Czyli trafiłem na tą suczkę, która już zabujała się w Galesie, Wilku i Krystiania. A Krystek dał jej kosza całkiem niedawno. Dziwnie to wyglądało, tak jakby leciała na każdego kto nawinie się jej pod łapę. Oj źle to wyglądało i stanowczo nie chciałbym mieć takiej żony. No niestety przez moją głupotę pobiegłem za nią.
- Tak. Bardzo, ja cię kocham, ja ci ufam, ja chcę z tobą żyć. - Zna mnie ile? Niecałe dwa tygodnie, zamieniła ze mną co najwyżej kilka słów i już?
- Ja naprawdę cię kocham, zrobię wszystko żeby założyć rodzinę. To byłoby takie piękne. Proszę, grzecznie tak ładnie proszę.- Czy tak nie zachowują się szczeniaki?
- Luna ja nigdy z tobą nie będę. Zrób coś ze swoim życiem i nie zachowuj się jak szczeniak.- Powiedziałem. Wiedziałem, ze to było brutalne jednak taka była prawda. Luna zachowywała się jakby wciąż była szczeniakiem.
<Luna?>
145 słów
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 20. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 20. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 kwietnia 2018
Od Luny Cd Syriusz
- Czy mam próbować i poświęcać moją psychikę? - zapytałam się głupkowato.
- Mów co hczesz mi powiedzieć. - Syriusz był na mnie wściekły.
- Kocham cię. I jeszcze jedno wiem co odpowiesz, więc nie mów tego. I tak już dzisiaj dużo cierpiałam. Część. - i odeszłam. Wiem, na początku źle zrobiłam. Ale ja mu ufam, i tak bardzo go kocham.
- Czekaj! - basior pobiegł za mną.
- Na prawdę? Ty mnie kochasz? - był bardzo zdziwiony.
- Tak. Bardzo, ja cię kocham, ja ci ufam, ja chcę z tobą żyć. - popatrzyłam na niego z nadzieją.
- Proszę. - dodałam po chwili ciszy, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Jesteś miła i towarzyska, ale... - wiedziałam co powie.
- Ja naprawdę cię kocham, zrobię wszystko żeby założyć rodzinę. To byłoby takie piękne. Proszę, grzecznie tak ładnie proszę. - miałam nadal opuszczony łeb.
<Syriusz?>
146 słów
- Mów co hczesz mi powiedzieć. - Syriusz był na mnie wściekły.
- Kocham cię. I jeszcze jedno wiem co odpowiesz, więc nie mów tego. I tak już dzisiaj dużo cierpiałam. Część. - i odeszłam. Wiem, na początku źle zrobiłam. Ale ja mu ufam, i tak bardzo go kocham.
- Czekaj! - basior pobiegł za mną.
- Na prawdę? Ty mnie kochasz? - był bardzo zdziwiony.
- Tak. Bardzo, ja cię kocham, ja ci ufam, ja chcę z tobą żyć. - popatrzyłam na niego z nadzieją.
- Proszę. - dodałam po chwili ciszy, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Jesteś miła i towarzyska, ale... - wiedziałam co powie.
- Ja naprawdę cię kocham, zrobię wszystko żeby założyć rodzinę. To byłoby takie piękne. Proszę, grzecznie tak ładnie proszę. - miałam nadal opuszczony łeb.
<Syriusz?>
146 słów
Od Syriusza Cd Luna
Że co proszę? Lunia? Munia? Znamy się mniej niż pięć minut a ona już ni wyjeżdża z swoimi prywatnymi ksywkami?
- Ja już muszę iść. Papiery na mnie czekają.- Powiedziałem i ruszyłem w stronę przydzielonego mi gabinetu. Przez kolejne kilka tygodni Luna chodziła za mną niemal dosłownie wszędzie. Nie podobało mi się to zbytnio jednak no cóż. Nie miałem zamiaru być niemiły, wiec odpowiadałem na jej pytania i prowadziłem w miarę rozsądną konwersację. W końcu jednak miałem już tego dość, kiedy spotkałem ją czatującą przed salą spotkań tuż po dość wnerwiającym spotkaniu.
- Luna czy jest jakaś konkretna przyczyna tego, że cały czas za mną chodzisz?
<Luna?>
106 słów
- Ja już muszę iść. Papiery na mnie czekają.- Powiedziałem i ruszyłem w stronę przydzielonego mi gabinetu. Przez kolejne kilka tygodni Luna chodziła za mną niemal dosłownie wszędzie. Nie podobało mi się to zbytnio jednak no cóż. Nie miałem zamiaru być niemiły, wiec odpowiadałem na jej pytania i prowadziłem w miarę rozsądną konwersację. W końcu jednak miałem już tego dość, kiedy spotkałem ją czatującą przed salą spotkań tuż po dość wnerwiającym spotkaniu.
- Luna czy jest jakaś konkretna przyczyna tego, że cały czas za mną chodzisz?
<Luna?>
106 słów
piątek, 20 kwietnia 2018
Od Luny
Biegłam jak szalona przez korytarz. Kiedy tak galopowała nie zauważyłam innych. Nagle zza zakrętu wyskoczył, szybko biegnący pies. Zachowałam, jednak on nie. Upadłam i poturlałam się prawie do schodów. Gdyby nie pewien basior, który właśnie przechodził obok, stała by się tragedia. Zatrzymał mnie i podał łapę żeby bezpiecznie mogłam wstać.
- Dzień dobry, nic się nie stało? - zapytał patrząc na mnie z troską.
- Dzień dobry, jestem Luna. Nie, nic się nie stało. - wstałam i przywitałam się.
- Ja mam na imię Syriusz. - samiec wydawał się na miłego i z chęcią do pracy.
- Syriusz? Jesteś tu od niedawna czy już trochę tu jesteś? Wcześniej cię nie widziałam. - popatrzyłam na niego od łap, po same czubki uszu.
- Tak. A pani?
- Ja tu jestem kilka miesięcy. I jeszcze jedno, jeśli chcesz mów na mnie Lunia, albo Munia. - rozmowa z nim bardzo mi się podobała. Widać było że jest dobrze wychowany.
<Syriusz?>
- Dzień dobry, nic się nie stało? - zapytał patrząc na mnie z troską.
- Dzień dobry, jestem Luna. Nie, nic się nie stało. - wstałam i przywitałam się.
- Ja mam na imię Syriusz. - samiec wydawał się na miłego i z chęcią do pracy.
- Syriusz? Jesteś tu od niedawna czy już trochę tu jesteś? Wcześniej cię nie widziałam. - popatrzyłam na niego od łap, po same czubki uszu.
- Tak. A pani?
- Ja tu jestem kilka miesięcy. I jeszcze jedno, jeśli chcesz mów na mnie Lunia, albo Munia. - rozmowa z nim bardzo mi się podobała. Widać było że jest dobrze wychowany.
<Syriusz?>
156 słów
Subskrybuj:
Posty (Atom)