Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 14. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wątek 14. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 kwietnia 2018

Od Rin CD Vlada

Nie mam pojęcia ile czasu byliśmy w podróży. Często stawaliśmy, bo ciągły szybki bieg czasami przerastał mojego towarzysza. Pewnie to była wina jego zastałych mięśni. Jeżeli jedynym twoim dystansem do pokonania jest alkowa-pokój to chcąc nie chcąc, tracisz formę. Jednak postoje nie trwały długo, najdłuższy chyba miał długoścl pięciu minut, a na samym końcu nawet całkowicie zanikły. Nie rozmawialiśmy między sobą, zresztą o czym niby mielibyśmy rozmawiać? I o przeszłości źle, i o przyszłości źle.
Po jakiś kilku godzinach ujrzeliśmy zarysy zamku, wstąpiła w nas jakaś nowa siła.
- Możesz poczekać chwilę przed komnatą, zanim do niej wejdziesz? Chciałabym zbudować napięcie... - zapytałam, gdy już stanęliśmy przed brama główną. Spojrzałam na basiora. Pokiwał głową. Wtedy uświadomiłam sobie, że w końcu to jest brat króla. Czy powinnam mówić zwrotami grzecznościowymi? No owszem, pomogłam mu uciec, u sułana byłam niemalże na równi z nim, ale jednak teraz wszystko wraca do normy... Potrząsnęłam głową. Moje myśli szły w idiotycznym kierunku. Otworzyłam drzwi, a potem szybko udałam się wraz z Radu pod salę, w której powinien przebywać Vlad. Spojrzałam na strażników.
- Król jest w środku? - zapytałam, a jeden ze stojących psów pokiwał głową. Zapukałam kilka razy, czyli tak jak miałam w zwyczaju. Usłyszałam krótkie "Wejść", więc otworzyłam drzwi i stanęłam przed Vladem. Ukłoniłam się umiarkowanie.
- Królu, melduję, iż moja misja zakończyła się powodzeniem. Wszystkie informacje zawarłam w liście. Dodatkowo, mój drugi cel również zakończył się sukcesem - zaczęłam zanim Vlad zdążył cokolwiek powiedzieć. Popatrzyłam na niego. W jego oczach pojawiło się nieme pytanie. - Radu II? Prosimy do środka, panie - zawołałam z radosnym uśmiechem na twarzy. Cudne uczucie wiedzieć, że coś się zrobiło dobrze. Tymczasem, basior wszedł do sali.


<Vlad?>


279 słów

Od Vlada Cd Rin

Wieści, które przynieśli posłowie od Rin Kagamine z jednej strony ucieszyły mnie a z drugiej zasiały niepokój. Od razu rozkazałem wzmocnienie obrony granic południowej i zachodniej. Niestety kilka dni później posłowie, którzy zostali uwolnieni przez Mehmeda przynieśli wiadomość, że sułtan zamierza przybyć do nas na uroczysty bal. Wieści te tak mnie rozsierdziły że kilka wazonów musiało rozprysnąć się w drobny mak. Oczywiście musiałem rozkazać przygotować bal z nadzieją, że może jednak uda się zażegnać  wiszące nad nami ryzyko wojny. Wszystko zostało przygotowane i sułtan pojawił się na moim dworze, ku niezadowoleniu większości mieszkańców Wołoszczyzny. Elisabetha nie mogła wziąć udziału w balu, ponieważ zbliżał się już czas jej rozwiązania. Mehmed tańczył z chyba każdą przedstawicielką płci pięknej na jaką natrafił obmacując je bez przerwy. Kiedy zaś prosił do tańca którąś z moich córek siedziałem na swoim miejscu przyglądając się temu i zaciskając dłonie na krawędzi stołu. Kilka razy przestałem panować nad amuletem i przemieniłem się w człowieka czego całe szczęście nikt nie zauważył. Nagle muzyka ucichła a Mehmed stanął przede mną szczerząc się bezczelnie.
- Vlad chciałbym zaproponować Ci pewien układ. Zaniecham działań wojennych przeciwko twojemu państwu jednak pod pewnymi warunkami. Po pierwsze co roku przesyłać mi będziecie dziesięć tysięcy monet. Po drugie co roku razem z haraczem przysyłał mi będziesz pięciuset chłopców jak rekrutów do moich janczarów. Po trzecie wreszcie oddasz mi jako zakładników swoich dwóch najstarszych synów i wszystkie córki. Obiecuję znaleźć im odpowiednich mężów.- Mehmed uśmiechnął się przebiegle i przyjął wyzywającą pozę. W sali zrobiło się niezwykle cicho. Moje dzieci momentalnie stanęły za moim krzesłem i przyglądały się zaistniałej sytuacji. Powoli wstałem i spojrzałem w oczy sułtana.
- Jeśli myślisz, że jestem tak nieczuły, że będę oddawał Ci moich poddanych to jesteś niezwykłym głupcem. Nie dostaniesz ani jednego Wołoskiego dziecka, nie dostaniesz ani złamanej monety, nie dostaniesz żadnego z moich synów ani żadnej z moich córek. Nie dam Ci nic. A jeśli spróbujesz sam sobie wziąć coś co pochodzi z mojej ziemi to dostaniesz jedynie krew. Krew swoją i swoich żołnierzy. Jeśli będzie trzeba oddam życie w obronie mojego kraju. A teraz się stąd wynoś!- Krzyknąłem i uderzyłem pięścią w stół. Mehmed przeraził się, odwrócił się na pięcie i uciekł z sali balowej.
- Co teraz ojcze?- Zapytała Morgana kładąc mi dłoń na ramieniu.
- Teraz będziemy mieli wojnę...- Mruknąłem i opadłem ciężko na krzesło.
Rin?
387 słów

