piątek, 11 maja 2018

Od Rin CD Chucka

Przytłoczona swoimi emocjami zaczynałam powoli tracić wyczucie czasu. Chodziłam w kółko po komnacie, nie za bardzo wiedząc co mam ze sobą zrobić. Obecnie nie miałam nic do roboty, nie opuszczałam komnaty, bo nie miałam na to najmniejszej ochoty. Gdy w końcu mój wzrok padł na czarno-biały zegar ścienny oprzytomniałam. W tym zamyśleniu kompletnie zapomniałam o tym, że przecież jeszcze dzisiaj trzeba zjeść obiad. Szybko zbiegłam do jadalni i nałożyłam sobie na talerz kompletnie losowych produktów, które jednak były sprawdzone i wiedziałam, że mi smakują. Rozglądnęłam się w poszukiwaniu wolnego miejsca, lecz prawie wszystko było już zajęte. No cóż, po prostu poszłam przed siebie i chwilę później zobaczyłam całkowicie wolny stolik, jedynie z jednym psem siedzącym przy nim. Usiadłam naprzeciwko niego. Moment później pies przywitał się, a przynajmniej tak mi się zdawało.
- My się chyba jeszcze nie znamy - odezwałam się, gdy przegryzłam pierwsze kęsy obiadu - Rin Kagamine - przedstawiłam się pierwsza, dosłownie w przerwie między gryzami. Popatrzyłam na psa i dałam mu tyle czasu ile potrzebował, by połknąć to, co akurat miał w gardle.
- Chuck - odpowiedział krótko, zwięźle i na temat. Kiwnęłam głową i w kilka minut później zaczęłam kończyć swój posiłek. Owy Chuck również, nawet trochę przede mną. Po drodze do wyjścia z jadalni rozmawialiśmy chwilę, a gdy już stanęłam za progiem chwilę podumałam i doszłam do wniosku, że na razie nie mam ochoty wracać do komnaty.
- Nie mam nic do roboty, więc może... nie wiem, może się gdzieś przejdziemy? Mogę ci pokazać niektóre ciekawe miejsca, których być może jeszcze nie widziałeś - powiedziałam odwracając się do Chucka.

<Chuck?>

264 słów

czwartek, 10 maja 2018

Wyrzucenie

Dnia dzisiejszego Luna oraz Rose Princess zostają wydalone z bloga za notoryczne łamanie regulaminu. Ponowne dołączenie będzie możliwe po upływie czterech tygodni oraz wykazaniu chęci poprawy i współpracy z administracją. 
Znalezione obrazy dla zapytania black german shepherd
Znalezione obrazy dla zapytania white wolf puppy
Administracja w składzie
Alfy Vlad i Elisabetha
Dziedzic Alf Mihnea
Bety Syriusz i Edith
Gamma Peachy Woman
Delta Amane
Książęca para Mircza i Shibu

środa, 9 maja 2018

Od Chucka

Od czasu dołączenia do sfory czułem się samotny. Próbowałem rozmawiać z innymi, ale zawsze kiedy się z nimi witałem odpowiadali tak:
- Dzień dobry. Przepraszam, nie mam czasu na rozmowy. - i najczęściej szli w swoją stronę, a nie wyglądali na czymś zajętych. Otworzyłem drzwi do swojej komnaty i upadłem na duże łóżko.
- Nie tak wyobrażałem sobie życie na tym zamku. - wzdychałem myśląc o moim starym domu. Niestety nie mogę już tam wrócić. Popatrzyłem na zegarek.
- Co?! Już pół do piątej?! - wskazówki pokazywały dokładnie te godzinę. Jak piorun pobiegłem do jadalni. Na szczęście była nie daleko. Nałożyłem sobie trochę ziemniaków i aż trzy piersi z kurczaka. Usiadłem do stolika i zacząłem jeść spóźniony obiad. Wtedy dosiadł do mnie jeden z członków sfory.
- Cześć! - przywitałem się z nadzieją, że nie będzie zajęty/a jedzeniem. Moja wymowa brzmiała dziwnie, bo akurat zajadałem się ziemniakami.
<Ktoś?>
147 słów

