Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 21. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 21. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Vlada Cd Shibu

Po tym jak Shibu uciekła po "ataku" Borva rozkazałem jednemu strażnikowi pilnować szczeniaków a ja sam pobiegłem za suczką. Znalazłem ją po kilkunastu minutach siedzącą nad strumieniem. Miała zaczerwienione oczy więc domyśliłem się, że płakała.
- Shibu... Coś Ci opowiem.- Powiedziałem siadając obok niej.
- Kiedyś miałem brata... Miał na imię Mircza, był ode mnie starszy o rok i to on był następcą tronu. Kiedy miałem dwa lata ćwiczyliśmy walkę na miecze. Wtedy mój brat... cóż miał ochotę przeprowadzić to bardziej realistycznie. Dobra powiem dosadniej chciał mnie zabić. Wtedy tego nie wiedziałem ale teraz już tak. Później jeszcze wiele razy się to zdarzało. Zawsze wtedy biegłem do infirmerii tak żeby nikt nie widział i prosiłem medyka, żeby szybko coś zrobił z tymi wszystkimi ranami. Ojcu zawsze wtedy wmawiałem, że się przewróciłem, albo miecz wyleciał mi z ręki. Uważał mnie za nieuka i kiepskiego wojownika aż do czasu gdy wygrałem mu kilka wojen. Któregoś dnia Mircza zginął. Wszyscy oczywiście byli tym załamani w szczególności nasz ojciec. W pierwszej chwili poczułem ulgę, ponieważ wiedziałem, że już nie muszę przed nikim kłamać i chronić brata. Później jednak zacząłem za nim tęsknić. I wciąż tęsknię mimo, że niedawno dowiedziałem się, że on cały czas usiłował mnie zabić. Mimo wszystko mu wybaczyłem. Wiem, że któregoś dnia twoja trauma minie. Nie stanie się to może jutro, pojutrze ale któregoś dnia się to stanie. Nic się nie stało, szczeniaki nie mają Ci za złe tego co zrobiłaś. Borvo już pewnie został zrugany za to co zrobił i jak do nich wrócisz to Cię przeprosi.- Powiedziałem i spojrzałem na suczkę, która nieco się rozchmurzyła.
- Chodź, wracamy do nich. Jestem na sto procent przekonany, że się o Ciebie martwią.- Dodałem i wyciągnąłem z kieszeni chusteczkę.
- Proszę. Otrzyj łzy.- Powiedziałem podając ją Shibu. Suczka kiwnęła głową i zaczęła ocierać łzy.
<Shibu?>
302 słowa

sobota, 21 kwietnia 2018

Od Shibu cd Vlada

No właśnie każdy zasługuje, na to aby żyć. Więc jakim prawem zabiłam mojego brata, który ledwo trzymał się na nogach. Siedziałam tak zamyślona słuchając basiora, jednak nic nie powiedziałam nawet wtedy kiedy między nami była cisza. Nie była ona jednak niezręczna, no dla mnie taka ne była. Po chwili z rozmyślań wytrącił mnie głos jednego z moich braci.
- Shibu pobawisz się z nami? - zadał pytanie czarny szczeniak. Niepewnie pokiwałam pyskiem na zgodę. Bałam się, jednak musiałam wreszcie żyć stadnie, a nie samotnie. Przecież ne byłam już samotniczką, teraz muszę tylko wygrać z traumą.
- Czemu nie Mihnea-kun. - powiedziałam wstając z ziemi. Przed ruszeniem spojrzała jedynie na ojca, jednak jego uśmiech dodał mi trochę więcej pewności.
- Co powiesz na berka? - spytał ten drugi, chyba miał na imię Hern czy jakoś tak. Nie wdziałam przeszkód, więc szybko zaczęłam uciekać. Ganialiśmy się tak dobre dziesięć minut, a na moim pysku powoli rósł uśmiech i to nie udawany, a szczery. Jedna wszystko co dobre kiedyś się kończy, tak więc moja dobra zabawa też musiała zaznać końca. W pewnym momencie jeden ze szczeniaków, zamiast lekko mnie trącić dla zabawy się na mnie rzucił. Jednak mi od razu przypomniało się dawne stado. Szybko go z siebie zrzuciłam przygwarzdzając do ziemie. Mało brakowało, a bym go rozszarpała. W ostatnim momencie oprzytomniałam i z paniką w oczach go pościłam. Chciałam być teraz jak najdalej od nich wszystkich. Nie patrząc więc na nikogo ruszyłam przed siebie w krzaki. Zawiodłam Vlada, po co ja się na to zgadzałam. Ta trauma nigdy mnie nie opuści, będę chciała zabić każdego, kto będzie zbyt blisko. Nawet jeżeli będzie to jedynie dla zabawy. Zatrzymałam się dopiero przy jednym z wielu leśnych strumyczków, a z moich łez pociekły łzy. Słone krople z mojego pyska cicho zlatywały i łączyły się ze słodkim nurtem strumyka.
- Jjj-ja prawie go zabiłam. - powiedziałam do siebie cała roztrzęsiona. Przy innych mogę udawać silną, jednak wcale taka nie byłam. W środku bałam się samej siebie.
- Jestem mordercą. - dodałam kiedy mniej się trzęsłam. Po chwili takiego siedzenia usłyszałam jak ktoś mnie woła, a dokładniej Vlad. Cicho zaszczekałam, aby wiedział gdzie jestem.