piątek, 27 kwietnia 2018

Od Rin CD Vlada

Wpatrywałam się wyczekująco w Radu, on za to wyglądał jakby bił się z myślami. Serio? Wykorzystywanie seksualne ma być lepsze niż powrót do rodziny. Nagle drzwi za mną się otworzyły, a przez nie weszły jakieś psy. Nie wiedziałam kim oni są, wydawali się znajomi, ale wolałam nie ryzykować.
- Masz trzydzieści sekund, decyduj się! Teraz albo nigdy! - syknęłam ponaglająco. Radu spojrzał na mnie, po czym kiwnął głową. Tymczasem te psy zatrzymały się przed nami.
- Sułtan jest w komnacie? - spytał jeden z nich, szary, z piwnymi oczami, trzymający jakiś worek. Pokiwałam głową i czym prędzej wyjaśniłam, że nikt nie może teraz tam wejść. Nie dlatego, że się martwiłam czy coś... Po prostu im dłużej sułtan będzie spał, tym bardziej szczegółowo omówię plan ucieczki do domu - Mamy dla niego okup, za posłów z Wallachia Dogs - wzdrygnęłam się. Czułam, że nie kłamią, kto by coś takiego na poczekaniu wymyślił. W dodatku wyglądali na zmartwionych. Czyżby byli posłani od Vlada?
- Czekajcie pięć minut! - krzyknęłam, wpadłam jak błyskawica do swojego pokoiku, który był mi przydzielony, porwałam jakiś skrawek papieru i szybko na nim nabazgrałam wiadomość dla króla.
"Królu Vladzie,
U mnie wszystko w porządku, nie masz potrzeby się martwić. Cel misji osiągnięty. "Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny". Atak od zachodu twierdzy, a zarazem od tyłu, przynajmniej takie ją mi znane wiadomości. Wrócę najpóźniej pojutrze, postawiłam sobie dodatkowy cel. Mam nadzieję, że z rezultatów będziesz zadowolony, Panie.
Hatsune Miray
Rin K."
Odrzuciłam długopis. Nie miałam najmniejszej ilości czasu by zastanowić się nad treścią. Nie oddawałam wiadomości jasno... Mimo wszystko nie mogłam ryzykować. Powróciłam szybko do posłów z okupem. 
- Oddajcie to królowi Vladowi, powiedźcie, że są to wieści z dworu Mehmeda - mówiłam cicho, praktycznie szeptałam szybko chowając liścik do jednej z kieszeni torby przytroczonej do pasa. - Zostawcie to tutaj, przekażemy jak sułtan się obudzi - dodałam nieco głośniej. Szary z piwnymi oczami kiwnął głową i wraz ze swoim kolegą najspokojniej w świecie wyszedł z pałacu. Rozejrzałam się. Po chwili złapałam Radu za ramię i wyszłam z nim na dziedziniec. 
- Dobra, plan jest taki. Jutro, wieczorem, wyruszamy. Zależy kto z nas będzie musiał iść do tej głupiej alkowy, ja albo ty. Bo wątpię by tutaj były jakieś inne nałożnice. W każdym razie, wykpimy się czymkolwiek, nawet najmniej wiarygodnym i uciekniemy, zgoda? - przedstawiłam swoją wersję wydarzeń.
- Zgoda - odpowiedział Radu. Uśmiechnęłam się. Czułam, że pierwszy raz coś w życiu idzie po mojej myśli.
(chamski i leniwy time skip o dwadzieścia cztery godziny xd)
Przebieg wydarzeń był dokładnie taki - znowu sułtan wezwał nas oboje do alkowy, ale wymyśliliśmy przebiegły sposób upicia go, tak więc, nie tylko udało mi się ochronić moje dziewictwo, ale i udało się nam wymknąć z pałacu niezauważeni. Gdy mieliśmy wychodzić Radu nagle przystanął. Zaczął wpatrywać się w mury pałacu.
- Stało się coś? -spytałam podchodząc do niego.
- Po prostu... Spędziłem tu trochę czasu, może nie za przyjemnego, ale jednak. Chyba potrzebuję trochę czasu, by przygotować się na spotkanie z rodzeństwem i ojcem oraz matką - odrzekł. Rozumiałam go. Dałam tu tyle czasu ile potrzebował. Ale nie minęło nawet pięć minut, a Radu się odwrócił - Dobra, wyruszamy - powiedział zdecydowanym tonem. Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu i dołączyłam do truchtającego wilka.

<Vlad?>

531 słów

czwartek, 26 kwietnia 2018

Od Vlada Cd Rin

Miałem już dosyć ciągłej bezczynności i oczekiwania na ruch Mehmeda. Postanowiłem go uprzedzić i zebrać wojska. Z wszystkich zakątków królestwa przybyli na dwór wojownicy. Po tym jak wszyscy zgromadzili się w jednym miejscu okazało się że dysponujemy pięcioma legionami piechoty, ośmioma tysiącami ciężkiej jazdy, sześcioma jazdy lekkiej i pięcioma tysiącami łuczników. Do tego Gales, Krystian i Wilk zebrali specjalnie dla mnie najbardziej zdesperowanych mieszkańców królestwa, którym Mehmed odebrał wszystko. Większość z nich nie była profesjonalnymi wojownikami, jednak byli pojętni i szybko się uczyli. Swój oddział nazwali Draculami, synami smoka, co mnie poruszyło.
- Jesteśmy gotowi panie. Jeśli ten tłusty wieprz wyciągnie łapę po nasz dom to ją straci.- Powiedział jednoręki Cyryl. Mimo tego dość poważnego i kłopotliwego defektu był jednym najlepszych w oddziale. Wilk znalazł go wiszącego na drzewie, tuż po tym jak Cyryl próbował się powiesić. Całe szczęście jednoręki ma twardy kark i przeżył.
<Rin?>
145 słów