Od Mirczy Cd Shibu

- W takim razie nie ma na co czekać.- Powiedziałem i trzymając Shibu za dłoń ruszyliśmy szukać ojca. Po drodze mijaliśmy wojowników, jednych czyszczących miecze, innych zajmujących się pomocą w opatrywaniu ran kolegów. W ciągu zaledwie kilkunastu dni wojny nasza armia rozrosła się do czterystu pięćdziesięciu tysięcy. Było to dużo, zwłaszcza, że startowaliśmy z czterdziestoma tysiącami. Wołoszczyzny nie było po prostu stać na więcej. Teraz Imperium Osmańskie chyliło się ku upadkowi a nasz kraj zyskiwał coraz więcej. W końcu dotarliśmy do namiotu ojca, który całe szczęście znajdował się w nim i grał w szachy z Mihneą.
- Ojcze chcielibyśmy Ci coś powiedzieć...- Zacząłem spoglądając w złote oczy ojca.
<Shibu?>

108 słów

wtorek, 8 maja 2018

Chuck

Imię: Mimo, że jest to sprawa oczywista, po spotkaniu z nim może na taką nie wyglądać. Zapytasz go "Jak masz na imię?", a on odpowie "Czemu hrabina urodziła czarnego kurczaka?". Dlaczego akurat tak? Bo pierwsze litery tych słów tworzą jego imię. Po jego wypowiedzi zapytasz pewnie "Co?". Tym razem odpowie prościej. "Mów mi Chuck".
Skróty: Chuck ma wiele przezwisk. Raz nazywają go Chuck Norris, innym razem po prostu Norris. Gdzie indziej powiedzą na niego Chucky, Chuckers /Czakers/, a rodzeństwo nazwie go Chuckisią /Czakisią/.
Data urodzenia: Norris urodził się pewnej deszczowej jesieni, 12 listopada.
Wiek: Dokładnie cztery przebalowane lata. Tyle że Chuck urodził się jesienią.
Płeć: Imię Chuck nie pozostawia wiele do gadania. No chyba, że usłyszysz jak nazywają go Chuckisią. Ale żeby nie było wątpliwości. Pies.
Stanowisko: Norris uwielbia się bawić. A co jest ważne na balu? Wygląd. A kto się nim zajmuje? Balwierz.
Charakter: Chuck jest miłym psem. Uwielbia się bawić . Najchętniej przebalowałby całe życie. Nie lubi gdy ktoś jest smutny, ale nie potrafi pocieszać. Załóżmy, że komuś umarła partnerka. Jego próba wyglądałaby mniej więcej tak : "-Co się stało?" " -Umarła mi partnerka." " -Acha" Nie denerwują go porażki. Przecież zawsze jest druga szansa. Jest odważny, ale czasami zbytnio. Przez to bardzo często podejmuje ryzyko, ale dotychczas zawsze wychodził z takich rzeczy cało. Na co dzień jest rozgarnięty. Mimo tego, kiedy tylko chce może stać się odpowiedzialną osobą. Jest ogromnym bałaganiarzem. Jest bardzo towarzyski.
Rodzina: Cała jego rodzina jest podobna do niego. Rozrywkowa.
  • Matka: Diana
  • Ojciec: Charlie
  • Bracia: Donald, Chet, Dan
  • Siostry: Chelsea, Chiara, Dominica, Dariah
Zakochany w: Nie zakochał się jeszcze w nikim. W końcu on ma poderwać, a nie zostać poderwanym.
Partnerka: Więcej niż na jedną noc? Chyba żartujecie!
Ex: Takich "na raz" było wiele. Chuck nawet nie pamięta ich imion.
Potomstwo: Pewnie wiele chodzi po tym świecie.
Aparycja:
  • Rasa: Nie widać? Taki piękny pies może być innej rasy niż husky?
  • Wysokość: Oj, wzrostu można mu tylko pozazdrościć. 65 centymetrów w kłębie.
  • Waga: Wagą też może się pochwalić. 21 kg.
  • Wysokość po przemianie: 175 cm
  • Cechy szczególne:  Można rozpoznać go po błękitnych ślepiach.
  • Wygląd zewnętrzny: Posiada charakterystyczną dla swojej rasy puszystą, długą sierść o szaro-białym ubarwieniu.
  • Głos: Mr. Mister 
Historia: Urodził się jako jeden z rodzeństwa liczącego razem osiem szczeniaków. Mieszkał w niedużej wiosce. Uwielbiał kiedy budził go śpiew ptaków. Wtedy ubierał się i wychodził na dwór, bawić się z swoim rodzeństwem. Później było opóźnione śniadanie. Chodził też na lekcję u guwernantki. Nauka szła mu całkiem dobrze. Powoli dorastał. Jego życie było wspaniałe aż do pewnego momentu. Kiedy miał około dwa lata na jego rodzinę napadli żołnierze z Rosji. Była to zemsta, ponieważ kiedyś jego ojciec zabił dziedzica tronu. Jego matkę zgwałcono i następnie zabito razem z całą resztą rodziny. Chack zdąrzył uciec. Przez ponad rok błąkał się po lesie. Pewnego dnia spotkał Alfę
pewnej sfory psów. Postanowił dołączyć do Wallachia Dogs.
Autor: GOLD HORSES

