Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 44. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 44. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lipca 2018

Od Vlada CD Luna

Ta rozmowa zdecydowanie była dziwna. Tym bardziej, że miałem wrażenie, że Luna wymyślała tematy na poczekaniu.
- Ja muszę iść.- Powiedziałem po czym ruszyłem w stronę swojej komnaty. Po drodze wstąpiłem jeszcze do jadalni gdzie zebrała się już cała masa mieszkańców zamku w oczekiwaniu na kolację. Przy głównym stole siedziała już większa część mojej rodziny, nie było jedynie Morgany i Malaganta jednak oni już od dłuższego czasu jedli posiłki w swojej pracowni, z której wychodzili jedynie po zioła i wodę ze Źródła. Po chwili namysłu ruszyłem do stołu i zająłem miejsce pomiędzy Mihneą a pustym krzesłem. Dawniej zasiadała na nim Elisabetha ale po jej śmierci pozostało puste. Szybko zjadłem kolację składającą się z chleba i jakiegoś mięsa. Po kolacji poszedłem do swojej komnaty gdzie szybko wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka żeby poczytać. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Podszedłem do nich a kiedy je otworzyłem zobaczyłem Lunę.
-Potrzebujesz czegoś?- Zapytałem spoglądając na nią.
<Luna?>

Od Luny Cd Vlad

- Mam pytanie, czy to dobrze że nasza sfora jest tak duża? - szybko coś wymyśliłam.
- Wady są takie, że jeżeli sfora jest duża to i jest dużo do roboty, a zalety są takie, że wtedy sfora szybko się rozwija. - Vlad trochę się zdziwił.
- A w co opłaca się angażować gdy ma się sforę? - wymyślałam tematy rozmowy.
- Trzeba po pierwsze zadbać o jedzenie i domy dla swoich podannych. Jak królestwo będzie coraz większe można zawierać sojusze i uczestniczyć w wojnach. - odpowiedział patrząc na mnie z zdziwieniem i ciekawością.
- Czemu się oto pytasz? - dodał.
- Bo jestem tego ciekawa. - szybko odpowiedziałam uśmiechając się.
<Vlad?>

sobota, 30 czerwca 2018

Od Vlada Cd Luna

Cały dzień biegałem po zamku usiłując załatwiać szereg dyplomatycznych lub państwowych spraw, które nie mogły czekać do następnego dnia. Niestety goszcząc u siebie całą masę kandydatów na zięciów po prostu się wysiada. Jak się okazało moja najstarsza córka była całkiem niezłą partią. Nie zamierzałem jednak naciskać na nią i zmuszać do małżeństwa, miałem nadzieję, że znajdzie kogoś, kogo pokocha i będą szczęśliwi. Kiedy właśnie szedłem zerknąć co u niej trafiłem na Lunę.
- Hej! Czy teraz masz czas na rozmowę?
- Tak.- Mruknąłem mając nadzieję, że im szybciej z nią porozmawiam tym szybciej da mi spokój. Nagle znikąd pojawił się mój wnuk.
- Dziadku...- Zaczął ale kiedy zobaczył Lunę zamilknął.
- No Ty to nie masz nawet minimalnych szans. Jesteś dla Vlada zbyt nijaka, nawet ja bym Cię nie chciał.(bonusik od Izayi z pozdrowieniami) A z tobą Vlad pogadam, jak znajdziesz chwilę. - Powiedział po czym pomachał nam na pożegnanie i zniknął za rogiem.
- No więc o czym chciałaś porozmawiać?- Zapytałem nieco zirytowany.
<Luna?>

Od Luny Cd Vlad

Vlad niestety nie zgodził się na rozmowę. Rozejrzałam się jeszcze po korytarzu i wybrałam się na spacer. Spacer odbywał się w lesie, przez co byłam gryzonia przez komary, ale zbytnio się tym nie przejmowałam. Po kilku minutach, w oddali usłyszałam szum wody, jakby przez las przepływała rzeka. Po kolejnych kilku minutach dotarłam na małą polanę, przez którą rzeczywiście przepływała rzeka. Odpoczęłam trochę nad rzeką i powoli wracałam do zamku. Wracając nazbierałam trochę ziół. Gdy dotarłam na zamkowy korytarz, rozejrzałem się dookoła i zobaczyłam Vlada.
- Hej! Czy teraz masz czas na rozmowę? - w mgnieniu oka pojawiłam się przed Vladem.
- Tak. - Vlad nie wyglądał na zadowolonego.
<Vlad?>

piątek, 29 czerwca 2018

Od Vlada Cd Luna

Życie lubi dawać w kość. Wojna wyczerpała kraj tak bardzo, że musiałem solidnie się namęczyć żeby przywrócić normalne funkcjonowanie a i tak wciąż było mnóstwo roboty. Tereny przyłączone do kraju po wygranej były w złej kondycji, Mehmed wcale o nie nie dbał. Znowu wróciłem do mojego zwyczaju pracy ponad siły, z którego zrezygnowałem ponad dwa lata temu, czego z jednej strony wymagała sytuacja a z drugiej po prostu praca odciągała mnie od myślenia o Elisabethcie. Jedynym problemem, który wynikał z sytuacji w której już od dłuższego czasu spałem po trzy, cztery godziny na dobę było to, że czasem zdarzało mi się przysnąć w niezbyt odpowiednim momencie. Do tego jeszcze cały czas ktoś czegoś ode mnie chciał, co szczerze mówiąc bardzo przeszkadzało mi w projekcie nowej organizacji królestwa, która bardzo ułatwiłaby mi kontrolę nad tak dużym obszarem. Wyszedłem właśnie z gabinetu żeby zanieść cały stos papierów do przejrzenia Syriuszowi ponieważ sam już ledwie dostrzegałem litery, a wszystkie fragmenty dopisane drobnym druczkiem były na tyle ważne że wolałem oddać część roboty przyjacielowi niż ściągnąć jakieś kłopoty na kraj. W tym właśnie momencie papiery rozleciały się a obok pojawiła się Luna, która pomogła mi zbierać papiery.
- Wybacz jednak jestem strasznie zajęty i nie mogę rozmawiać.- Powiedziałem po czym odszedłem w stronę gabinetu Syriusza.
<Luna?>

Od Luny

Chodziłam po mojej komnacie bez celu. Nie miałam co robić, w skrócie nudziłam się. Patrzyłam na łóżko i na półki z książkami. Zaglądałam do okna zobaczyć co się dzieje na dziedzińcu. Pomyślałam o o moich znajomych z sfory. Przypomniał mi się Vlad. Na samą myśl o nim zrobiłam głupkowaty uśmiech. Chciałam z nim porozmawiać, ale nie byłam tego pewna. Po chwili namysłu wyszłam na korytarz. Rozejrzałam się po okolicy i się uśmiechnęłam. Nagle usłyszałam jakiś hałas. Popatrzyłam w lewo i zobaczyłam jak dla Vlada rozsypują się papiery.
- Hej Vladziu! - uśmiechnęłam się do basiora.
- Cześć. - mruknął.
- Pomóc ci? - spytałam się patrząc na rozwalony stos kartek.
- Tak. - po czym szybko zabrałam się do układania papierów.
<Vladziu?>