Od Rin CD Vlada

Przymknęłam oczy. Ostatni raz powtórzyłam wszystkie kroki i wypowiedzi jakich użyję. Serce zaczęło mi ciężko bić, mam wrażenie, że z wielkim trudem otworzyłam dwuskrzydłowe drzwi. Po raz pierwszy w życiu weszłam gdzieś tam bardzo się stresując. Zamykając drzwi rozglądnęłam się po komnacie. Było ciemno, jedynym źródłem światła było jedno okno, w dodatku przyciemniane. Chwilę mi zajęło zanim moje oczy przyzwyczaiły się do panującego wokoło mroku. To co zobaczyłam, wprawiło mnie jednocześnie w osłupienie i lekkie nawet oburzenie i zażenowanie. Pod oknem stał nie kto inny jak Radu, obok niego Mehmed. Ale serio?
- Hatsune, widzę, że do nas dotarłaś! - powiedział zachwycony wręcz sułtan, chociaż nie udało mu się ukryć lekkiej odrazy, która zresztą zawsze była obecna w jego tonie głosu. - Proszę, rozgość się, tutaj jest wszystko co do życia potrzebne - ta, jasne. Chcąc jak najbardziej oddać rolę uraczonej dzieweczki usiadłam na swoim miejscu, które było nie gdzie indziej, a obok samego sułtana. Ale mam dzisiaj szczęście, nieprawdaż? Starałam się nie odsunąć, kiedy Mehmed z prędkością światła usiadł obok mnie i przywołał Radu by zajął miejsce po jego prawej stronie. Czarny wilk wziął szklankę i nalał sobie do niej chyba ćwierć butelki whisky. Wypił praktycznie na dwa razy. Dolał sobie, wypił i powtarzał te dwie czynności jeszcze z dwa razy. Okej, czyli mam do czynienia z maniakiem przyjemności, który jednocześnie jest uzależniony od wszelkiego rodzaju trunków. W sumie, pewnie jest teraz będzie opowiadał o swoich planach i nie planach, jak to zwykle robią pijani. Wątpię by miał tak mocną głowę, by mógł się oprzeć butelce whisky. Znowu wpadłam na bardzo szalony pomysł... Nie mogę nic na to poradzić.
- Powiedź mi Panie, jak to robisz, że nikt cię nie atakuje? - zaczęłam niepewnie, ale potem słowa same zaczęły płynąć. Sułtan najpierw popatrzył na mnie ze zdziwieniem, ale potem odwrócił głowę i uśmiechnął się lekko.
- Taktyka leży w zaskoczeniu! Mam dwa oddziały zmilitaryzowanych wojowników i dwa oddziały łuczników - zaczął śmiać się histerycznie, tak nagle, że aż podskoczyłam. Zauważyłam, że Radu także zadrżał pod wpływem tego strasznego śmiechu - Zawsze atakuje od tyłu i od wschodu twierdzy. W ten sposób zaganiam ich w kozi róg, bo nie mają gdzie uciec - znowu ten śmiech - Teraz planuję atakować tego, jak mu tam, Vlada III?
Nastawiłam uszy, Radu zresztą także. I znowu ta sama sytuacja - on chce się wysłowić, ale trącam go za plecami sułtana łapą. Kręcę głową gdy popatrzył na mnie.
- On nawet się się zorientuje, z której strony oberwał! Teraz będzie inaczej! Od tyłu i zachodu! - dobra, Rin, zapamiętaj od zachodu i od tyłu, na zachodzie i na tyły twierdzy trzeba ustawić wojska. Nagle usłyszałam głośnie ziewnięcie i zorientowałam się, że sułtan po prostu... zasnął? To byłoby zbyt piękne by było prawdziwe.
- Ekhem, Panie? - Radu odezwał się w sumie po raz drugi, ale nie była to znów jakaś wybitnie długa wypowiedź.
- Nie budź! - syknęłam cicho - Muszę ci coś powiedzieć - dodałam, chcąc jak najszybciej wyjawić mu cel mojej podróży. Radu II przewrócił oczami i poszedł za mną. Wychodzi ze mną z komnaty. Odwracam się w jego stronę. - Tak więc no, zacznijmy się od tego, że nie nazywam się Hatsune Miray. Mam na imię Rin Kagamine i jestem tu z misją. Muszę wytropić czy sułtan Mehmed szykuje się do wojny czy nie. Jak widać, mam już jasną odpowiedź, nawet na tyle szczegółową, by wojska mojego władcy wygrały. Ale nie wracam. Postawiłam sobie dodatkowy cel - widzę, że ci tutaj ciężko. Nie zaprzeczaj, jest to wypisane w twoich oczach. Postanowiłam przyprowadzić cię to twojego domu. Do twojego prawdziwego domu, które znajduje się w Wallachia Dogs. Zajmuję tam posadę skrytobójczyni i szpiega. Tak więc, Radu II, czy wrócisz ze mną do stada, w którym czeka na ciebie twój brat Vlad III, twój ojciec i matka oraz wiele innych członków rodziny?

<Vlad?>

639 słów

Od Vlada Cd Rin

Byłem wściekły. Wszystko waliło mi się na głowę wliczając w to wszelkie akcje dyplomatyczne, sprawy finansowe a nawet fragmenty zamku. Trzeba było przeprowadzić gruntowny remont kilkunastu sypialni wschodniego skrzydła, które czasy swojej świetności miał już dawno za sobą. Do tego jeszcze kilku mieszkańców rozchorowało się z nieznanego powodu i mimo że nikt jeszcze z tego świata nie zeszedł zaczęto przebąkiwać o epidemii. Poza tym Mehmed uwięził moich posłów i groził, że albo sczezną w lochu albo odeśle mi ich głowy zatknięte na pale. Oczywiście od razu wysłałem zaufanych ludzi z okupem. Nie mogłem pozwolić żeby, któremukolwiek posłowi stała się krzywda. Ciekawiło mnie jak radzi sobie Rin...
<Rin?>
107 słow