Od Rose Cd Rammstein

- No cóż. - połknęłam łzy. Zależało mi na związku z Mihneą.
- Taki jest los, ale na pewno znajdziesz sobie kogoś innego. - najwyraźniej prubował mnie pocieszyć.
- Może masz rację. - podniosłam głowę i popatrzyłam na niego.
- Pójdziemy do zamku? - uśmiechnął się wskazując las i ścieżkę.
- Dobrze. - po czym obydwaj weszliśmy do lasu trzymając się za ręce. Kiedy byliśmy już na zamkowych korytarzach, Reimmstein otworzył drzwi do swojej komnaty.
- Panie przodem. - delikatnie się ukłonił.
- O, dziękuję. - zarumieniłam się i przekroczyłam próg. Usiedliśmy na łóżku.
- Co robimy? - zapytałam się.
- A co ty by chciałaś robić? - podsunoł się w moją stronę.
<Reimmstain?>

Od Rammsteina CD Rose

Rose powiedziała, że teraz idzie spróbować wrócić do swojego byłego chłopaka, więc pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoje strony. Ja poszedłem do lasu i znalazłszy jakiś patyk, samodzielnie zacząłem trenować szermierkę. Nagle usłyszałem jakieś szelesty. Przestraszyłem się, ale przypomniał mi się cytat z mojej ulubionej książki: "Trzeba sprostać własnym lękom, a one ulotnią się niczym mgła w promieniach słońca.". Zacisnąłem więc zęby i powoli udałem się w stronę hałasów. Zobaczyłem Rose na skraju jakiejś głębokiej rozpadliny.
- Co się stało? - spytałem.
- Mihnea powiedział, że nie ma szans - zapłakała.
- Wiesz, chyba naprawdę nie ma szans - mruknąłem zakłopotany. - Bo... Wiesz... On jest zaręczony z moją siostrą.
<Rose?>
111 słów