< Vlad-san?>

357 słów

Od Vlada Cd Shibu

- Przeszłaś coś bardzo strasznego, coś czego nie powinien przechodzić żaden szczeniak. To co się stało było niezwykle okrutnym i zapewne będzie Cię to boleć przez bardzo długi czas. Nie będę Ci radził, żebyś o tym nie myślała bo tak się nie da. Jednak musisz wiedzieć, że nie miałaś innego wyboru, każdy z nas chce żyć.- Powiedziałem cicho, tak żeby nikt oprócz Shibu nie mógł mnie usłyszeć. W tym samym momencie zobaczyłem jak Mihnea i Hern siłowali się. W pewnym momencie starszy z szczeniaków złapał młodszego za głowę.
- Mihnea puść brata!- Krzyknąłem, tak żeby obaj mnie słyszeli. Czarny szczeniak błyskawicznie puścił szarego i obaj pobiegli w kierunku zarośli, gdzie pochowały się inne młode.
- Szczenięta bawiąc się w ten sposób przygotowują się do przyszłego życia i zawodu. Cześć z nich może zostanie wojownikami, inni łowcami. To wszystko jest zapisane w naszej naturze. Wierzę, że któregoś dnia przełamiesz swoją traumę, w końcu tutaj nie musisz walczyć o swoje życie. Obiecałem Ci w końcu kiedy cię przygarnąłem, że niczego Ci tutaj nie zabraknie.- Powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej. Po kilku minutach ciszy podbiegły do nas szczeniaki i spojrzały na Shibu.
- Shibu pobawisz się z nami?- Zapytał Mihnea szczerząc się do siostry.
<Shibu?>
202 słowa

Od Shibu cd Vlada

Trochę dziwne się tu czułam. Nikt nie walczył o własne przeżycie, a wręcz przeciwnie. Wszyscy pomagali sobie nawzajem. Kompletnie tego nie rozumiałam, jak można aż tak sobie ufać. Siedziałam właśnie pod drzewem i obserwowałam moje przybrane rodzeństwo. Bawili się jak to szczeniaki, jednak wystarczyło by ugryźć parę centymetrów dalej, albo mocnej zacisnąć szczęki i już by było po rodzeństwie. Ale nie oni to nazywali zabawą, kiedy dla mnie tak wyglądała szansa na dostanie imienia i szansy bycia członkinią mojej sfory. Kiedy tak ich obserwowałam usłyszałam, jak ktoś idzie w moją stronę.
- Coś Cię gryzie?- spytał mój przybrany ojciec. Spojrzałam więc na niego. Był on wilkiem, w dodatku alfą tego stada. Przygarnął mnie i nazwał własną córką, przygarną morderczynie. Przez chwile zaskrzliły mi się oczy, jednak powstrzymałam łzy. Nie mogłam przy nim płakać, po prostu nie i tyle.
- Nic takiego Vlad-san - odpowiedziałam znowu patrząc na moje rodzeństwo. - Zastanawiam się tylko, jak możecie nazywać to zabawą. - powiedziałam wskazując na bawiące się szczeniaki. Nie zwracałam zbytnio uwagi kto dokładnie tam się szamocze. Jak na razie jedynie Vlad wiedział o moim dawnym życiu. Obiecał jednak, że nikomu nie powie i jak na razie dotrzymał tajemnicy. Conajmnjej tak mi wiadomo.
- Onii-san Gomen'nasai - powiedziałam cicho, tak że tylko Vlad był w stanie mnie usłyszeć. Mówiąc to zamknęłam oczy. Często przepraszałm mojego brata, który stracił życie przeze mnie i zawsze robiłam to w moim ojczystym języku.

< Vlad-san?>

236 słowa

Od Vlada

Papiery mi się skończyły, zajęć momentalnie ubyło, nie wiem z jakiego powodu. Postanowiłem, że ten dzień od rana aż do wieczora spędzę z rodziną. Nie obchodziły mnie obowiązki, które przez ten czas mogły się na piętrzyć bo po pierwsze wiedziałem, że szybko je nadrobię a po drugie rodzina jest ważniejsza. Z samego rana wybrałem się z szczeniakami na spacer. Szybko przerodził się on jednak w dziką zabawę. Po tym jak doszliśmy do ogrodów maluchy rozpierzchły się po nim bawiąc się w chowanego. Nagle dostrzegłem, że Shibu, którą niedawno adoptowaliśmy siedzi sama pod drzewem, tak jakby coś ją gryzło. Podszedłem o niej i usiadłem obok.
- Coś Cię gryzie?- Zapytałem spoglądając na nią.
<Shibu?>

112 słów