Od Rin CD Vlada

Ponownie stanęłam przed obliczem sułtana. Robiło się to już nudne, teraz on wstanie, zacznie coś mówić na temat tego jaki to on jest wspaniały... Chyba już wolałam znosić to wszystko inne co mnie spotkało. Chętnie bym stąd wyszła, ale, no cóż, moja misja sama się nie wykona. Patrzyłam znudzonym wzrokiem na wnętrze komnaty, bo wcześniej nie miałam nawet ochoty, nie mówiąc o czasie, dokładniej się jej przyjrzeć. Było tu mniej zdobień i innych niepotrzebnych rzeczy niż na korytarzu, ale nadal było tego dużo. Brązowawe ściany, miejscami wpadające w kremowy i lekki pomarańcz, przykrywała złota ozdoba, wijąca się po prawie całej długości ściany.
- Moja droga Hatsune Miray, mam nadzieję, że Radu ze szczegółami ci wszystko opowiedział... - z zamyślenia wyrwał mnie głos sułtana. Popatrzyłam na niego, zaraz potem na jego oblubieńca. Otwierał już usta, by coś powiedzieć, ale skąd miałam wiedzieć CO on dokładnie chce powiedzieć?
- Tak, oczywiście - odpowiedziałam szybko za niego. Aż mi się zrobiło smutno z powodu brata Vlada. Nie tylko siedzi tutaj, nie ma kontaktu w rodziną, w najgorszym wypadku codzienne musi chodzić do alkowy, w dodatku biedak w ogóle nie może się odezwać.
- Doskonale! Tak więc, Hatsune, widzimy się wieczorem w mojej komnacie. Muszę cię zapoznać z panującymi tam zasadami - wytrzeszczyłam oczy. Jakim cudem!? - To nie jest prośba, tylko rozkaz - dodał, jakby widział moją niechęć - Wyprowadzić - kiwnął głową na strażników. Tak jakbym chciała tu zostawać dłużej. Szybko, bez niczyjej pomocy, wyszłam z komnaty. Oddychałam ciężko i sfrustrowana walnęłam pięścią w jedną ze ścian.
- Co ci ta ściana zrobiła? - usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam głowę. Przede mną stała Elif, we własnej osobie. Niosła jakiś kosz z płótnami i patrzyła na mnie życzliwie.
- Mam dzisiaj wieczorem zjawić się w alkowie... - zaczęłam niepewnie. Przez ułamek sekundy zdawało mi się, że widzę cień współczucia w oczach wadery. Może to było tylko złudzenie, ale miałam prawie pewność, że tutejszej służbie nie żyje się lekko.
- Musisz się przegotować. Masz szczęście - ostatnie zdanie wypowiedziała cicho, uprzednio nerwowo się rozglądając. Przekrzywiłam lekko głowę, myśląc nad tym, jak osoba w moim położeniu może mieć szczęście. Już miałam zaprotestować, ale Elif odstawiła kosz to najbliższej sali i zaprowadziła mnie do jakiegoś pokoju. Siedziały tam trzy osoby, które dziergały, układały i krytykowały jakieś ubrania. - Ja znikam, one już cię uszykują. - Wadera wyszła z pokoiku wcześniej klepiąc mnie lekko po ramieniu. Westchnęłam i pomyślałam o Radu, któremu obiecałam wszystko wytłumaczyć. Niechętnie oddałam się w ręce tych trzech kompletnie mi obcych osób. Wiedziałam, że opór na nic, zresztą mam udawać uległą dwórkę, więc jawny bunt nie przysporzy mi wiarygodności.
(nieoczekiwane przewinięcie czasu o tak zwane "godzinę później)
Stojąc w jakimś powłóczystym stroju, nie rozumiem, jak one mogły uznawać go za praktyczny, przed komnatą sułtana rozmyślałam jak odpowiadać na nawet najbardziej chamskie odzywki. Wymyślałam tysiące alternatywnych biegów wydarzeń i starałam się wymyślać, co robić by jakimś cudem uniknąć wykorzystana mnie samej do jakiś działań (#Specjalnie nie mówię jasno). Cóż, teraz mój los zależy tylko i wyłącznie ode mnie.

<Vlad?>

495 słów

środa, 25 kwietnia 2018

Od Vlada Cd Rin

Od jakiegoś czasu plotki z dworu Mehmeda przychodziły coraz częściej. Powoli zaczynałem tracić nadzieję, że jednak jakimś cudem okażą się nieprawdziwe, tym bardziej, że przychodziły z różnych źródeł. Chociaż tak naprawdę powoli zaczynałem zastanawiać się czy to nie Mehmed po prostu nie robi tego żeby wykończyć mnie nerwowo, w końcu wie jak zawsze trzymaliśmy się z Radu. Mirczy brat nigdy specjalnie nie obchodził jednak dla mnie Radu był naprawdę ważny, w końcu przecież był moim młodszym bratem. Źle to wyglądało a ja z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się wściekałem. Spokój miałem jedynie w swojej komnacie albo w krypcie Draculi gdzie od jakiegoś czasu zacząłem szukać rad.
<Rin?>