Od Rin CD Neda

Gdy położyłam swoją głowę na cienkiej poduszce natychmiast szczelnie się owinęłam kołdrą. Ale nie mogłam spać, przynajmniej na tę chwilę. Ale tyle dobrego, że już nie płakałam. Wpatrywałam się cielęco w płachtę namiotu myśląc w międzyczasie co Ned miał na myśli. Po chwili jednak powieki zaczęły mi ciążyć i, wyczerpana płaczem, zasnęłam. Nie dręczyły mnie żadne koszmary, żadne wspomnienia i żadne wyrzuty sumienia. Jedynie wypełniało mnie przyjemne uczucie, że w końcu znalazłam kogoś, kto mnie pocieszy. Nie spałam jednak długo, bo nie byłam wcale zmęczona, jedynie potrzebowałam kilku głębokich oddechów by się uspokoić. Gdy się obudziłam, potrzebowałam trochę ruchu. Zaczęłam się krzątać po namiocie. Czasami patrzyłam się na wejście do mojego miejsca zamieszkania. Lecz za ktorymś razem zobaczyłam tam głowę jednego z dowódców. Prawie natychmiast rozpoznałam w nim Onura. Tiaaa, od niedawna uważam każdego dowódcę za mojego największego wroga. Szybko podbiegłam do psa i popchnęłam go w stronę najbliższego drzewa. Odurzony siłą uderzenia, walnął głową w gałąźi stracił przytomność. Zawlekłam go do namiotu jeńców, a potem wróciłam do mojego mieszkanka. Chwilę się krzątałam po kuchni, ale kilkanaście minut później ujrzałam Neda z jakimś workiem w ręce. Popatrzyłam najpierw na worek, potem na Neda.
- Zabójca twojej siostry nie żyje - powiedział po chwili. Przez jakiś moment patrzyłam na niego zszokowana. Nie mówiłam nic, tylko rzuciłam mu się na szyję. Stałam, nie odzywając się, niczym skamieniała.
- Popraw mnie jeżeli się pomylę... Zabiłeś dowódcę bym poczuła się lepiej i by pomścić śmierć mojej siostry? - zapytałam.
<Ned?>


Onur wzięty do niewoli


wszystko potem poprawię.

Od Vlada Cd Shibu

Odebrałem list od Shibu i szybko go przeczytałem. Elisabetha informowała mnie o narodzinach naszych dzieci i imionach jakie im nadała. Najstarszy miał więc imię Malagant, kolejni Dagonet, Lucan, Pellinor, Arthur, Morderd i Kaito a córki Elaine, Igraine, Madeleine, Elenari i Stella. Byłem zadowolony. Schowałem list pod pancerz i dałem wojsku znak do ataku. Tym razem rzuciłem się do ataku razem z konnicą. Z oddali dostrzegłem dwie szczupłe sylwetki odziane w stroje charakterystyczne dla rodziny królewskiej. Podjechałem do miejsca w którym stali i jednym ciosem powaliłem najpierw jednego a po krótkiej walce również drugiego.
- Bierzcie ich.- Zwróciłem się do jadących za mną strażników. Po chwili wróciłem do obozu gdzie zobaczyłem Shibu.
- Shibu nic Ci nie jest? Coś się stało? Wezwijcie do mnie medyka! Natychmiast.- Ryknąłem podbiegając do córki.
<Shibu?>
129 słów

5. Korkut wzięty do niewoli
7. Alâaddin wzięty do niewoli

poniedziałek, 7 maja 2018

Od Neda Cd Vlad

Vlad opowiedział mi naprawdę ciekawą historię, która musiała być prawdziwa bo przecież nie możliwe jest wyrzeźbienie w tak twardym drewnie za pomocą zwykłego dłuta takich szczegów. Rozegraliśmy kilka partyjek szachów po których trzeba przyznać musiałem stwierdzić że Vlad był bardzo dobrym strategiem.
- Więc Ned, słyszałem, że ostatnio się zaręczyłeś. Nie słyszałem jednak kim jest twoja szczęśliwa wybranka.- Vlad wstał ze swojego miejsca po czym skierował się do niewielkiej skrzynki z której wyciągną dwa puchary i butelkę wina, którym mnie poczęstował.
- To Rin Kagamine.- Powiedziałem uśmiechając się na myśl o narzeczonej.
- Przeżyła ostatnio wielką tragedię... Przyszedł list do Ciebie. Z Północy...- Vlad podał mi zapieczętowany czarnym woskiem list z pieczęcią mojego rodu po czym napił się ze swojego pucharu. Otworzyłem kopertę i szybko przebiegłem tekst wzrokiem.
- Sułtan porwał moją siostrę i ją zamordował... Benjen wstąpił do Czarnej Straży... - Wyszeptałem i wypuściłem kartkę z dłoni. Mój ojciec i matka nie żyli, Brandon nie żył, Lyana nie żyła a Benjen wybrał życie Czarnego Brata, który nie może założyć rodziny. Zostałem ostatnim ze Starków.
Vlad?

