym już siedziała moja rodzina. Jak zawsze kolacja składała się z rozmaitych dań z różnych stron świata więc każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Zerknąłem na drugi koniec stołu gdzie Shibu i Mircza zajadali sushi a obok nich na talerzykach leżało Dango. Nasza japońska siostra rozwinęła w nim zamiłowanie do jej rodzimej kuchni. Ja postanowiłem zjeść Ardei umpluţi czyli papryki nadziewane mięsem i ryżem a na deser Papanaşi czyli rodzaj pączków, wykonanych ze słodkiego sera, jajek i kaszy manny, gotowanych lub smażonych i podawanych z syropem owocowym lub dżemem i śmietaną. Osobiście najbardziej lubiłem je jeść z syropem ale te z dżemem i śmietaną też były smaczne.
- Mihnea nie garb się.- Szepnęła mama spoglądając na mnie, na co tata zaśmiał się ukradkowo.
- Vlad ty też.- Rzuciła mama a tata jedynie cmoknął ją w policzek ku uciesze wszystkich w sali. Cała sfora kochała mamę, tatę z resztą też ale mamę bardziej.
<May?>
224 słowa

Od Mihneai Cd Rose

Trzeba było odrobić lekcję. Było ich całkiem sporo jednak odrobienie wszystkiego nie zajęło nam zbyt wiele czasu, tym bardziej, że tata obiecał po kolacji jeszcze z nami poćwiczyć.
- Sorcier o czym napisałeś referat na biologię?- Zapytałem spoglądając znad kartki, na której już od kilkunastu minut pisałem na temat cech charakterystycznych rylionów, które szczerze mówiąc od kiedy tata kupił Rascala bardzo mnie zainteresowały.
- O jednorożcach górskich. Wiesz, że Tartar czasem je mięso?- Zapytał kreśląc coś na swojej kartce. Nagle mój brat krzyknął coś ze złości.
- Mihnea jak ty to robisz, że pióro nigdy nie robi Ci kleksów?- Na to pytanie jedynie wzruszyłem ramionami. Sam nie wiedziałem. Wyszliśmy z komnaty kilkanaście minut później i mieliśmy iść właśnie na kolację.
- Porozmawiamy?- Zapytała czekająca na nas Rose.
- No dobrze, tylko trochę mi się spieszy...- Mruknąłem myśląc już o czekającej na mnie kolacji i burczącym brzuchu.
<Rose?>
147 słów

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

- Wszystko gra?- Zapytałem spoglądając na pyszczek suczki.
- Tak, chyba tak. Mówiłam coś? Krzyczałam może?- Zapytała rozglądając się zdezorientowana.
- Nie, nie krzyczałaś, po prostu skończyliśmy trening i mamy wolne.- Powiedziałem spoglądając na nią. Tak naprawdę niewiele czasu wolnego zostało, bo była już osiemnasta i trzeba było lecieć na kolację, później jeszcze szybka kąpiel i do łóżka, niestety mama wcześnie wyganiała nas spać.
- Może mógłbym odprowadzić Cie do jadalni na kolację? Tata i Sorcier już poszli więc nie muszę się spieszyć.- Uśmiechnąłem się po czym podałem Maybelline łapę żeby pomóc jej wstać. Byłem ciekawy czy się zgodzi, w końcu przecież była to raczej niecodzienna propozycja.
<May?>
107 słów

Od Mihnei Cd Rose

Pobawiliśmy się chwilę jednak nie długo, ponieważ przyszła guwernantka i trzeba było iść na lekcje. Szczerze mówiąc bardzo lubiłem się uczyć, mimo że Aaggio była bardzo wymagająca. Dzisiaj w planach mieliśmy całą masę języków w tym francuski, który uwielbiałem a także naukę gry na pianinie i skrzypcach.
-Mihnea twoja kolej.
- Je m'appelle Mihnea. J'ai deux mois. Mes parents sont Vlad et Elisabetha. J'ai beaucoup de frères et soeurs, douze frères et neuf soeurs. Dans le futur, je deviendrai un Alpha et un commandant de guerrier.- Powiedziałem i spojrzałem na nauczycielkę oczekując jej oceny.
- Brawo chłopcze.- Powiedziała i zaczęła pytać kolejne osoby. Kolejnym językiem był rumuński. Po wszystkich lekcjach wszyscy mieli wolne ale ja i Sorcier poszliśmy na dodatkowe lekcje z tatą. Na tych lekcjach nasz rodziciel przekazywał nam swoją wiedzę na temat sztuki wojennej i układania strategii, która miała zapewnić zwycięstwo. Uwielbiałem te godziny, które razem spędzaliśmy, ponieważ wtedy tato zajmował się wtedy tylko nami, nikim innym, papiery zawsze schodziły wtedy na dalszy plan. Mimo wszystko wszyscy kochaliśmy tatę, który zawsze starał się poświęcać nam jak najwięcej czasu. Wujek Wilk, tak samo jak wujek Gales i Krystian mówili, że od kiedy się urodziliśmy spędza mniej czasu przy papierach. W każdym razie tata był genialnym tatą.
<Rose?>
207 słów

niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Mihnei Cd May

Lekcje skończyły się kilkanaście minut temu a ja biegłem właśnie na trening z tatą. Nagle wpadłem na kogoś. Była to suczka, przygotowująca jakieś przemówienie. W momencie gdy się zderzyliśmy jej notatki rozsypały się. Szybko rzuciłem się do zbierania kartek. Po kilku minutach wszystkie kartki z powrotem były w łapach suczki.
- Cześć, jestem Mihnea.- Przywitałem się podając jej łapę.
- Jestem Maybelline.- Odparła suczka uśmiechając się.
- Co piszesz?- Zapytałem przyglądając się z zainteresowaniem jej notatkom. Wyglądały jak szkic jakiegoś przemówienia. Pomyślałem że tata nie obrazi się jeśli się trochę spóźnię. Przecież w końcu sam kazał mi poznawać nowe osoby i zaprzyjaźniać się z szczeniakami w moim wieku.
<May?>
108 słów nie mam pomysłu na to