108 słów

Od Rin CD Vlada

Drzwi do głównej komnaty zamknęły się, a ja dalej stałam jak słup soli i nie zamierzałam ruszyć się nawet na pół metra. Mehmed znów usiadł na swoim miejscu i zaczął przypatrywać mi się uważnie.
- Coś mi się wydaje, że nie jesteś jedną z tych, tak zwanych... łatwych - uparcie milczałam wpatrując się w prawie białe oczy sułtana - Przedstawię ci kogoś, co dowiedzie, że nikt, ale to nikt, nie pozostanie długo w takim nastawieniu w jakim ty teraz jesteś. Radu? Proszę cię bardzo, podejdź! - na dźwięk tego imienia drgnęłam. Radu? Radu II? Brat Vlada? Plotki się potwierdziły? Współczułam, nie tylko Vladowi i jego ojcu, ale także Radu, właśnie jemu. Mimo, iż go nie znałam, z opisów Vlada wynika, że te wszystkie plotki ranią ich serce. Miałam cichą nadzieję, że Radu II nie robi tego z własnej woli. Może ktoś go zmusił? Szantażował?
- Radu, poznaj Hatsune Miray, proszę opowiedz jej, jakie to wspaniałe uczucie korzystać z mojej komnaty - powiedział Mehmed teatralnie przeciągają niektóre głoski i zwracając uwagę na to, by wypowiedź brzmiała efektywnie. Mam wrażenie, że nie wyszło. Radu II już chciał się odezwać, ale nagle wpadłam na zbyt szalony pomysł, żeby mógł się on udać, ale nie mogłam nic poradzić, zanim zastanowiłam się nad sensem, słowa same wypłynęły i z gardła.
- Za pozwoleniem Panie - ostatnie słowo wyplułam niczym truciznę, ale starałam się za wszelką cenę ukryć ten niesmak - ale wolałabym, by Radu opowiadał mi o tutejszych... zwyczajach na osobności. Mam wrażenie, że będę czuła się trochę niezręcznie będą tutaj z dwoma osobami... - powiedziałam jak najbardziej uroczym i przekonywującym głosem na jaki było mnie stać. Uśmiechnęłam się dla dodatkowego efektu. Złowieszczy blask błękitnych tęczówek sułtana przyćmiło przez chwilę ogromne zdziwienie. Przez chwilę patrzył się na mnie z osłupieniem, ale w końcu kiwnął głową i machnął łapą. Wyszłam z sali, Radu chwilę po mnie. Nie odwracałam się, by zobaczyć co on tam robi, miałam wrażenie, nie chciałam tego widzieć. Dodatkowo oszołomiła mnie ta łatwość w manipulowaniu sułtanem... Widać, że nie grzeszy inteligencją. Odwróciłam się do brata Vlada.
- Tak, więc... - zaczął ale znowu przerwałam. Ostatnią rzeczą jaką miałam ochotę słyszeć, była opowieść co się wyprawia w alkowie Mehmeda
- Nie jestem tutaj by słuchać takich opowieści, mimo, iż wszystko na to wskazuje - mówiłam cicho, nigdy nie wiadomo, kto kryje się za najbliższym skrętem...
- To po co tu jesteś? - zapytał Radu dokładnie mierząc mnie wzrokiem
- Powiem ci, ale nie tutaj i nie teraz. Po tym spotkaniu z sułtanem, za pałacem. Ściany mają uszy... - powiedziałam i skinęłam głową. Potem, razem z wilkiem wróciłam do głównej komnaty Mehmeda. Istniało dziesięć procent szans, że nas słyszał, że podsłuchiwał, ale te dziewięćdziesiąt pozostałych procentów i dosyć tandetny sposób myślenia sułtana dawały mi wręcz pewność, że na coś tak przebiegłego nie wpadł.

<Vlad?>

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Od Vlada Cd Rin

Nerwy wciąż nie dawały mi spokoju. Zamartwiałem się na śmierć o Rin Kagamine jednak postanowiłem, że nie wypiję ani łyka whisky więcej. Postanowiłem powypełniać trochę papierów jednak ręce tak bardzo mi się trzęsły, że pióro robiło co kawałek wielkie kleksy. W końcu po kilkunastu minutach łażenia w tę i z powrotem wyszedłem z gabinety z nadzieją, że nie wydeptałem dziury w podłodze. Przeszedłem przez korytarz i skierowałem się w stronę ogrodu. Wszędzie panowała nienaturalna cisza, tak jakby wszyscy wstrzymali oddech i oczekiwali na wieści z Imperium Osmańskiego.
- Panie... Mamy pewien problem z plotkami...
- Co?
- Ponoć twój brat panie... Ponoć od jakiegoś tygodnia twój brat i sułtan nie opuszczają alkowy Mehmeda...- Powiedział służący i natychmiast skulił się w sobie.
- Cholera...- Warknąłem i uderzyłem pięścią w ścianę. Byłem wściekły.
<Rin?>
131 słów