Od Neda Cd Rin

Wstałem ze swojego miejsca i podszedłem do narzeczonej po czym przytuliłem ją do siebie.
- Cii... Spokojnie skarbie... Nie płacz... To nie jest twoja wina... - Wyszeptałem przytulając ją do siebie. Rin tymczasem rozpłakała się na dobre wtulając się w moją pierś.
- Nie jesteś niczemu winna. Wszystkiemu jest winna nienawiści i rządza władzy Mehmeda. Obiecuję Ci, że sułtan słono zapłaci za śmierć twojej siostry...- Wyszeptałem po czym położyłem Rin spać. Kiedy zasnęła zakradłem się do obozu wroga i przysłuchiwałem się rozmowom dowódców. W końcu znalazłem tego o którego mi chodziło. Przechwalał się tym jak osobiście zabił medyka... Kiedy odszedł od ogniska ruszyłem za nim.
- To za zabójstwo medyka Reiko Kagamine...- Powiedziałem i wbiłem mu nóż prosto w serce po czym, gdy jeszcze żył, odciąłem głowę i schowałem ją do worka. W drodze powrotnej wziąłem jeszcze jednego z dowódców do niewoli. Wróciłem do namiotu gdzie Rin już nie spała.
- Zabójca twojej siostry nie żyje...- Powiedziałem wskazując na worek z głową dowódcy.
Rin?
52. Utku zabity
53. Derin wzięty do niewoli

niedziela, 6 maja 2018

Od Vlada Cd Ned

Spojrzałem na Neda, który z uwagą przyglądał się mojej szachownicy. Uśmiechnąłem się pod nosem. Wszyscy ją podziwiali i nie mogli się nadziwić temu, że jest wykonana z drewna dębowego a równocześnie figury mają tak wiele szczegółów.
- Podoba się? Sam ją zrobiłem. Mój ojciec miał kiedyś przyjaciela, który był czarownikiem. Czarownik ten odkrył u mnie wyjątkowe magiczne umiejętności, które potrzebowały jedynie niewielkiej zachęty do działania. Mój ojciec nie chciał jednak bym uczył się magii. Czarownik więc podarował mi dłuto. Nie jeden raz wcześniej już rzeźbiłem rożne przedmioty jednak to dłuto było inne niż wszystkie, wypełniała je magia. Później nauczyłem się z niego korzystać a wtedy już żaden materiał nie był w stanie oprzeć się mojemu narzędziu. Któregoś dnia znalazłem piękny dąb, którego jeden z konarów odłamał się. Zabrałem go do mojej komnaty i postanowiłem zrobić z niego szachownicę i figury szachowe. Zajęło mi to półtora roku a efekt masz przed sobą. Starałem się żeby pięknie wyglądały nie tylko figury ale również i sama szachownica.- Powiedziałem wskazując na boki szachownicy pokryte wzorami roślinnymi, scenami walki i zwierzętami. 
Ned?

Śmierć

Reiko Kagamine umiera bohatersko zabijając trzech dowódców nieprzyjaciela. Jej  majątek zostaje przekazany jej siostrze Rin Kagamine. Żegnaj Reiko, będziemy Cię ciepło wspominać. 
Podobny obraz