Od Rin CD Vlada

Hmm, dwór sułtana owszem był okazały, ale nie dorównywał murom mojego domu. I nie mówię tego dlatego, że chce tylko obniżyć trochę wartość sułtana, tylko na serio tak uważam. Te wszystkie wzory na ścianach, suficie i podłodze, to wszystko było moim skromnym zdaniem trochę przesadzone. Kolory były w ogóle nie stonowane, dawały po oczach, a wyróżniające się rzeczy w ogóle nie powinny mieć miejsca. Nie jestem znowu jakąś ekspertką, ale nawet głupi by to zauważył. Szłam właśnie jakimś wielce przystrojonym korytarzem. Wodziłam wzrokiem po wilkach i psach. Wszyscy wydawali  się smutni... Było to widać w ich oczach, mimo, iż starali się uśmiechać. Zauważyłam, że jedna samica, prawdopodobnie służka, przypatrywała się mi. Po chwili podeszłam.
- Nie widziałam cię... Jeżeli jesteś nowa musisz iść do sułtana... Poczekaj przed drzwiami dopóki służba nie powie ci, że możesz wejść- mówiła niepewnie i cicho, jakby się bała, że ktoś ją usłyszy - Jestem Elif, jakbyś potrzebowała wskazówek do znajdziesz mnie najczęściej na tym korytarzu. - dodała nieco odważniej
- Hatsune Miray - miałam dziwne wrażenie, że mogę jej ufać, i że będzie bardzo pomocna. Skinęłam głową i stanęłam tuż przed progiem. Szary jak popiół pies bez słowa wszedł do sułtana, powiedział parę słów i dał mi znak, że mogę wejść. Stanęłam przed Mehmedem. Był to średniego wzrostu wilk, jednakże wyższy ode mnie. Sierść miał czarną jak noc, niekiedy z szarymi refleksami, co było zapewne adekwatne do jego charakteru. Miał również przenikliwe niebieskoszare oczy, w których płonęła żądza władzy i przyjemności. Patrzyłam śmiało w te okrutne ślepia. Miałam niezachwiane wrażenie, że ten osobnik jest winien śmierci wielu stworzeń. Sługa stojący obok mnie trącił mnie lekko w ramię. Odwróciłam głowę.
- Uklęknij przed władcą - syknął przez zaciśnięte zęby. Fuknęłam. Zgodzę się na kłamstwa, natrętnego sułtana i życie w tym jaskrawym miejscu, ale nie będę klękać przed moim wrogiem. Poniekąd mam wyczytać czy Mehmed szykuje się do wojny czy nie. Oddawanie mu czci odczytywałam jako zdradę króla pod którego rozkazami aktualnie się znajduję. Odwróciłam głowę ponownie do sułtana.
- Jesteś zapewne ta nowa, nieprawdaż? Jak się zwiesz?- jego głos z wierzchu był miły i przyjemny, ale jakby się doszukiwać szczegółów, brzmiała tam odraza i zimno.
- Tak, oczekuję przyjęcia mnie na twój dwór jako dwórkę. Rodzice nazwali mnie Hatsune Miray - mówiłam bez zbędnych ozdobników, chłodno i bez uczuć. Najwyraźniej oburzyłam tym sługę, jak i sułtana, który w końcu podniósł się ze swojego siedzenia. Podszedł do mnie, uniósł łapę i wykonał ten znany wszystkim doskonale gest lekkiego pchnięcia brody do góry. Starałam się wykrzesać z siebie jak najwięcej zuchwałości, chciałam pokazać, że nie jestem takim byle jakim śmieciem, którego z łatwością można zaciągnąć po nocach do komnaty i jeszcze potem będzie się z tego cieszyć.
- Jesteś nowa, więc tym razem ci wybaczę. Ale następnym razem mów do mnie "Panie", "sułtanie" czy "władco", zrozumiano? - odezwał się. Nie odpowiedziałam - Masz charakterek. Lubię takie. Wyjdź - zwrócił się do sługi - Chce sam z nią zostać z naszą uroczą Hatsune Miray - lekko się cofnął, jednak nadal pozostawał w bardzo niebezpiecznej odległości. Byłam przygotowana na natychmiastowe rzucenie się na mnie. Widać Vlad miał stuprocentową rację. Mehmed nie próżnował, nawet jak znał kogoś trzy minuty.

<Vlad? Z grubej rury od razu, co tam mi szkodzi >

528 słów

Od Vlada Cd Rin

To był stanowczo zły pomysł. Nie powinienem był wysyłać Rin na dwór Mehmeda, nie powinienem był wysyłać nikogo żeby szpiegował sułtana. Kto normalny ryzykuje życie swoich poddanych tylko po to żeby dowiedzieć się czy wojna będzie czy jej nie będzie? Jeśli ma być to nawet jeśli nie wyślę szpiegów żeby się tego dowiedzieli. W końcu jest powiedzenie: "Chcesz pokoju, szykuj się do wojny". Zawsze powinniśmy być przygotowani. Chociaż z drugiej strony lepiej wiedzieć o wszystkim wcześniej. Miałem już dość bicia się z własnymi myślami więc zrobiłem coś czego nigdy nie robiłem: otworzyłem swój kredens, który odpowiednio wcześniej został wypełniony alkoholem. Nalałem sobie trochę whisky do szklanki i wypiłem jednym haustem. Zdecydowanie za dużo się denerwuję.
<Rin?>
115 słów

Od Rin CD Vlada

- Zrobię co w mojej mocy, Panie - skinęłam głową i wyszłam z sali. Tyle spraw do ogarnięcia i przemyślenia... Natrętnym sułtanem się raczej nie przejmowałam, bardziej martwiło mnie to, jak odnajdę tego owego Radu II. Przecież nie podejdę do jakiegoś wilka i nie powiem "Cześć, przybywam z innej krainy, muszę odszukać Radu II, inaczej moja misja pójdzie na marne.". Muszę wymyślić jakiś fortel... Tylko właśnie, jaki? Zadręczona tymi rozmyślaniami dotarłam do mojej komnaty, gdzie rzuciłam się na miękki materac i ukryłam twarz w poduszce. Musiałam dobrze pożegnać się z tym miejscem, w końcu nie wiadomo kiedy tutaj wrócę i w jakich okolicznościach. Po chwili wstałam i rozejrzałam się po pokoju. Wiem, że to trochę przesadzone, ale dla kogoś takiego jak ja, ponowne rozstanie z domem to podwójna udręka. Jednak mimo wszystko, dobro królestwa i ubezpieczenie na wypadek wojny jest ważniejsze niż moje samopoczucie. Otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz, potem przed bramę główną. Jeżeli chciałam dotrzeć przed zmrokiem na dwór sułtana to muszę się pospieszyć.
Nie wierzyłam w swoje szczęście, ledwie uszłam dwieście metrów, a tu już usłyszałam stukot kół jakiegoś wozu. Odwróciłam głowę. Owy wóz jechał właśnie w moją stronę. Wskoczyłam na pokład.
- Czy szanowny pan zechce mnie podwieźć na dwór sułtana? - powiedziałam najsłodszym głosem, na jaki było mnie stać i uśmiechnęłam się najszerzej jak umiałam.
- Masz szczęście, mała, właśnie tam jadę. - odpowiedział kierowca tonem obojętnym, ale można go odebrać jako oschły i zimny. Wzruszyłam ramionami i usiałam. Znowu naszły mnie wątpliwości dotyczące mojego zadania. Czy aby jestem wystarczająco wyszkolona? Nie wiem. Mam opracowane wszystkie szczegóły, ale wszystko zaskoczyć mnie może w ogóle. Fałszywe imię? Wymyślone. Sposób w jaki spławię sułtana? Wymyślony. Wszystko jest tak pięknie i różowo.
- Mała, jesteśmy na miejscu. - usłyszałam burkliwy głos kierowcy. Odezwał się pierwszy raz odkąd wsiadłam na powóz. Im dłużej rozmyślałam na temat dźwięku tego głosu, tym bardziej dochodziłam do wniosku, iz jest on wielce nieprzyjemny.
- Dzięki - mruknęłam pod nosem i zostawiłam skromną zapłatę, w końcu, jak na jego gościnność to było aż nadto. Woźnica nic nie odpowiedział. Przewróciłam oczami i stanęłam przed głównymi drzwiami na dwór sułtana. Weszłam po pięciu schodkach i już chciałam wejść przed wielkie, dwuskrzydłowe drzwi, lecz kto mnie zatrzymał.
- Gdzie to się wybierasz? - zapytał wilk, który najprawdopodobniej był strażnikiem
- Do środka, jestem nową dwórką - szybko skłamałam. Nie lubiłam kłamać, ale to było zło konieczne. Widać, że strażnik nie wierzył mi do końca na słowo, ale w końcu mnie puścił. 
Dobra, rozpoczynam swoją pierwszą, poważną misję. 

<Vlad?>

420 słów

sobota, 21 kwietnia 2018

Od Vlada Cd Rin

- Nie mogę Ci zbyt wiele powiedzieć ponieważ sam niewiele wiem. Strażnicy zauważyli jakieś dziwne zjawiska na terytorium naszych sąsiadów, które wyglądają jak przygotowania do wojny. Niestety obawiamy się jej, ponieważ Mehmed jest żądny władzy, sławy i chwały a pokonanie nas niewątpliwie by mu jej przysporzyło. Wolę wiedzieć wcześniej o ewentualnym ataku.- Powiedziałem spoglądając na nią. Wcześniejsze wypadki związane z tym państwem nie raz już mówiły, że przezorny zawsze jest ubezpieczony.
- Zostań tam dopóki nie upewnisz się, że Mehmed coś planuje, myślę, że powinnaś skupić się właśnie na osobie władcy, ale uważaj ponoć lubi często znajdować sobie kochanki. Nie chciałbym, żeby coś stało się komukolwiek z mojego stada. Przy okazji rozejrzyj się za wilkiem, którego zwą Radu II. Myślę, że mógłby Ci pomóc. Jeśli go znajdziesz spróbuj namówić go żeby wrócił z tobą.-  Poprosiłem spoglądając na nią. Tęskniłem za bratem, ale wszyscy uznali go już za zmarłego. Niestety plotki głosiły, że mój młodszy braciszek został kochankiem sułtana. Nie wiedziałem czy to prawda, jednak miałem nadzieję, że kłamstwo. Z resztą czy tylko ja? Ojciec już i tak rozpaczał po śmierci Mirczy a strata Radu, którego bardzo kochał była dla niego bolesna a te plotki dosłownie rozrywały mu serce. Miałem nadzieję, że jeśli mój brat wróci do domu plotki ucichną a ojciec nie będzie już tak cierpiał.
<Rin?>
216 słów

Od Rin CD Vlada

- Potrzebujemy kogoś, kto przeniknie na dwór sułtana imperium osmańskiego i dowie się o jego planach. Nie jest to zadanie łatwe ani bezpieczne jednak konieczne. Nie chcę nikogo z was zmuszać do podjęcia się tego zadania jednak ktoś musi to zrobić. Czy ktoś z was chce podjąć się szpiegowania na dworze sułtana Mehmeda II? - zapytał Vlad oficjalnym tonem. Zapadła cisza, trochę dłuższa, niż chciałabym, żeby była.
- Ja - orzekłam w końcu zanim ktokolwiek pomyślał o wydobyciu z siebie głosu. Misja była bardzo... obiecująca. A poza tym w końcu chciałam się na coś przydać, a nie spędzać czas tylko i wyłącznie na polowaniu, spacerowaniu i spaniu. 
- Jesteś pewna Rin? - odpowiedział Vlad patrząc na mnie uważnym wzrokiem, jednak w jego oczach widniała obawa i pewien rodzaj strachu. Odetchnęłam głęboko i uśmiechnęłam się w stylu "Gdybym nie była, to bym nic nie mówiła". Pokiwałam głową dla dodatkowego potwierdzenia. - Dobrze, możecie nas zostawić? - Król zwrócił się do innych szpiegów. Wszyscy wyszli. - Kiedy będziesz gotowa wyjechać, Rin? - zapytał basior
- Jestem gotowa chociażby dzisiaj, muszę tylko prosić Cię, Panie, o dokładne wyjaśnienie na czym ma polegać moja misja. - odrzekłam, skinęłam głową i po chwili znów popatrzyłam na Vlada. Potrzebowałam wielu informacji. Musiałam wiedzieć czego w pierwszej linii mam wypatrywać i kogo przede wszystkim szpiegować, a także ile mam pozostać na dworze.

<Vlad?>

225 słów

Od Vlada Cd Rin

Wróciłem do komnaty ale nie mogłem w niej usiedzieć zbyt długo. Elisabetha jak zawsze gdzieś wybyła, prawdopodobnie spacerowała z naszymi dziećmi po zamku. W końcu miała na głowie siedemnaście szczeniaków młodszych niż rok i sześć, które ten rok już ukończyły a oprócz tego dwanaście było w drodze. W końcu po kilku minutach leżenie na łóżku wstałem i ruszyłem do roboty. Niestety po pewnym czasie roboty stajemy się pracoholikami. Ruszyłem do gabinetu z nadzieją, że moje papiery znowu zaczęły się mnożyć (od jakiegoś czasu przestały). Nagle przybiegł do mnie jeden z strażników z informacją o jakichś dziwnych zdarzeniach na dworze Mehmeda II.
- Wezwijcie mi szpiegów.- Powiedziałem i udałem się do sali tronowej. Szpiedzy szybko zjawili się przede mną.
- Potrzebujemy kogoś, kto przeniknie na dwór sułtana imperium osmańskiego i dowie się o jego planach. Nie jest to zadanie łatwe ani bezpieczne jednak konieczne. Nie chcę nikogo z was zmuszać do podjęcia się tego zadania jednak ktoś musi to zrobić. Czy ktoś z was chce podjąć się szpiegowania na dworze sułtana Mehmeda II?
<Rin?>
173 słowa

wtorek, 17 kwietnia 2018

Od Rin Kagamine CD Vlada

To nagłe spotkanie stawiło mnie w trochę niezręcznej sytuacji. Wyobraźcie sobie obrazek - ja, przy zabitej i prawie rozczłonkowanej łanią, kucam sobie z całą szyją i pyskiem uwalanym krwią, i do tego przed królem i władcą, który dosłownie trzyma w łapach mój los. Szybko poderwałam się do siadu.
- Właśnie spożywałam swój pierwszy posiłek w tym miejscu, a potem miałam zamiar udać się do swojej komnaty, Panie. - zamilkłam obmyślając następną część wypowiedzi - Wybacz mi, za mój wygląd, nie spodziewałam się naszego ponownego spotkania, królu - Vlad uśmiechnął się dobrodusznie. Hmm, to ponownie stawia go w bardzo dobrym świetle, przynajmniej moim zdaniem, ale założę się, że znajdzie się kilku mieszkańców, którzy podzieliliby moje zdanie. Większość władców zapewne teraz kazałaby iść szybko do jakiegoś zbiornika wodnego, by zmyć z siebie te dowody zbrodni.
- Nie masz potrzeby przepraszać, w końcu nie mogłaś przewidzieć tego, że znów na siebie wpadniemy. - powiedział basior (pierwsze zdanie, jakie Vlad wypowiedział w moich opowiadaniach). Uśmiechnęłam się - Miło się gadało, ale niestety, muszę wracać do mojej papierkowej roboty, a ta piętrzy się niewyobrażalnie szybko - skinęłam głową i grzecznie pożegnałam się z basiorem. On zrobił to samo i po chwili udał się w stronę zamku. Ja skierowałam się w stronę mojej komnaty, by rzeczywiście trochę się odświeżyć i odpocząć.

<Vlad?>

215 słów


poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Od Vlada CD Rin Kagamine

Sprawy w sforze powoli się normowały, chociaż dyplomacją wciąż kulała. Mimo braku czasu zawsze starałem się chociaż na kilka minut wyrwać się z zamku i pospacerować  oczywiście puki jeszcze mam na to czas. Ponoć rodzicielstwo to wyczyn ekstremalny połączony z pracą na pełny etat. Jak na razie adoptowałem już sześć szczeniaków i szczerze mówiąc przy żadnym nie czułem się jakbym pracował na pełny etat. Więcej roboty  było przy wypełnianiu papierów. Codzienne spacery pomagały mi się odprężyć i wyłączyć myślenie na chociaż kilkanaście minut. Niestety czasem zdarzało się że w mój samotny spacer bez ostrzeżenia pakowała się jakaś osoba. Tym razem znowu wpadłem na Rin.
- Co porabiasz?- Zapytałem chcąc zacząć jakąś rozmowę.
<Rin?>

113 słów

Od Rin Kagamine CD Vlada

- Nie, ale dziękuję za troskę - zatrzymałam się. Czy jako pełnoprawny członek sfory powinnam mówić "Panie" albo "Królu"? Nigdy nie miałam doświadczenia w takich sprawach, a podczas, tej no, prezentacji? W sensie kiedy mnie przyjmowali, to zazwyczaj potakiwałam, albo przeczyłam ruchem głowy, więc cóż... - Panie - dodałam po chwilowym namyśle. Uznałam, że trzeba odnosić się z jednak maksymalnym szacunkiem. Basior skinął głową, pożegnał się ze mną i odszedł w swoją stronę. Ja natomiast ponownie wciągnęłam głośno powietrze, jednocześnie wdychając zapach zwierzyny. Niedawno biegała, więc jej zapach rozprzestrzeniał się w promieniu kilkudziesięciu metrów, najpewniej. Cicho podążyłam za zapachem, sprytnie omijając najsuchsze gałązki. gdy w pobliżu zobaczyłam kremowobeżową łanię, uśmiech sam wpełzł mi na usta. Nie jadałam wiele od praktycznie kilku miesięcy, więc widok takiego czegoś napawał mnie szczęściem, że w końcu zjem coś konkretnego. Kopytny najprawdopodobniej albo nie zwracał na mnie uwagi, albo w ogóle mnie nie zauważył, bo bez zbędnych przedłużań i bez przeszkód chwilę potem wbiłam zęby w delikatną skórę zwierzęcia, sprawiając, że po prostu się udusiło własną krwią. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że cała moja szyja i pysk pokryte były warstwą czerwonego płynu, bo jadłam aż tak zachłannie, jakby to był mój ostatni posiłek w życiu. 

<Vlad?>

(nwm czy powinnam to robić) 200 słów

Od Vlada Cd Rin Kagamine

Spacerowałem sobie spokojnie po terenach sfory. Wszystko było świetnie, ptaszki śpiewały, słońce grzało przyjemnie i ogólnie było świetnie. Sfora tętniła życiem i rozrastała się z każdym dniem. Za dokładnie dwa dni miały przyjść młode moje i Elisabethy a oprócz nich jeszcze szczenięta Peachy Woman i Coryntha. Z tego co wiedziałem nie tylko nas czekał przypływ młodych. Nagle w oddali dostrzegłem waderę. Była nowa w stadzie, przyjęta zaledwie kilka dni wcześniej. Postanowiłem podejść do niej i sprawdzić czy czegoś nie potrzebuje. Oczywiście nie skradałem się specjalnie ani nie zachowywałem cicho toteż nie zdziwiło mnie że któraś gałązka nagle pękła.
- Witaj potrzebujesz czegoś?- Zapytałem.
<Rin?>

104 słowa + 50 monet i pkt. doświadczenia (Luxe, Pratique)